Były prezes Rudaru nie przyjedzie do Wrocławia na mecz: W Czarnogórze jest sądzony za pranie brudnych pieniędzy

Nawet gdyby sympatyzujący z Rudarem Pljevlja - Dusko Šarić chciał przyjechać do Wrocławia i obejrzeć czwartkowy mecz ze Śląskiem, to nie mógłby tego zrobić. Akurat w Czarnogórze sądzą go za ?wypranie? ponad 16 mln euro pochodzących z handlu narkotykami.
Dusko Šarić, pyzaty 33-latek z krótkimi czarnymi włosami i lekkim zarostem, jest bratem Darko Šaricia - serbskiego barona narkotykowego poszukiwanego na całym świecie. Do lipca zeszłego roku był również prezesem Rudaru, czyli rywala wrocławian w II rundzie kwalifikacji Ligi Europy.

Zrezygnował nie dlatego, że skończyła się jego miłość do piłki (wcześniej miał także klub z Podgoricy grający w Lidze Mistrzów futsalu) czy do ekipy z Pljevlji. Zadecydowały kłopoty z prawem. Šarić poinformował, że niestety nie może dalej poświęcać "Górnikom" tyle czasu, ile by chciał. W sumie to nic dziwnego. W maju 2012 roku sąd skazał go na osiem lat więzienia, m.in. za prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej, przemyt narkotyków i pranie brudnych pieniędzy. Ostatecznie, w apelacji Serb został jednak uniewinniony z pierwszych dwóch zarzutów. Kwestie oszustw finansowych skierowano zaś do ponownego rozpatrzenia. Jego proces właśnie się odbywa, sąd nie zgodził się na opuszczenie przez oskarżonego więzienia za kaucją.

Šariciowi zarzuca się, że wraz ze wspólnikiem wyprali 21 mln euro: były prezes Rudaru ponad 16 mln, jego kolega dalsze 4 mln. Co ciekawe, działo się to w latach 2007 - 2010, czyli właśnie wtedy, kiedy Dusko bardzo aktywnie działał w ekipie z Pljevlji, był jej szefem, a drużyna w 2010 roku po raz pierwszy zdobył tytuł mistrza swojego kraju i jednocześnie sięgnęła po puchar. Oszustw finansowych młodszy z braci Šariciów miał dokonywać m.in. za pomocą spółki "Mat", która początkowo była zarejestrowana na brata Darko. Ten 43-letni Serb jest zdecydowanie bardziej znany z rodzeństwa. Zdaniem śledczych był jedną z ważniejszych postaci serbskiej mafii, a zajmował się głównie przemytem narkotyków z Ameryki Południowej przez czarnogórskie porty aż do Europy Zachodniej. Gang Šaricia mógł na tym zarabiać nawet miliard euro rocznie.

To na jaką skalę działał, pokazuje choćby akcja z października 2009 roku, kiedy jego działalność ostatecznie się wydała. Wówczas agenci DEA - amerykańskiej agencji ds. walki z narkotykami wspierani przez Urugwajczyków i Serbów złapali ludzi Šaricia, gdy ci przeładowywali z jachtu na statek handlowy 2 tony kokainy wartej ćwierć miliarda euro. Statek, własność jednej z firm Šaricia, miał przerzucić narkotyki na Bałkany, podobnie jak pół tony kokainy, którą w tym samym czasie inny oddział zarekwirował w Argentynie. Serbom udało się aresztować prawą rękę Šaricia, ale sam mafioso rozpłynął się w powietrzu. O udzielenie mu schronienia oskarżono władze w Czarnogórze, co wywołało międzynarodowy skandal. Potem o Darko Šariciu mówiło się, że jest wspierany przez mafię rosyjską oraz że ukrywa się w Republice Południowej Afryki.

Przed sądem Dusko Šarić nie chciał mówić o swoim życiu prywatnym ani związkach z bratem. Stwierdził, że to niemoralne i że nie jest to jego obowiązek.