Obrońca Śląska przyznaje: Żałuję, że grałem w Zagłębiu

PRZEGLĄD PRASY. - Gdybym mógł cofnąć czas, to na pewno bym się nie zdecydował na Zagłębie - mówi w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym? obrońca Śląska Wrocław Marcin Kowalczyk.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Kowalczyk jeszcze w poprzednim sezonie występował w Zagłębiu. Do Lubina z Metalurga Donieck ściągał go Jan Urban. Jak przyznaje zawodnik kontrakt z "Miedziowymi" zdecydował się podpisać tylko ze względu na osobę wspomnianego szkoleniowca. Wcześniej bowiem przez ponad pół roku nie grał w piłkę i wierzył, że pod jego okiem będzie w stanie się odbudować. - Bardzo chciałem z nim pracować. Przekonał mnie swoją wizją - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" 28-letni obrońca. - Chciałbym z nim jeszcze kiedyś się spotkać w jednym klubie, ale grać dla Zagłębia - nie - dodaje.

Kowalczyk podpisał z Zagłębiem roczny kontrakt, a po kilkunastu tygodniach Urbana nie było już w klubie. W "Miedziowych" barwach rozegrał jesienią siedem spotkań, jednak po przyjściu Pavla Hapala zabrakło dla niego miejsca w zespole. - Chyba od początku nie było nam po drodze - wspomina współpracę z Czechem Kowalczyk.

Piłkarz przyznaje, że gdyby wiedział, że tak potoczą się jego losy w Lubinie, to nigdy nie zdecydowałby się na transfer do Zagłębia. - Nic dobrego mnie tam nie spotkało. Gdybym mógł cofnąć czas, to na pewno bym się nie zdecydował na Zagłębie - przyznaje.

Kowalczyk po nieudanej przygodzie z lubińskim klubem, latem ubiegłego roku trafił do Śląska i z miejsca wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. W obecnych rozgrywkach jest jednym z najrówniej grających defensorów w ekipie mistrza Polski. We wrocławskiej drużynie zaliczył 30 występów - 18 w lidze, sześć w europejskich pucharach, cztery w Pucharze Polski i jeden w Superpucharze.

Derby Zagłębie - Śląsk w niedziele o godz. 14:30 w Lubinie.

Kto wygra piłkarskie derby Dolnego Śląska?
Więcej o: