Janusz Sybis: Mecz Śląska z Brugią najlepszy w historii? Nieprawda

- Mecz Śląska z Club Brugge nie był najlepszym występem wrocławian w europejskich pucharach w historii. Świetne widowiska stworzyliśmy kiedyś z Royalem Antwerp i Dynamem Moskwa - mówi w rozmowie z portalem wroclaw.sport.pl legendarny napastnik Śląska Janusz Sybis.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

W pierwszym meczu III rundy eliminacji Ligi Europy Śląsk pokonał przed własną publicznością Club Brugge 1:0. Wrocławianie zagrali przed tygodniem świetne zawody, osiągnęli korzystny rezultat i tym samym rozpalili nadzieje swoje i kibiców na awans do kolejnej rundy. By tak się stało, w Brugii wystarczy im bezbramkowy remis.

- Nie byłem zaskoczony tym, jak zagrał Śląsk w pierwszym meczu z Brugią, bo wiem, że jest to zespół, który ma duży potencjał. We Wrocławiu obie drużyny zagrały odważnie, dlatego mecz mógł się podobać kibicom. Trzeba jednak pamiętać, że Śląsk, choć wygrał, to sam mógł stracić dwie albo nawet trzy bramki, gdyby nie świetne interwencje Rafała Gikiewicza - mówi w rozmowie z wroclaw.sport.pl Janusz Sybis.

Mecz z Club Brugge we Wrocławiu przez wielu dziennikarzy i ekspertów był najlepszym występem wrocławian w europejskich pucharach. Sybis do końca nie zgadza się z tymi opiniami. - Ze Śląskiem rozegrałem 24 mecze w pucharach i myślę, że chociażby rewanżowe pojedynki, w których wyeliminowaliśmy Royal Antwerp [2:1, sezon 1975/1976 - przyp. red.] - notabene też z Belgii - oraz Dynamo Moskwa [1:0, sezon 1982/1983] były równie ciekawymi widowiskami - podkreśla Sybis, który w barwach Śląska rozegrał blisko 600 spotkań.

Jego zdaniem w rewanżu zobaczymy zupełnie inne spotkanie. - Myślę, że obie drużyny dokładnie przeanalizowały pierwszy mecz i wyciągnęły odpowiednie wnioski. Ciężko powiedzieć, czy Śląsk stać na powtórzenie tego, co grał we Wrocławiu. Brugia nie ma już nic do stracenia, musi odrabiać straty i na pewno rzuci się na wrocławian. Ci nie powinni się jednak bronić, bo zbyt zachowawcza gra może się zemścić. Piłkarze trenera Levego powinni zagrać tak jak w pierwszej połowie we Wrocławiu i za wszelką cenę dążyć do strzelenia chociażby jednej bramki. To ustawi ich w bardzo korzystnej sytuacji, bo wtedy będą mogli nastawić się wyłącznie na kontrataki, a Belgowie, by awansować do kolejnej rundy, będą musieli strzelić trzy gole - analizuje Sybis.

Jak procentowo ocenia szanse Śląska na awans do kolejnej fazy Ligi Europy? - Nigdy nie byłem dobry z matematyki (śmiech), ale stawiam na mój Śląsk - typuje zdobywca 110 goli dla WKS-u.

Czy Śląsk awansuje do kolejnej rundy Ligi Europy?