Mistrz Polski przegrał z ostatnią drużyną ekstraklasy! Katem Śląska okazał się jego były zawodnik

Były pomocnik Śląska Łukasz Madej zapewnił GKS-owi Bełchatów pierwszą wygraną w tym roku. Wrocławianie przegrali na wyjeździe z najsłabszą drużyną ligi 0:1 i stracili Mariana Kelemena, który został ukarany czerwoną kartką.
Polub nas na Fejsie i żyj sportem razem z nami >>

Pierwsza połowa rozgrywana była w słabym tempie. Piłkarze sprawiali wrażenie, jakby myślami byli już przy świętach. Na boisku brakowało walki, a żadna z drużyn nie potrafiła poważnie zagrozić bramce rywala.

Jedyne trzy celne strzały na bramkę w pierwszej połowie Śląsk oddał w jej ostatnim kwadransie. W 31. minucie po strzale Sebastiana Mili zza pola karnego piłka zatańczyła w rękach Emiljusa Zubasa. Chwilę później z dystansu uderzał Rok Elsner, ale tym razem litewski bramkarz nie miał problemów z obroną, podobnie jak przy strzale Dalibora Stevanovicia.

Bełchatowianie nie zagrozili bramce Mariana Kelemena ani razu. Najgroźniejszą sytuację wypracowali sobie na początku spotkania. Wrocławską defensywę rozmontowali Rafał Kosznik i Kamil Wacławczyk, który zagrał do Mouhamadou Traore, ten obrócił się w polu karnym w stronę bramki i oddał strzał, który zablokował Adam Kokoszka.

W drugiej połowie na boisku działo się już zdecydowanie więcej. Po przerwie trener GKS-u Kamil Kiereś wzmocnił ofensywę, wpuszczając na boisko Bartosza Żurka i Dawida Nowaka. To posunięcie okazało się strzałem w dziesiątkę. Ten pierwszy mógł zaliczyć prawdziwe wejście smoka, jednak w sytuacji sam na sam świetną interwencją popisał się Marian Kelemen. W 52. minucie Słowacki golkiper sprokurował rzut karny, ścinając wślizgiem z nóg Dawida Nowaka, za co został ukarany czerwoną kartką. Piłkę na wapnie ustawił Łukasz Madej i płaskim strzałem pokonał Rafała Gikiewicza.

Śląsk, mimo że grał w dziesiątkę, starał się atakować, a jego odpowiedź mogła być błyskawiczna. W 61. minucie wrocławianie byli blisko wyrównania, ale Łukasz Gikiewicz w zamieszaniu w polu karnym huknął z trzech metrów w poprzeczkę. Kilka minut później ten napastnik wyskoczył najwyżej do dośrodkowania Piotra Ćwielonga i uderzył głową minimalnie obok słupka.

W końcówce trener Stanislav Levy postawił wszystko na jedną kartę. W miejsce obrońcy - Krzysztofa Ostrowskiego - wpuścił ofensywnego Erica Moulounguiego. Reprezentant Gabonu nie odmienił jednak gry Śląska, który przegrał pierwszy raz od dziewięciu spotkań. Bełchatowianie natomiast po serii czterech remisów z rzędu wygrali pierwszy mecz w tym roku. Z kolei Emiljus Zubas pozostaje niepokonany już od pięciu spotkań.

GKS Bełchatów - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 - Madej (58. - karny)

GKS: Zubas - Basta, Michalski, Sawala Ż, Kosznik Ż - Mak (46. Żurek), Baran, Wacławczyk Ż, Grzeszczyk (46. Nowak), Madej (90. Gonzalez) - Traore

Śląsk: Kelemen Cz - Ostrowski (83. Mouloungui), Kowalczyk Ż, Kokoszka, Pawelec - Ćwielong, Stevanović (66. Cetnarski Ż), Elsner, Sobota, Mila Ż (R. Gikiewicz) - Ł. Gikiewicz Ż