Sport.pl

Prasa zachwycona po wygranej Śląska z Club Brugge. "Mecz przypominał zapasy z krokodylem"

Śląsk Wrocław sprawił ogromną niespodziankę i w pierwszym meczu III rundy eliminacji do Ligi Europy pokonał przed własną publicznością Club Brugge 1:0. Polska prasa nie szczędziła komplementów, oceniając postawę drużyny Stanislava Levego.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Śląsk zagrał bardzo dobre spotkanie. Nie wystraszył się faworyzowanego rywala. Wręcz przeciwnie, już od pierwszych minut rzucił się na niego i stwarzał sobie kolejne strzeleckie okazje. Wrocławianie wykazali się wielką walecznością i determinacją. Goście mieli problemy z wysoko postawionym pressingiem ze strony Śląska. W pierwszej połowie dwie dobre okazje zmarnował Marco Paixao. Gol na wagę wygranej padł w 64. minucie. Świetnym prostopadłym podaniem Przemysław Kaźmierczak obsłużył wybiegającego na wolne pole Sebino Plaku, a Albańczyk efektowną podcinką pokonał bramkarza Club Brugge.

Gazeta Wyborcza: Niemożliwy Śląsk

Śląsk z polskich drużyn grających w tej fazie europejskich pucharów wylosował przeciwnika bezsprzecznie najsilniejszego. I bezsprzecznie w całym meczu zaprezentował się lepiej od Legii i od Lecha. Wrocławianie nie tylko nie przestraszyli się belgijskiego Club Brugge. Oni byli po prostu od przeciwnika lepsi piłkarsko. To był najpiękniejszy piłkarski wieczór we Wrocławiu od dwóch dekad. Szkoda, że jeszcze nie gwarantuje awansu. Mecz rewanżowy w Brugii za tydzień. Czy tam wrocławianie dokończą swój cud?

Przegląd Sportowy: Koncert Plaku i spółki

Zegar pokazywał 64. minutę, kiedy potwierdziło się to, o czym wszyscy fachowcy mówili przed meczem: Belgowie atakować umieją i lubią, ale jej niezbyt pewną obronę da się rozrywać. I tak: prostopadłe podanie Przemysława Kaźmierczaka wykończył cudowną podcinką Sebino Plaku i stadion oszalał. Wcześniej mecz przypominał zapasy z krokodylem - wiesz, że dopóki trzymasz go za pysk i nie dasz mu otworzyć paszczy, jesteś w miarę bezpieczny. I tak bardzo długo zachowywał się Śląsk. Potężnej siły uderzeniowej gości w pierwszej połowie nie było widać. Gospodarze atakowali rozsądnie, pamiętali, żeby nie zapędzać się do przodu zbyt dużą liczbą zawodników. Tylko jak to bywa w wojowaniu gołymi rękami z potężnym gadem - skrzywdzić się go nie dało. Brakowało czegoś ostrego do wbicia pod żebro.

Gazeta Wrocławska: Oto magia europejskich pucharów

Przyznajmy szczerze, że w pierwszej połowie nie poznawaliśmy Śląska Wrocław. Jako drużyny, ale też poszczególnych zawodników. Najbardziej wszyscy się bali o postawę Mariusza Pawelca, ale obrońca Śląska grał... właściwie po profesorsku. Jeszcze przed meczem Stanislav Levy zaznaczał, że drużyna nie może grać tuż przed własnym polem karnym, tylko akcje rywali musi przerywać wyżej, na 32-35 metrze. No i zarówno Pawelec, jak i pozostali jego koledzy z defensywy świetnie wywiązywali się ze swoich zadań, często przerywając akcje już na ich połowie. Dodatkowo świetnie w ofensywie grał Dudu. On i Waldemar Sobota sprawiali na skrzydłach rywalom tak dużo problemów, że boczni obrońcy Club Brugge - doświadczony Norweg Tom Hogli i młody Laurens De Bock - już po niecałych 20 minutach mieli na koncie po żółtej kartce. Szalał szczególnie nasz skrzydłowy, z którym raz za razem ogromne problemy miał właśnie De Bock. Chwilami wydawało się, że może nie dotrwać do przerwy, zważywszy jeszcze na to, że angielski arbiter Anthony Taylor w przeszłości udowadniał, że lubi korzystać z kartoników.

Rzeczpospolita: Jeden gol i trochę nadziei

Mecz stał na dobrym poziomie i był ciekawy od pierwszej do ostatniej minuty. Ale jeszcze ważniejsze było to, że wrocławianie nie grali gorzej od faworyzowanych Belgów. I choć to oni wypracowali nieco więcej klarownych szans, Polacy okazali się skuteczniejsi. Trzeba też przyznać, że mieli trochę szczęścia. Zwłaszcza w pierwszych minutach po przerwie, kiedy obrońcy gospodarzy nie dawali sobie rady z 17-letnim szybkim napastnikiem Bolim Bolingolim-Mbombo. Po jednym ze strzałów Rafał Gikiewicz nie zdołał złapać piłki, która odbiła się od słupka i wpadła bramkarzowi w ręce. Kilkanaście minut później Gikiewicz obronił strzał Toma De Suttera z trzech metrów, w sytuacji sam na sam. Jedyny gol padł po świetnej akcji trzech zawodników w środku boiska. Marco Paixao podał do Przemysława Kaźmierczaka, ten natychmiast przedłużył podanie do Sebino Plaku, Albańczyk dzięki temu znalazł się za obrońcami, podciął piłkę, która przeleciała nad głową Australijczyka Mathewa Ryana i wleciała do bramki.

Jesteśmy także na Twitterze. Obserwuj nas >>

Czy Śląsk awansuje do kolejnej rundy Ligi Europy?
Więcej o:
Komentarze (9)
Prasa zachwycona po wygranej Śląska z Club Brugge. "Mecz przypominał zapasy z krokodylem"
Zaloguj się
  • artgii

    Oceniono 81 razy 75

    Świetnie grający Śląsk. Widać, żę potrafią się motywować na grę w Europie. Grali zdecydowanie w piłkę, jak klasowy zespół czterogwiazdkowy typu Sporting lub Ajax. Pokazali, że polskie drużyny są nie tylko od zbierania batów z Azerami czy Litwinami, ale potrafią też pokazać fantastyczny futbol. Brawo! Trzymam kciuki w rewanżu.

  • szyfrant.zielonka

    Oceniono 42 razy 40

    Da się? Da się.
    Brawo Śląsk, świetna robota, oby utrzymali to za tydzień. Najtrudniejszy rywal spośród naszych 3 pucharowiczów, a najlepszy wynik. I zdecydowanie najlepsza gra.

  • aleksander45

    Oceniono 27 razy 13

    Brawo Śląsk !! Co do Lecha to trener rączy Rumak a drużyna stara szkapa !!!!!

  • bigosmiszcz

    Oceniono 26 razy 8

    Ja zawsze byłem za Śląskiem, ZAWSZE !!!

    Wierny kibic zwycięskich drużyn.

  • incognito13

    Oceniono 11 razy -1

    Czytając komentarze pomeczowe, można odnieść wrażenie, że Śląsk rozbił w pył, jakąś wielką piłkarską potegę. Gdyby to był, naprawdę bardzo dobry europejski zespół, przykładowo niemiecki czy hiszpański to po prostu Śląsk by nie wygrał.

    Belgowie, to najwyżej dobra drużyna, chociaż biorąc pod uwagę poziom naszego futbolu, to jest to zawsze jakiś sukces.
    Mimo wszystko, uważam że skromne zwycięstwo, sprawia że to Belgowie, są zdecydowanym faworytem tego dwumeczu i nie zdziwiłbym się, gdyby w meczu rewanżowym gładko wygrali, chociaż zaznaczam że mam nadzieję, że tak nie będzie.

    To prawda, że Śląsk lepiej się prezentował, zwłaszcza w pierwszej połowie, w całym meczu nie stworzył sobie zbyt wielu wybornych okazji do strzelenia bramki. Często próbowali wrzutek w pole karne, z których nic nie wychodziło, natomiast rywale mnie zdecydowanie bardziej klarowne sytuacje i albo je marnowali albo Śląsk miał farta.
    Myślę że pomimo bardzo słabych występów Lecha i Legii, to właśnie te drużyny, mają większą szanse na wans niż Śląsk, ale oczywiście, mam nadzieję że będziemy mieli trzy druzyny w następnej rundzie.

  • lokiju19

    Oceniono 6 razy -4

    Sprawdź! - futbol-pilka-nozna.blogspot.com/

  • lares87

    Oceniono 54 razy -42

    Wynik Śląska to zaskoczenie ale Lech też wygrał pierwszy mecz CB. Nie ma co sobie robić nadziei 1:0 to żadna zaliczka. Scenariusz na tą rundę jest aktualny. Lech przechodzi bo i siebie wygra z Litwinami, Śląsk odpada bo na wyjeździe przegra.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX