Stevanović i Kelemen chcą pieniędzy za krytykę, czyli urażona duma gwiazdorów Śląska

Piłkarze Śląska Marian Kelemen i Dalibor Stevanović domagają się 5 i 10 tys. zł zadośćuczynienia za krytykę, która spotkała ich w internecie. Na razie swoim postępowaniem zagraniczni gracze Śląska ściągnęli na siebie jeszcze większą krytykę.
Kelemen i Stevanović za pośrednictwem wynajętego prawnika wysłali już do dwóch osób tzw. przedsądowe wezwanie do zapłaty. Domagają się nie tylko pieniędzy, lecz także wycofania z sieci filmików - jak twierdzą - godzących w ich dobre imię.

W wypadku słowackiego bramkarza Kelemena chodzi o trzy filmy wideo przedstawiające kompilacje jego interwencji, przy których, zdaniem autora Daniela Pawłowskiego, golkiper popełniał błędy. Pawłowski na swojej stronie internetowej pisze, że jest trenerem bramkarzy, podaje, że pracował m.in. z reprezentacją Polski U-15.

Natomiast słoweński pomocnik Stevanović domaga się skasowania materiału pokazującego jego nieudolną grę w defensywie i powolne poruszanie się po boisku. Autorem tego filmiku jest dziennikarz współpracujący z serwisem weszlo.com, które jako pierwsze napisało o sprawie i przedstawiło skan pisma przesłanego przez prawnika w imieniu Kelemena.

W piśmie czytamy m.in.: "Pan Marian Kelemen jest zawodowym piłkarzem, piłka nożna jest jego źródłem utrzymania i sposobem na życie. Nieuprawnione wykorzystywanie jego postaci oraz nadużywanie prawa do krytyki [...] wpływa na ocenę wizerunku mojego klienta, który może być negatywnie odbierany przez kolegów, kibiców, spośród menedżerów oraz potencjalnych pracodawców".

Dalej czytamy: "Wymowa filmów [..] może przyczynić się do symbolicznego »wykluczenia « Pana M. Kelemena ze środowiska, jego kompletnego zdyskredytowania, uniemożliwiając znalezienie mu nowego, potencjalnego pracodawcy i zachowanie należnego szacunku i estymy u innych piłkarzy".

O komentarz poprosiliśmy prawnika obu piłkarzy Roberta Kaczorowskiego, który wysłał przedsądowe wezwanie do zapłaty. Początkowo odmówił komentarza, ale po chwili zaczął analizować sytuację, zwracając uwagę, że granica krytyki została przekroczona oraz że celem filmów nie była fachowa analiza zachowań piłkarzy, lecz ich poniżenie. Chodzi więc nie tyle o sam materiał, co przede wszystkim o "obrazoburcze" intencje autora.

W istocie jednak działania obu piłkarzy Śląska sprowadziły na nich krytykę większą niż dotychczasowa. Kibice masowo zaczęli w sieci tworzyć memy, wyśmiewające nadwrażliwość obu zawodników z Wrocławia. Pojawiły się zdjęcia obydwu graczy z prestiżowymi "Złotymi Piłkami" France Football z napisem: "Dalibor Stevanović najlepszy pomocnik 2014, Marian Kelemen najlepszy bramkarz 2014".

Ich postawę skrytykowało także wielu dziennikarzy, którzy zwracali uwagę, że pozywanie za wytykanie typowo piłkarskich błędów jest bardzo niebezpieczne. Stevanovicia i Kelemena w rozmowie z wroclaw.sport.pl krytykuje też Waldemar Prusik, były kapitan Śląska i reprezentacji Polski, a obecnie ekspert piłkarski Polsatu.

- Obaj piłkarze zdecydowanie przesadzili. Zamiast się obrażać i stosować jakieś kroki prawne, powinni udowodnić swoją postawą na boisku, że na krytykę nie zasługują - tłumaczy Prusik. - Szkoda, że przy braku formy sportowej sięgnęli do innych sposobów obrony. Za moich czasów coś takiego byłoby nie do pomyślenia. I nie chodzi wcale o to, że wtedy nie było internetu. Po prostu piłkarz miał świadomość, że jest wystawiony na oceny ekspertów czy kibiców, bo oni także po to przychodzą na mecze. Gdyby zawodnik zachował się jak teraz Kelemen czy Stevanović, to pewnie zostałby skrytykowany także w klubie.

Waldemar Prusik ma komentować w Polsacie czwartkowy mecz Śląska z czarnogórskim Rudarem Pljevlja w II rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej. Czy ostatnie zamieszanie nie wpłynie na jego ocenę gry wrocławskich piłkarzy?

- Chyba pan żartuje. Przecież jeśli zawodnik poda niecelnie, to nie powiem, że zagrał dobrze, tak jak nie skrytykuję go za poprawne zagranie. Piłkarzy staram się oceniać obiektywnie, nigdy nikogo nie obrażam. Uważam, iż krytyka trzymająca się odpowiednich ram może być nawet pożyteczna i poszczególni gracze powinni ją przeanalizować i wyciągnąć wnioski - kończy Prusik.