Prezes Śląska tajemniczo zapowiada: Na testy medyczne wkrótce przyjedzie kilku zawodników

Prezes Śląska Piotr Waśniewski zapowiada, że na testy medyczne przyjedzie kilku nowych graczy. Wśród nich mogą być Łukasz Piątek z Polonii Warszawa i Portugalczyk Marco Paixao
Deklaracja szefa zarządu Śląska oznacza, że wrocławianie są już na ostatniej prostej w sprawie dokonania kilku transferów. Być może uda się je sfinalizować do środy, czyli dnia, kiedy drużyna trenera Stanislava Levego rozpocznie przygotowania do nowego sezonu.

Dwa najbardziej prawdopodobne cele ubiegłorocznego mistrza kraju to defensywny pomocnik Łukasz Piątek, który grał w Polonii Warszawa, oraz Marco Paixao - portugalski napastnik występujący na Cyprze. Tego ostatniego wrocławianie wypatrzyli na letnim obozie przygotowawczym, gdzie oprócz zajęć ze swoją drużyną przypatrywali się również meczom drużyn miejscowych.

Paixao zrobił na nich bardzo dobre wrażenie, a swoje predyspozycje potwierdził także w zakończonym już sezonie, kiedy dla Ethnikosa Achnas zdobył 15 bramek i został trzecim strzelcem ligi cypryjskiej. W przeszłości 28-letni zawodnik występował m.in. w szkockim Hamiltonie, irańskim Naft Teheran oraz w rezerwach FC Porto.

Z kolei Piątek to wychowanek i były kapitan zdegradowanej z ekstraklasy Polonii Warszawa. W barwach "Czarnych Koszul" w samej ekstraklasie zawodnik rozegrał 122 spotkania i strzelił osiem goli. Według nieoficjalnych informacji w starciu o tego gracza Śląsk rywalizuje z Wisłą Kraków. Krakowianie mieli jednak nie dojść z piłkarzem do porozumienia w kwestiach finansowych.

- Rzeczywiście w tych dwóch przypadkach coś jest na rzeczy, ale nie chcemy niczego ogłaszać przedwcześnie. Ostatnio wydawało się np., że doszliśmy do porozumienia z Piotrem Ćwielongiem, a jednak on wybrał ofertę VFL Bochum - mówi nam jeden z klubowych działaczy.

Z samym Ćwielongiem również trwają zresztą negocjacje dotyczące tego, kiedy zawodnik może do Niemiec wyjechać. Piłkarz chciałby uczynić to natychmiastowo, ale kontrakt ze Śląskiem wiąże go do 30 czerwca. W poniedziałek trwały więc rozmowy odnośnie do zrzeczenia się przez zawodnika pensji za czerwiec. Początkowo menedżer skrzydłowego chciał bowiem, by wrocławianie z jednej strony zapłacili piłkarzowi za ostatni miesiąc pracy, a z drugiej puścili go do Bochum. Na to jednak Śląsk nie przystał.

Prawdopodobnie strony dojdą jednak do porozumienia i "Pepe" na pierwszym treningu zespołu nie będzie. Jeszcze inaczej wygląda sytuacja z Marcinem Kowalczykiem. On wprawdzie podpisał kontrakt z rosyjską Wołgą, ale przedstawiciele byłego mistrza Polski twierdzą, że wcześniej skutecznie przedłużyli umowę z graczem o dwa lata. Kowalczyk na pewno w Śląsku grać nie będzie, ale teraz należy rozstrzygnąć, czy Rosjanie muszą za niego zapłacić zapisaną w kontrakcie sumę odstępnego wynoszącą kilkaset tysięcy złotych. O stosowną interpretację Śląsk wystąpił już do Polskiego Związku Piłki Nożnej, a w klubie są przekonani, że będzie ona dla nich korzystna.

Tak czy inaczej sprawa prawdopodobnie skończy się w FIFA, a Kowalczyk występować będzie w Rosji. Na czas konfliktu Światowa Federacja Piłkarska wystawi mu tzw. tymczasowy certyfikat.