Śląsk nie dostał licencji na grę w europejskich pucharach!

Piłkarski Śląsk otrzymał licencję na grę w ekstraklasie w nowym sezonie, ale nie ma prawa grać w europejskich pucharach.
Tym razem Komisja do spraw Licencji przy PZPN podeszła wyjątkowo surowo do przyznawania klubom prawa do gry w lidze i europejskich pucharach. Śląsk otrzymał licencję na grę w ekstraklasie w sezonie 2013/14. Jednak mistrz Polski - bez względu na wyniki końcowej rozgrywek - nie wystąpi w europejskich pucharach. Podobnie jak wrocławian PZPN potraktował także inne kluby: Wisłę Kraków, GKS Bełchatów, Ruch Chorzów, Polonię Warszawa, Pogoń Szczecin, Widzew Łódź. Te zespoły mają zakaz występów w Lidze Europy lub Lidze Mistrzów. Dodatkowo Polonia nie dostała nawet licencji na ekstraklasę. Z kolei Górnik Zabrze, Podbeskidzie Bielsko - Biała i Jagiellonia Białystok zagrają w Europie, ale na pewno nie na swoich stadionach.

- Musimy otrzymać pisemne uzasadnienie tej decyzji, dopiero później będziemy się mogli do niej odnieść. Jestem jednak przekonany, że Śląsk odwoła się od decyzji, na podstawie której nie zostaliśmy dopuszczeni do rywalizacji w europejskich pucharach - zaznacza Michał Mazur rzecznik prasowy Śląska Wrocław.

Nieoficjalnie wiemy, co PZPN zarzuca Śląskowi i dlaczego nie zdecydował się przyznać wrocławianom licencji na europejskie puchary. Przede wszystkim zadecydowała niepewna przyszłość klubu, spowodowana sporem pomiędzy właścicielami - biznesmenem Zygmuntem Solorzem oraz władzami Wrocławia. Spór akcjonariuszy dotyczący wzajemnych rozliczeń, oficjalne zapowiedzi Zygmunta Solorza, że nie będzie finansował zespołu i wycofuje się ze Śląska, wpłynęły na ostateczną decyzję Komisji Licencyjnej.

Wprawdzie miasto przesłało do PZPN deklaracje finansowe, które mają być zabezpieczeniem działalności klubu w nowym sezonie, jednak Komisja Licencyjna z dużą ostrożnością podeszła do zapewnień miasta. W uzasadnieniu odmowy przyznania licencji Śląskowi jest wyraźnie napisane, że PZPN zaniepokoił fakt, iż "jeden z akcjonariuszy podjął kroki prawne" wobec Śląska. To oczywista aluzja do tego, że władze miasta, domagając się od Śląska zwrotu pożyczonych 12 mln zł, oddały sprawę do sądu. A sąd wydał nakaz, że Śląsk musi te pieniądze oddać. Teoretycznie konta Śląska może zająć komornik i w ten sposób ściągać pożyczkę z miasta.

Śląsk ma pięć dni na odwołanie od tej decyzji. Jednak trudno przypuszczać, aby Komisja Licencyjna zmieniła zdanie dotyczące Śląska. W tak krótkim czasie nie wyjaśnią się przecież rozbieżności między Solorzem i miastem. Klub nie zdobędzie też nagle 12 mln zł, aby oddać je miastu, tak aby sąd nie ścigał Śląsk za długi. Czasu na działanie jest bardzo mało, gdyż PZPN musi do 3 czerwca wysłać do UEFA listę klubów, które będą reprezentowały Polskę w europejskich rozgrywkach.

Brak licencji na grę w Europie to potężny cios nie tylko dla klubu, ale i władz Wrocławia. Piłkarski Śląsk miał reklamować Wrocław nie tylko w Polsce, lecz także poza granicami kraju. Formą promocji miasta i stadionu miały być m.in. pojedynki w europejskich pucharach. Przy takiej decyzji będzie to niemożliwe.

Poprosiliśmy o komentarz Włodzimierza Patalasa, sekretarza miasta i członka rady nadzorczej Śląska, ale odmówił rozmowy.

- Po waszych tekstach o pożyczce, jaką MPWiK udzieliło Śląskowi, nie będę rozmawiał z "Gazetą Wyborczą" - zadeklarował Patalas.

Po dwóch godzinach Włodzimierz Patalas oddzwonił do "Gazety" i zdecydował się odnieść do decyzji PZPN.

- Mieliśmy świadomość, że może być pewnie problem z licencją. Miasto przedstawiło wiarygodne zabezpieczenia finansowe na nowy sezon dla klubu. Ale nie wiemy, jakie dokumenty przedstawił Polsat? Może oni czegoś nie dopilnowali? Na pewno odwołamy się od tej decyzji i będziemy chcieli, aby Śląsk otrzymał licencję na europejskie puchary.