Śląska męki z amatorami: Tylko remis wrocławian ze słabym Rudarem Pljevlja

Śląsk tylko zremisował 2:2 w Czarnogórze z Rudarem Pljevlja, ale awansował do III rundy Ligi Europy. Mecz pokazał jak wielką rolę w drużynie odgrywają Sebastian Mila oraz Waldemar Sobota.
Śląsk zaliczył wyjazdową jednostkę treningową w dalekiej Czarnogórze. Bo trudno inaczej - niż jednostką treningową - określić rewanżowy mecz Ligi Europy z amatorskim Rudarem Pljevlja. Wrocławianie awansowali do kolejnej rundy, ale zawiedli.

Rywale, ambitni amatorzy, dzielnie trzymali się przez pierwsze 25-30 minut spotkania. Udało im się wyprowadzić w miarę składne akcje. Po jednej z nich oddali nawet groźny strzał, ale piłka przeszła niedaleko słupka.

Mimo że w pierwszym meczu we Wrocławiu Śląsk pewnie wygrał 4:0, trener Stanislav Levy nie zlekceważył rywali. Wbrew przewidywaniom czeski szkoleniowiec nie eksperymentował z podstawowym składem i wystawił taka sama jedenastkę, jaka zaczęła pierwszy mecz we Wrocławiu.

Do przerwy Śląsk prowadził 2:0. W tym fragmencie gry Waldemar Sobota zaliczył gola i asystę. Bramka strzelona przez niewysokiego skrzydłowego była o tyle zaskakująca, że zdobyta głową, po świetnej asyście Brazylijczyka Dudu. Później, po popisowej kontrze, Sobota wyłożył piłkę a Paixao z bliska trafił do pustej bramki.

Gdy Śląsk już prowadził 2:0, trener Levy uznał, że nic jego drużynie nie grozi i dał odpocząć swoim największym gwiazdom - Mili oraz Sobocie. Oni wypoczęci mają być potrzebni na kolejne, trudne spotkania. Choćby na niedzielny mecz przeciwko Jagiellonii Białystok.

W drugiej połowie można było się przekonać, jak kluczową rolę w Śląsku odgrywają Mila i Sobota. Kiedy zeszli z boiska, Śląsk zaczął spisywać się słabo. Wrocławianie nie byli w stanie przetrzymać piłki, grali chaotycznie, sprawiali wrażenie wolniejszych. Atakujący gospodarze szybko zdobyli gola. Jovanović ośmieszył Paixao oraz Stevanovicia i z ostrego kąta trafił do siatki. Jednak to, co najgorsze, spotkało Śląsk w doliczonym czasie gry. Wówczas Dudu zgubił piłkę, a rywal wykorzystał ten katastrofalny błąd i Bambur trafił do siatki. Remis 2:2 z takim rywalem to jednak wstyd.

Pojedynek w Podgoricy był rozgrywany w specyficznych warunkach. Wejście na mecz było bezpłatne, mimo to na trybunach zasiadło tylko około 200 widzów. Piłkarzy dopingowała grupka fanów Rudaru, którzy przyjechali do Podgoricy, bo stadion w ich miejscowości nie spełnia warunków UEFA oraz niewielu kibiców Śląska. Grano w arcytrudnych warunkach, przy 38-stopniowym upale. Dlatego sędzia zarówno w połowie pierwszej, jak i drugiej części gry zarządził dodatkowe przerwy, w czasie której zawodnicy, ale i arbitrzy, chłodzili się wodą.

Na Rudarze żarty w Lidze Europy się skończyły. W III rundzie LE 1 sierpnia we Wrocławiu Śląsk zagra z belgijskim Clubem Brugge. Ten dwumecz pokaże jak jest realna wartość drużyny trenera Levego.

Rudar - Śląsk 2:2 (0:2)

Bramki: 0:1 - Sobota (31.), 0:2 - Paiaxo (33.), 1:2 - Joavanović (56.), 2:2 - Bambur (90.)

Rudar: Vuklis - Nestorović, Mijusković (65. Damjanović), Petrović, Jovanović - Vlahović, Bambur, Kaludjerović (17. Sekulić), Vuković, Brnović - Stojanović (46. Cosović)

Śląsk: Gikiewicz - Ostrowski, Pawelec, Kokoszka, Dudu - Sobota (46. Plaku), Stevanović, Kaźmierczak (62. Socha), Mila (46. Hołota), Patejuk - Paixao.