Czy kat Brugge odjedzie ze Śląska? Sobota: "Mam swoje przemyślenia"

Przed rewanżem Śląska z Club Brugge Belgowie najbardziej we wrocławskim zespole obawiali się Waldemara Soboty. I mieli rację - filigranowy skrzydłowy strzelił dwie bramki i przypieczętował awans swojej drużyny do IV rundy eliminacji Ligi Europy. Czy odejdzie z drużyny z Wrocławia?
Jak niebezpiecznym piłkarzem jest Waldemar Sobota, Belgowie mogli przekonać się już w pierwszym starciu we Wrocławiu. Skrzydłowy Śląska kręcił na prawej stronie młodziutkim Lauernsem De Bockiem, który w swoim kraju uważany jest za jeden z największych talentów. Sobota oprócz efektownych rajdów miał także kilka okazji, po których mógł wpisać się na listę strzelców. Ostatecznie zrobił to Sebino Plaku, który dał wrocławianom wygraną i przed rewanżem postawił ich w roli faworyta. Rewanż w Brugii miał tylko jednego bohatera i był nim właśnie Sobota, który na starcie sezonu jest w życiowej formie. Filigranowy pomocnik był najjaśniejszym punktem zespołu, zdobył dwie bramki i to właśnie dzięki niemu wrocławianie awansowali do IV rundy eliminacji Ligi Europy.

Sobota po raz pierwszy błysnął już w 9. minucie, wykorzystując świetne podanie Przemysława Kaźmierczaka i strzałem z 13 metrów pokonał Matthew Ryana. W istną ekstazę 1,5 tys. kibiców Śląska na Jan Breydel Stadion Sobota wprawił na kwadrans przed końcem, mijając bramkarza Club Brugge i pewnym technicznym uderzeniem posłał piłkę do pustej bramki. Wówczas było 3:1 i już praktycznie po meczu. Skończyło się 3:3, ale to nie miało znaczenia.

Sprawdziły się więc ostrzeżenia z belgijskich mediów. "Koszmar Club Brugge nazywa się Waldemar Sobota" - tytułował artykuł jeden z dzienników "Het Nieuwsblad" przed rewanżem w Brugii, najwięcej miejsca poświęcając właśnie Sobocie, przedstawiając szczegółowo jego sylwetkę oraz przypominając debiut w reprezentacji Polski w meczu z Bośnią i Hercegowiną, w którym dynamiczny skrzydłowy zdobył bramkę.

Swoim występem Sobota udowodnił, że selekcjoner Waldemar Fornalik nie pomylił się, powołując go w czwartek na towarzyskie spotkanie z Danią, które odbędzie się 14 sierpnia w Gdańsku.

Jeśli wychowanek Małejpanwi Ozimek utrzyma wysoką formę, to jego odejście ze Śląska wydaje się bardzo prawdopodobne. Kontrakt Soboty we Wrocławiu wygasa w lipcu 2014 roku, a skrzydłowy otrzymał propozycję przedłużenia go o kolejne cztery lata. Tak naprawdę od stycznia będzie mógł jednak podpisać umowę z innym klubem i przejść do niego za darmo. Ewentualny transfer może dojść do skutku już teraz, jeśli potencjalny kontrahent choć zbliży się do wpisanej w kontrakt sumy odstępnego wysokości miliona euro.

Piłkarzem Śląska interesuje się wiele klubów, a w Brugii mieli go oglądać m.in. przedstawiciele Borussii Dortmund, Schalke 04 i PSV Eindhoven. Pytany o swoją przyszłość, mówił reporterowi Polsatu: - Mam swoje przemyślenia na temat dalszego rozwoju kariery, ale na razie chcę się koncentrować na tym, że wygraliśmy z Brugge. Na tę chwilę jestem w Śląsku. Po meczu usiądziemy z moim menedżerem, porozmawiamy, będziemy wspólnie cieszyć się z wyeliminowania Belgów.

Waldemar Sobota do Śląska trafił w 2010 roku. Z drużyną zdobył srebrny, złoty i brązowy medal mistrzostw Polski. W barwach wrocławian Sobota rozegrał 116 spotkań, w których zdobył 16 goli.