Sport.pl

Piotr Ćwielong: Trener Levy chciał mnie w Śląsku, ale klub się spóźnił z propozycją

PRZEGLĄD PRASY. - Jakbym dostał taką propozycję w styczniu, nie rozmawialibyśmy teraz o Bochum. Trener Levy już zimą dawał sygnały prezesowi, żeby przedłużyć ze mną umowę. Myślę, że wtedy na sto procent bym to zrobił - mówi w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym? były pomocnik Śląska Wrocław, Piotr Ćwielong.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Ćwielong w poprzednim sezonie był jednym z kluczowych zawodników Śląska, jednak po trzech latach spędzonych we Wrocławiu postanowił spróbować swoich sił za granicą. Wybór padł na występujący w 2. Bundeslidze VfL Bochum, z którym podpisał czteroletni kontrakt.

Niemcy już od kilku miesięcy obserwowali 27-letniego skrzydłowego. Sam piłkarz o zainteresowaniu tego klubu dowiedział się przed majowym meczem z Wisłą Kraków. Chwilę później spotkał się ze skautem VfL, ale żadne konkretne decyzje wówczas nie zapadły. Sprawa nabrała tempa tuż przed zakończeniem rozgrywek ligowych.

- Wtedy wiedziałem, że działacze z Bochum bardzo chcą, abym dołączył do drużyny. A ja byłem zdecydowany. I wtedy nagle Śląsk wrócił do gry, zaproponował takie warunki kontraktowe, jakich oczekiwałem. Nie powiem, trochę się zastanawiałem, ale przeważyło to, że zawsze chciałem wyjechać za granicę, sprawdzić się. Wiedziałem, że jak podpiszę kontrakt ze Śląskiem na pięć lat, to taka okazja wyjazdu może już się nie powtórzyć. Stwierdziłem, że jak nie teraz, to nigdy - mówi na łamach "Przeglądu Sportowego" Ćwielong.

Popularny "Pepe" nie ukrywa, że gdyby dostał wcześniej konkretną propozycję ze Śląska, to podpisałby kontrakt i nie byłoby teraz tematu VfL Bochum. - Trener Levy już zimą dawał sygnały prezesowi, żeby przedłużyć ze mną umowę. Myślę, że wtedy na sto procent bym to zrobił - przyznaje piłkarz i dodaje: - Naprawdę byliśmy blisko. Ale wybrałem Niemcy. Stwierdziłem, że to jest klub, w którym mam szansę się rozwinąć, który ma plan, aby w ciągu dwóch lat awansować do 1. Bundesligi.

Ćwielong z VfL Bochum trenuje już od dwóch tygodni. Obecnie wraz z drużyną przebywa na zgrupowaniu w Willingen. Jak przyznaje, nie ma dużej różnicy między treningami Petera Neurerera a tymi, jakie w Śląsku ordynował Stanislav Levy. Po powrocie z obozu skrzydłowy wrocławskiej drużyny ma rozpocząć naukę języka niemieckiego, choć jak przyznaje, na razie nie ma problemów z komunikacją, bo zna angielski, a poza tym w klubie po polsku mówią Paul Freier i Lukas Sinkiewicz.

Więcej o:
Komentarze (1)
Piotr Ćwielong: Trener Levy chciał mnie w Śląsku, ale klub się spóźnił z propozycją
Zaloguj się
  • top-fan

    Oceniono 8 razy 6

    Trudno mu się dziwić,
    za 60 000 miesięcznie ja bym też piłki nie kopał.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX