Jaki Śląsk po sukcesie z Brugge? Dziś mecz z Wisłą

Wszyscy we Wrocławiu zastawiają się jak Śląsk zaprezentuje się po świetnym spotkaniu z Club Brugge w Lidze Europy i czy dobrą grę będzie w stanie kontynuować w prestiżowym pojedynku z Wisłą Kraków.
Wrocławianie w czwartek pokonali faworyzowanych Belgów 1:0. Zagrali najlepiej w sezonie, a pewnie nawet najlepiej od lat. Mają szanse na dość niespodziewany awans do IV rundy kwalifikacji Ligi Europy. Aby tak się stało muszą jeszcze dobrą dyspozycje potwierdzić w rewanżu. I właśnie dlatego porażka Śląska w niedzielnym meczu z Wisłą, żadną sensacją by nie była. Na dziś wrocławianie mają lepszych zawodników od krakowian, prawdopodobnie są nawet w lepszej dyspozycji piłkarskiej.

Problem polega na tym czy podopiecznym Stanislava Levego wystarczy wytrzymałości psychicznej i fizycznej, by krakowian pokonać. Szkoleniowiec Śląska świetnie zdaje sobie sprawę, że jego drużyna w lidze również musi zacząć punktować: po pierwsze, by nie dać rywalom zbytnio odskoczyć, a po drugie, by jego własna pozycja w klubie była mocna. Czech ma świadomość, że jeśli europejski sen skończy się rozczarowaniem, co wciąż jest możliwe, to wszyscy momentalnie zwrócą uwagę na wyniki Śląska w lidze. Wyniki jak na razie słabe, bo przecież nie można inaczej nazwać remisu z Koroną Kielce i przegranej u siebie z Jagiellonią Białystok.

Wygrana z Wisłą jeszcze poprawiłaby notowania Levego, Śląskowi w ekstraklasie dała trochę oddechu, a przed rewanżem w Brugii dodała pewności siebie. Byłaby też świadectwem, że wrocławianie kadrowo są w stanie podołać rywalizacji na dwóch frontach, choć oczywiście na dziś trudno powiedzieć jak długo ona jeszcze potrwa. I czy rzeczywiście są w stanie.

Wisła z kolei dziś wciąż jest w fazie odbudowy, ale wciąż nie da się orzec w jaką stronę ta odbudowa idzie i jak długo potrwa. Ostatnio krakowianie ściągnęli do siebie dawnego króla strzelców ekstraklasy Pawła Brożka, który podobnie jak cały zespół Franciszka Smudy pozostaje wielką zagadką. "Biała Gwiazda" w lidze nie poniosła jeszcze porażki, ale tak naprawdę prawdziwa weryfikacja jej możliwości dopiero nadejdzie. Jej pierwszym elementem będzie właśnie spotkanie we Wrocławiu.

Ten pojedynek szczególny wydaje się z jeszcze jednego powodu. Trener Smuda - były selekcjoner reprezentacji Polski, przyjedzie na stadion, gdzie jako trener kadry nigdy nie wygrał i gdzie poniósł swoją największą życiową porażkę. To właśnie tutaj jego kadra przegrała z Czechami 0:1 i zakończyła udział w Euro 2012 bez wygranej, na ostatnim miejscu w najłatwiejszej grupie mistrzostw. Choć oczywiście sam szkoleniowiec klęskę tego nie uważa.