Wisła szykuje się na Śląsk: Krakowianie trenują rzuty karne

Piłkarze Wisły Kraków w ramach przygotowań do dzisiejszego, rewanżowego meczu ze Śląskiem w półfinale Pucharu Polski ćwiczyli rzuty karne. Żeby do nich doszło, spotkanie po regulaminowym czasie i dogrywce musiałoby się zakończyć wynikiem 2:1 dla gospodarzy.
W ostatniej kolejce ligowej Śląsk zremisował na wyjeździe z Polonią Warszawa, a Wisła przegrała u siebie z Legią Warszawa 1:2. W tamtym spotkaniu podopieczni Tomasza Kulawika zdaniem wielu obserwatorów zostali skrzywdzeni przez sędziów. Mowa tu głównie o pierwszym golu dla legionistów, kiedy piłka przy dośrodkowaniu opuściła boisko, oraz o sytuacji, w której Tomasz Jodłowiec zagrał piłkę ręką w polu karnym. Wynik jednak nie ulegnie już zmianie. Wisła mimo rozegrania chyba najlepszego meczu w tej rundzie uległa Legii 1:2. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy nie mógł w tamtym spotkaniu skorzystać z Ivicy Ilieva (na zdjęciu) oraz Marka Jovanovicia, ale wszystko wskazuje na to, że obaj będą już gotowi na środowe spotkanie. - Jestem dobrej myśli. Żadne ćwiczenie nie sprawiało mi problemów - mówił po zajęciach Jovanović. Sztab trenerski Wisły duży nacisk kładł na wykonywanie rzutów karnych. - Będziemy na sto procent zmobilizowani i zrobimy wszystko, aby rozstrzygnąć dwumecz na naszą korzyść - stwierdził Rafał Boguski. Wraz z kolegami ćwiczył on przed rewanżem ze Śląskiem rzuty karne. Żeby do nich doszło, po 90 minutach i dogrywc musiałoby być 2:1 dla Wisły. We Wrocławiu w takim samym stosunku wygrali bowiem mistrzowie Polski. Wiśle ostatnio nie wiedzie się w rozgrywkach ligowych, dlatego szansą na uratowanie sezonu i zakończenie go sukcesem byłby awans do europejskich pucharów. Nie może zatem dziwić dodatkowa mobilizacja krakowian na środową potyczkę ze Śląskiem. Czy uda im się wyeliminować Śląsk w regulaminowym czasie? Czy dodatkowe trenowanie rzutów karnych będzie przydatne? Przekonamy się już w środę.

Czy Śląsk awansuje do finału Pucharu Polski?