Sebino Plaku: U trenera Levego poczułem się profesjonalistą. To on namówił mnie na grę w Śląsku

PRZEGLĄD PRASY. Sebino Plaku na łamach ?Przeglądu Sportowego? przyznaje, że na transfer do Śląska namówił go trener wrocławian Stanislav Levy. - Przekonywał mnie, że to najlepszy wybór. Poza tym Śląsk był szybki i konkretny - przekonuje 28-letni skrzydłowy.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Sebino Plaku to jeden z czterech nowych graczy w Śląsku. Ma w nim zastąpić Piotra Ćwielonga, który odszedł do VfL Bochum. Albańczyk przyznaje, że od początku był zdecydowany na ofertę wrocławskiego klubu, choć zdradził, że zainteresowana jego usługami była także chorwacka HNK Rijeka, która w poprzednim sezonie - tak jak Śląsk - zajęła trzecie miejsce i zagra w eliminacjach do Ligi Europy. 28-letni skrzydłowy przyznaje, że olbrzymią rolę przy jego transferze odegrał trener Stanislav Levy. Obaj razem pracowali w Skenderbeu Korce, z którym sięgnęli po mistrzostwo Albanii.

- Kiedy przyjechał do Albanii, zmienił w Skenderbeu treningi, sposób myślenia. Po przyjściu do jego drużyny poczułem się profesjonalistą - mówi piłkarz w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". - Pod kierunkiem Levego klub i drużyna zaczęły przypominać mniej więcej to, z czym spotkałem się w Norwegii. U niego nie ma żadnych układów, grania za nazwisko. Daje szanse temu, kto pracuje na treningach i w meczu - dodaje.

Plaku oprócz występów w rodzimej lidze ma także zagraniczny epizod. W 2008 roku podpisał czteroletni kontrakt z norweskim Ham-Kam, ale w jego barwach zaliczył tylko dwa występy i po kilku miesiącach wrócił do Albanii. Zawodnik nie ukrywa, że przeprowadzka do Norwegii była dla niego szokiem. - Najgorsze było boisko ze sztuczną nawierzchnią. Tydzień treningu, a później tydzień przerwy, bo przy moim stylu grania stawy nie dawały rady. Do tego w Norwegii byłem bez rodziny. No i jeszcze to norweskie zimno... Nie jest fajnie żyć w kraju, gdzie minus 25 stopni nikogo nie dziwi - przekonuje.

W rozmowie z "PS" Plaku odniósł się także do błędnie podawanych przez media informacji, jakoby pochodził z Puke - albańskiego kurortu narciarskiego. Podkreślił, że od kilku pokoleń jego rodzina, która ma bardzo stare muzułmańskie tradycje, mieszka w stolicy kraju - Tiranie. 28-latek przyznał, że choć także jest muzułmaninem i od czasu do czasu chodzi do meczetu, to nie praktykuje postu w ramadanie. - To byłoby nie do pogodzenia z zawodowym graniem w piłkę - tłumaczy Plaku, który ma nadzieję, że gra w Śląsku otworzy mu drzwi do drużyny narodowej.

Wrocław.Sport.pl ćwierka na Twitterze. Obserwuj nas >>