Belgijski dziennikarz: Przed rewanżem ze Śląskiem w Brugge nerwowo

- Przed rewanżem ze Śląskiem w Brugge jest dość nerwowo. Dla klubu odpadnięcie na tym etapie europejskich pucharów to byłby koszmar - mówi Frank Buyse z dziennika Het Nieuwsblad.
Belgijski dziennikarz sportowy na co dzień zajmuje się m.in. Club Brugge, a był również na pierwszym meczu Belgów we Wrocławiu. Wówczas drużyna Juana Carlosa Garrido przegrała w na Stadionie Miejskim 0:1. Tym samym to Śląsk zbliżył się do awansu do IV rundy kwalifikacji Ligi Europy.

- Nie sądzę, aby Brugge zlekceważyło wtedy Śląsk, po prostu wrocławianie byli trochę lepsi. Mimo tego wyniku wielu ludzi podchodzi do rewanżu z optymizmem. Wszyscy wierzą, że drużynie uda się wyeliminować Polaków - opowiada Franku Buyse, który dodaje: - Jednocześnie w klubie widać pewną nerwowość, atmosfera jest napięta. Dla Brugge odpadnięcie na tym etapie europejskich pucharów to byłby swego rodzaju koszmar. Dlatego po meczu we Wrocławiu szczególnie działacze wręcz alergicznie reagowali na krytykę zespołu.

Dla Club Brugge porażka ze Śląskiem była jedyną w tym sezonie. Poza tym zespół wygrał bowiem w lidze belgijskiej ze Sportingiem Charleroi i ostatnio Ooestende 2:1. - Brugge bardzo dobrze grało podczas okresu przygotowawczego, ale w meczach o stawkę jest różnie. Niedzielne zwycięstwo specjalnie nie poprawiło nastrojów w zespole, bo Ooestende to ligowy outsajder, a Brugge i tak się z nim męczyło. Inna sprawa, że z powodu kartek czy kontuzji w tym spotkaniu nie grało siedmiu zawodników, którzy mogą wystąpić ze Śląskiem. Wygraną udało się zaś odnieść po wejściu na boisko Maxima Lestienna, a jego powrót do gry po kontuzji to dla zespołu pozytyw - podkreśla Buyse.

Czy w Brugii czuć już gorączkę związaną z meczem rewanżowym ze Śląskiem?

- Jeszcze nie, myślę, że wszystko zacznie się od popołudnia w środę. Wówczas do Belgii przyjadą wrocławianie, a kibice nieco żywiej zaczną interesować się spotkaniem. W czwartek będzie tematem numer jeden - kończy dziennikarz z Belgii.