Sport.pl

Znów przez Wisłę do gwiazd: Śląsk ostatnie sukcesy zaliczał przy okazji meczów z krakowskim klubem

W ostatnim czasie wiele ważnych chwil dla wrocławskiego futbolu dzieje się przy okazji meczów Śląska z Wisłą Kraków. Jutrzejszy mecz w półfinale Pucharu Polski będzie tej passy kolejnym przedłużeniem.
Dla wrocławian pojedynek z krakowianami będzie najważniejszym spotkaniem w tych rozgrywkach od 20 lat. Będzie też szansą na to, by po 26 latach przerwy znów móc zagrać o Puchar Polski i znacznie zbliżyć się do występu w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.

To, że mistrzowie Polski w drodze do finału będą musieli wyeliminować właśnie Wisłę, jest swoistym zrządzeniem losu. To właśnie z tą drużyną wrocławianie przeżywali ostatnio zarówno chwile najbardziej euforyczne, jak i te najbardziej traumatyczne.

Do pierwszych z nich zaliczymy oczywiście wygraną w Krakowie i zapewnienie sobie mistrzostwa Polski. Do tych drugich - jesienną porażkę pod Wawelem poniesioną w ostatniej minucie, po serii zmarnowanych doskonałych sytuacji i przestrzelonym rzucie karnym. Na tym zresztą nie koniec wyjątkowości w pojedynkach obu drużyn. To właśnie z Wisłą debiutował przecież w Śląsku późniejszy twórca mistrzostwa i wicemistrzostwa kraju - trener Orest Lenczyk, to właśnie z Wisłą przeżywaliśmy we Wrocławiu oficjalny rekord frekwencji ligowej i prawie 41 tys. kibiców na trybunach.

W międzyczasie było jeszcze spotkanie na stadionie przy ul. Oporowskiej, gdzie rodzący się jeszcze "wielki Śląsk Lenczyka" ograł niemal pewną mistrzowskiego tytułu Wisłę trenera Roberta Maaskanta. Tamten pojedynek, wygrany przez wrocławian 2:0, był ostatnim, w którym sportowe trendy obu zespołów niemal się pokrywały. Potem bowiem, choć przecież wzajemne mecze kończyły się różnymi wynikami, byliśmy świadkami generalnej hossy wrocławian i bessy drużyny z Krakowa.

Wisła w zeszłym sezonie do europejskich pucharów się nie dostała, a w tym zajmuje w lidze upokarzające 10. miejsce w tabeli. Dla drużyny trenera Tomasza Kulawika jedyną nadzieją na grę w Europie jest właśnie rywalizacja w Pucharze Polski. Śląsk po tym jak w ekstraklasie uplasował się za plecami krakowian, zdobył z kolei wymarzone mistrzostwo Polski, a teraz do Ligi Europejskiej prowadzą go wciąż dwie drogi. Jedną z nich jest Puchar Polski, drugą liga, gdzie podopieczni trenera Stanislava Levego wdarli się już na podium.

- Ile trzeba wygrać we Wrocławiu, żeby spokojnie pojechać do Krakowa na rewanż? Nie wiem. O tę rywalizację będę spokojny, jak dojdziemy do finału - mówi trener Śląska Stanislav Levy, który dodaje: - Myślę, że Wisła powoli gra coraz lepiej. Ciekawie zagrali w Pucharze Polski. Te dwa mecze będą bardzo trudne, ale jestem optymistą po tym, jaki charakter pokazała drużyna w ligowym spotkaniu z Górnikiem.

Mecz Śląska z Wisłą odbędzie się w środę o godz. 18.30.

Jak grają w finale

Jeśli Śląsk wyeliminuje Wisłę Kraków, to w finale Pucharu Polski zagra z kimś z pary Legia Warszawa - Ruch Chorzów. Te drużyny w pierwszym meczu półfinałowym zagrają dziś w Chorzowie o godz. 18.30. Ponieważ w tym sezonie rywalizacja o główne trofeum będzie składała się z dwóch spotkań, to PZPN ustalił już, że pierwsze spotkanie odbędzie się 2 maja we Wrocławiu lub w Krakowie, a drugie 8 maja w Chorzowie lub Warszawie.

Więcej o:
Komentarze (3)
Znów przez Wisłę do gwiazd: Śląsk ostatnie sukcesy zaliczał przy okazji meczów z krakowskim klubem
Zaloguj się
  • llaz

    Oceniono 5 razy -1

    Powszechnie wiadomo, wśrod wtajemniczonych osób znających się na piłce nieco bardziej niż kibice z doskoku co to czerpią wiedzę z niefachowych artykułów schlebiających, że Lenczyk nie jest twórcą sukcesów Śląska, a nawet o mało wszystkiego nie spieprzył. To taki sam twórca sukcesów jak Marian Putyra z Zagłębiem Lubin w 91. Dobrze ułozony skład, w miarę silna kadra pomogła wyrobić sobie nazwisko, choć trenerem jest nijakim. Zimą 2010/2011 Lenczyk planował sprowadzenie 11 Stevanoviców, ale działacze mu nie pozwolili. Tutaj też były artykuły o planowanej i wymarzonej rewolucji w tamtym czasie, która zniszczyłaby przyszłe sukcesy które Lenczyk osiągnął przypadkiem. Niestety ten początek rundy 2010 namieszał ludziom w głowach i dał obraz że gośc wyciągnął słaby zespół z niziemskich tarapatów..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX