W Śląsku źli na trenera Stanislava Levego. "Coraz mniej go rozumiemy"

PRZEGLĄD SPORTOWY. Według "Przeglądu Sportowego" przedstawiciele właścicieli Śląska są niezadowoleni z ostatnich rezultatów drużyny oraz z tego, jak prowadzi ją trener Stanislav Levy. - Coraz mniej rozumiemy jego decyzje personalne - mówi gazecie jeden z członków rady nadzorczej.
Śląsk pod wodzą czeskiego szkoleniowca awansował wprawdzie do półfinału Pucharu Polski, ale w lidze nie wygrał od czterech spotkań z rzędu. Co gorsza, wrocławianie w dwóch ostatnich spotkaniach najpierw w ostatniej minucie uratowali remis z Podbeskidziem Bielsko-Biała u siebie, a potem przegrali na wyjeździe 0:1 z GKS-em Bełchatów. Obie te drużyny zajmują dwa ostatnie miejsca w tabeli i są niemal pewne spadku z ekstraklasy. Dla bełchatowian wygrana ze Śląskiem była dopiero drugą (!) w sezonie i pierwszą od 20 października.

Nic dziwnego, że ostatnie rezultaty drużyny mistrza Polski wywołały złość właścicieli klubu, a tym, który jest za nie obwiniany, jest właśnie trener Levy. Jeden z członków rady nadzorczej Śląska mówi w "Przeglądzie Sportowym" : Coraz mniej rozumiemy jego decyzje personalne i to, jakie robi zmiany w trakcie meczu. Tak samo jesteśmy zaskoczeni promowaniem Dalibora Stevanovicia. Wszyscy widzą, w jakiej on jest formie.

Gazeta zarzuca czeskiemu szkoleniowcowi, że ten prowadzi mistrzów Polski dość asekuracyjnie i nawet przy niekorzystnych wynikach dość późno decyduje się na wprowadzenie graczy ofensywnych. Jednocześnie "PS" zwraca uwagę, że Stanislav Levy ma kontrakt ze Śląskiem jedynie do końca sezonu. Jeśli więc zespół nie awansuje do europejskich pucharów i będzie dodatkowo grał mało widowiskowo i skutecznie, to umowa szkoleniowca po prostu nie zostanie przedłużona.