Krzysztof Ostrowski zapowiada: W klubowej gablocie Śląska postawimy Puchar Polski

- Śląsk czeka na Puchar Polski od 1987 roku i zapewniam, że zrobimy wszystko, żeby to trofeum stanęło w klubowej gablocie. To jednocześnie najkrótsza droga do zagwarantowania sobie gry w europejskich pucharach - a to jest nasz główny cel na ten sezon - mówi Krzysztof Ostrowski, gracz Śląska, kiedyś Legii.
Dariusz Łuciów: Zapomnieliście już o klęsce w derbowym meczu z Zagłębiem Lubin?

Krzysztof Ostrowski: Stracić cztery bramki to nie jest nic przyjemnego. Tak wysoka porażka zawsze zostaje w głowie. W jakiś sposób boli bardziej, bo poniesiona w derbach, a wiadomo, jaką rangę mają takie spotkania dla klubu i kibiców. Rozmawialiśmy już z trenerem o tym meczu. Wiemy, jakie błędy popełniliśmy i bierzemy ten wynik na klatę, choć nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku. Przez większość meczu to my byliśmy zespołem, który prowadził grę. Graliśmy piłką, dochodziliśmy do sytuacji strzeleckich, po których mogliśmy zdobyć bramkę. Niestety, nie poradziliśmy sobie z kontratakami Zagłębia, choć wiedzieliśmy, że to ich mocna strona.

Tak bolesna porażka przytrafiła się tuż przed finałem Pucharu Polski z Legią.

- Żaden czas nie jest dobry na porażkę. Mecz z Zagłębiem to historia i nie zamierzamy go rozpamiętywać. Przed nami bardzo ważny dwumecz z Legią, chcemy pokazać się w nim z jak najlepszej strony i wywalczyć to trofeum dla klubu. Zdajemy sobie sprawę z klasy rywala, ale my także potrafimy grać w piłkę, co pokazaliśmy w drugim pucharowym meczu z Wisłą Kraków. Z Legią musimy zagrać podobnie. Wszyscy z niecierpliwością czekamy na pierwszy mecz we Wrocławiu.

Będzie pan chciał coś udowodnić trenerowi Janowi Urbanowi? To on ściągał pana do Legii, ale później na pana nie stawiał.

- Bez względu na to, z kim byśmy nie grali w tym finale, mobilizowałbym się tak samo. Nie jestem mściwym człowiekiem. W Legii mi się nie udało, ale teraz nie ma to żadnego znaczenia. Choć moja przygoda z Legią trwała tylko pół roku, to dobrze wspominam ten okres. Bardzo dużo nauczyłem się w tym klubie pod względem piłkarskim, ale też jako człowiek. Przejście do Legii to był dla mnie wielki krok do przodu. Zresztą nie ma w Polsce zawodnika, który nie chciałby grać w tym klubie. O tym, że podjąłem słuszną decyzję, przekonałem się już na pierwszym treningu. Od samego patrzenia na piłkę człowiekowi mogło się w głowie zakręcić. Byłem podekscytowany tym, że trafiłem do klubu, z którym będę mógł walczyć o ambitne cele.

W Legii pan sobie nie poradził. Według trenera Urbana ze względu na słabą psychikę...

- Mówiono także, że zachowywałem się, jakbym nigdy z Wrocławia nie wyjeżdżał. Bzdura. Śmiałem się z tego z kolegami. Nie będę się odnosił do tych słów. Myślę, że od samego początku trener Urban nie był do mnie przekonany. Nie powiem, że należało mi się miejsce w składzie, bo rolą piłkarza nie jest użalanie się na trenera.

To dlaczego panu nie wyszło?

- Być może zabrakło trochę cierpliwości. Na treningach walczyłem na całego, nie miałem sobie nic do zarzucenia. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego nie dano mi szansy. W Legii trafiłem na ludzi, którzy chyba nie do końca mi zaufali. Nie wiem, kto miał największą moc decyzyjną, ale mam też wrażenie, że nie wszystkie osoby mi tam sprzyjały. W pewnym momencie byłem blisko załapania się do meczowej kadry i nagle wylądowałem w Młodej Ekstraklasie. Nie rozumiałem tej decyzji. Wówczas pojawiła się opcja gry w Widzewie. Nie zawahałem się ani przez moment.

To będą najważniejsze mecze sezonu dla Śląska?

- Śląsk czeka na Puchar Polski od 1987 roku i zapewniam, że zrobimy wszystko, żeby to trofeum stanęło w klubowej gablocie. To jednocześnie najkrótsza droga do zagwarantowania sobie gry w europejskich pucharach - a to jest nasz główny cel na ten sezon. Dla mnie jako wrocławianina będą to mecze wyjątkowe. Okazja do wywalczenia pierwszego trofeum z klubem, w którym chciałem występować od dziecka. Koło nosa przeszły mi już wicemistrzostwo i mistrzostwo. Na kolejne straty nie mogę sobie pozwolić, tym bardziej że moja umowa ze Śląskiem wygasa po tym sezonie.

Będzie nowa?

- Nie zawracam sobie tym teraz głowy. Na rozmowy będzie czas po sezonie. Nie ukrywam jednak, że bardzo chciałbym zakończyć karierę w Śląsku.