Śląsk efektownie rozbił Rudar Pljevlja: Trzy gole nowych napastników wrocławskiego zespołu

W II rundzie Ligi Europy Śląsk pewnie i efektownie rozbił czarnogórski Rudar Pljevlja 4:0 i jest pewny awansu. Portugalczyk Marco Paixao strzelił dwa gole i zaliczył asystę, jedną bramkę zdobył Albańczyk Sebino Plaku - nowi napastnicy Śląska.
Przed meczem ci, którzy widzieli w akcji Rudar Pljevlja, przyznawali że to zespół prawie amatorski, delikatnie mówiąc, bardzo przeciętny. W poprzednim sezonie zajął piąte miejsce w czarnogórskiej ekstraklasie. A w eliminacjach do Ligi Europy gra tylko dlatego, że UEFA nie przyznała licencji na puchary wicemistrzowi kraju Buducnosti Podgorica oraz czwartemu FK Grbalj.

Gwiazdą były prezes

Złośliwi dodawali, że największą gwiazdą Rudaru jest Dusko Šarić - były prezes klubu, którego niedawno sąd skazał go na osiem lat więzienia m.in. za prowadzenie zorganizowanej grupy przestępczej, przemyt narkotyków i pranie brudnych pieniędzy. W apelacji został jednak uniewinniony z pierwszych dwóch zarzutów, ale sprawę prania brudnych pieniędzy skierowano zaś do ponownego rozpatrzenia. Jego proces właśnie się trwa i sąd nie zgodził się na wypuszczenie go z więzienia za kaucją. I do Wrocławia nie przyjechał.

Efektowny Paixao

Śląsk zaczął mecz z takim rozmachem, jakby chciał rywala zdeklasować. Już po kilku minutach było 2:0 dla wrocławian, a obydwa gole zdobył nowy napastnik Portugalczyk Marco Paixo. W obydwu przypadkach po filmowych akcjach. Najpierw Mila w swoim stylu fenomenalnie znalazł na skrzydle Dudu, który wyłożył piłkę Paixao. Po chwili z drugiej strony boiska podobną asystę zaliczył Waldemar Sobota.

Rywal nie był zbyt wymagający, ale widać że Paixao to ciekawy gracz. Dobry technicznie, umiejący się zastawić, grający kombinacyjnie. Portugalczyk potrafi nie tylko trafiać do bramki, ale umie grać zespołowo. To właśnie on zaliczył inteligentną asystę przy bramce na 3:0, którą zdobył Sobota.

Być może Paixao będzie pierwszym graczem Śląska, który od ostatniego awansu wrocławian do ekstraklasy, strzeli w lidze dwucyfrową liczbę bramek. Taka sztuka nie udała się: Voskampwi, Diazowi czy Sotriroviciovi. Nie wspominając o Łukaszu Gikiewiczu. Paradoksalnie najbliżej tego był Tomasz Szewczuk - w sezonie 2008/09 strzelił 9 goli.

Dudu i Plaku na plus

Śląsk po niespełna 10 minutach prowadził 2:0 i miał kolejne okazje - przede wszystkim Dalibor Stevanović. Raz trafił w poprzeczkę, później świetnie interweniował bramkarz rywali. Z upływem minut gra siadała. Śląsk jakby usatysfakcjonowany szybkim prowadzeniem trochę zaczął lekceważyć przeciwnika. A gracze Rudaru poza ambicją niewiele mieli do zaprezentowania. Chcieli zagrozić bramce Gikiewicza, jednak nie potrafili.

Gol Soboty na 3:0 ożywił widownię i sprawił wiele radości skrzydłowemu wrocławian. Wcześniej Sobota starał się, jednak grał bardzo indywidualnie i nieskutecznie. Na początku drugiej połowy miał wyśmienitą okazję bramkową - był sam przed daleko wysuniętym bramkarzem Rudaru, ale wysoko przelobował jego i bramkę.

Równie świetny debiut jak Paixao zaliczył Albańczyk Sebino Plaku. Wszedł w drugiej połowie za słabego Patejuka i po kilkunastu sekundach trafił do siatki. Wzmocnieniem Śląska - szczególnie w ofensywie - powinien być także lewy obrońca Dudu. Brazylijczyk na tej stronie boiska umiejętnie włączał się do ataków, w pewnym sensie wypełniając lukę po odejściu skrzydłowego Piotra Ćwielonga.

Fatum zdjęte

Jednak na ocenianie potencjału piłkarskiego nowego Śląska jest trochę za wcześniej. Ważne, że ekipa trenera Stanislava Levego zagrała ofensywnie, skutecznie i stworzyła fajne widowisko. W żadnym momencie gry wygrana wrocławian nie była zagrożona. Ale trzeba brać poprawkę na to, że rywal nie był wymagający. Prawdziwą wartość tego zespołu poznamy w meczach ligowych i kolejnych grach pucharowych. Oby w Lidze Europy Śląsk zaliczył ich jak najwięcej. Rewanż z w Czarnogórze 25 lipca.

Co ciekawe Śląsk na Stadionie Miejskim we Wrocławiu rozegrał czwarty mecz w europejskich pucharach i wygrał dopiero pierwszy raz! W minionym sezonie na swoim boisku - jeszcze za kadencji Oresta Lenczyka - wrocławianie przegrali z 0:1 z Budućnostią Podgorica, 0:3 z Helsingborgiem oraz 3:5 z Hannoverem. Po meczu z Rudarem fatum zostało zdjęte.