Co wiedzą Belgowie o Śląsku? Że ma szalonego trenera

- W Belgii słyszeliśmy, że Śląsk zależy w 70 procentach od Sebastiana Mili, a trener Levy bywa zwariowany podczas meczu - mówi Frank Buyse z dziennika ?Hat Nieuwsblad".
Belgijski dziennikarz przyjechał do Wrocławia relacjonować mecz Śląska z Club Brugge w eliminacjach Ligi Europy i opowiedział o nastrojach panujących w obozie rywala wrocławian. - Tam w zasadzie nikt nie wyobraża sobie, żeby drużyna mogła odpaść już na tym etapie. Tak naprawdę starcie ze Śląskiem ma być dopiero początkiem drogi do sukcesów. W klubie liczą bowiem, iż w tym sezonie zespół zdobędzie mistrzostwo kraju i pokaże się z dobrej strony w Europie - opowiada Buyse.

Co ciekawe, w tym sezonie w Club Brugge zastosowano inną metodę budowy zespołu niż w latach poprzednich: - Wcześniej zdarzało się, że przed rozgrywkami do składu dołączało nawet po 11-12 piłkarzy. Teraz na dobrą sprawę ściągnięto tylko trzech: Wanga, Simonsa i Suttera. Liderem zespołu może być ten drugi, który wrócił do klubu z Bundesligi i jest bardzo doświadczony - opowiada dziennikarz, który dodaje: - Stawianiem na kontynuację ma być też osoba trenera Juana Carlosa Garrido, który pracuje z zespołem od listopada 2012 roku. Wcześniej byli tu nawet sławniejsi trenerzy: Georges Leekens czy Christoph Daum, ale szybko byli zwalniani.

Zdaniem Franka Buyse największym problemem Belgów jest defensywa: - Biorąc pod uwagę jeszcze bramkarza Mathew Ryana, to za obronę w meczu ze Śląskiem będą odpowiadać między innymi 19-latek i dwóch 21-latków. Oni wszyscy są utalentowani, ale nie dają pewności i stabilności w każdym meczu - ocenia.

W Brugii panuje opinia, że miejscowy zespół dobrze przepracował okres przygotowawczy, ale nie jest jeszcze w pełni swojej formy. - Piłkarze grają na 70-80 procent potencjału. Drużyna prezentuje się ofensywnie, a wszyscy liczą, że pozyskany z Anderlechtu napastnik De Sutter zastąpi Carlosa Baccę sprzedanego do Sevilli - komentuje Belg.

A co w Brugii wiedzą o Śląsku?

- Słyszeliśmy, że drużyna w 70 procentach zależy od Sebastiana Mili, a trener Levy bywa podczas meczów zwariowany, dużo gestykuluje i reaguje bardzo emocjonalnie. Podobno wrocławianie mają też bramkarza popełniającego głupie błędy - kończy Buyse