Sprzedadzą nie tylko Sobotę? Piłkarze Śląska mają wzięcie

Po dobrych występach Śląska w Lidze Europy do klubu masowo zaczęły przychodzić zapytania dotyczące ewentualnych transferów jego zawodników. - Czeka nas bardzo intensywny tydzień, także jeśli chodzi o możliwą sprzedaż piłkarzy - potwierdza prezes Piotr Waśniewski.
Okienko transferowe w ligach angielskiej, niemieckiej, belgijskiej, francuskiej czy włoskiej kończy się dokładnie 2 września. To oznacza, że do tego czasu tamtejsze kluby będą mogły kupować zawodników Śląska.

Jak udało się nam ustalić, to właśnie ekipy z tamtych krajów pytały ostatnio o wrocławskich piłkarzy. Oczywiście, w wielu wypadkach było to bardziej sondowanie Śląska co do transferu niż konkretna oferta, ale należy odnotować wzrost zainteresowania graczami z Wrocławia na europejskim rynku. Stało się tak głównie dzięki dobrej grze zespołu w Lidze Europy. Podopieczni trenera Stanislava Levego najpierw sensacyjnie wyeliminowali belgijski Club Brugge, a teraz z dobrej strony pokazali się w spotkaniu z hiszpańską Sevillą. Ostatecznie Śląsk przegrał wprawdzie pierwszy mecz w Hiszpanii 1:4, ale i tak wielu obserwatorów było zaskoczonych jego postawą.

- Nasze występy są teraz pozytywnie odbierane także w Europie, a to przekłada się na wnikliwe przyglądanie się naszym piłkarzom przez inne kluby. Europejskie puchary to w końcu najlepsze okno wystawowe - podkreśla prezes Śląska Piotr Waśniewski, który dodaje: - Jeśli chodzi o najbliższy tydzień, to zapowiada się on bardzo intensywnie. Z jednej strony chodzi o mecz rewanżowy z Sevillą, a z drugiej o możliwą sprzedaż piłkarzy.

Ostatni mecz Soboty?

Spośród wrocławskich zawodników najbliżej odejścia ze Śląska jest skrzydłowy Waldemar Sobota. 26-letni pomocnik w kontrakcie ma wpisaną kwotę odstępnego w wysokości miliona euro, a w Lidze Europy strzelił już cztery gole. Przeciwko Sevilli dołożył również asystę przy trafieniu Marco Paixao, a wcześniej zdobył bramkę w meczu reprezentacji Polski z Danią. Podczas spotkania obserwował go szef skautingu niemieckiego Schalke 04.

Negocjacje w sprawie transferu z czwartą drużyną ligi niemieckiej poprzedniego sezonu potwierdza menedżer zawodnika Marek Citko: - Rzeczywiście przebywałem ostatnio na rozmowach w Gelsenkirchen, ale na ten moment nie chciałbym nic więcej mówić. Jeśli chodzi o transfer Waldka, to powinniśmy go dopiąć w ciągu dwóch, trzech dni. W grze pozostały już tylko oferty z lig niemieckiej i belgijskiej. Ostatnio pojawiło się zapytanie ze strony hiszpańskiej drużyny, ale bez jakichkolwiek konkretów - mówi Citko, który nie chce jednak podawać nazw klubów, z jakimi rozmawia. Jego zdaniem do transferu Soboty powinno natomiast dojść już po meczu rewanżowym z Sevillą. Sam pomocnik po pojedynku z Widzewem powiedział natomiast, że mógł to być jego ostatni występ w Śląsku w ekstraklasie.

Odejdzie też Stevanović?

Co ciekawe, transferem Soboty zainteresowany jest również Śląsk, który chciałby na piłkarzu zarobić.

- Mogę powiedzieć, że wszystkim, którzy pytają o Waldka, udzielamy wyczerpujących informacji i pozostajemy z nimi w kontakcie. Chcielibyśmy przedstawić zawodnikowi alternatywne rozwiązania na wypadek, gdyby rozmowy prowadzone dotąd przez samego menedżera się nie powiodły - podkreśla prezes Waśniewski.

Waldemar Sobota nie jest jedynym piłkarzem, który może w tym tygodniu odejść ze Śląska. Istnieje możliwość, że drużynę opuści także Dalibor Stevanović. Słoweński pomocnik przez półtora roku grał dramatycznie, ale ostatnio zanotował zdecydowaną zwyżkę formy i nawet ponownie znalazł się w kadrze swojego kraju. Ewentualny transfer byłby wrocławianom zdecydowanie na rękę. Po pierwsze, na pomocniku by zarobili, po drugie - zniknąłby z listy płac.

Do Śląska ostatnio przychodziły także zapytania dotyczące możliwej sprzedaży Sebino Plaku i Tomasza Hołoty, ale ich przejście do innych klubów jest raczej wykluczone. Wrocławianie obu graczy sprowadzili ledwie latem i nie zamierzają szybko się ich pozbywać.

Z wzmocnieniami poczekamy

Co natomiast z ewentualnymi wzmocnieniami drużyny? Tu sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Po pierwsze, zależą one od tego kogo i za ile uda się Śląskowi sprzedać. Po drugie - według prezesa Waśniewskiego w wypadku pozyskiwania zawodników problemem nie będzie zamykające się 31 sierpnia okienko transferowe. Po tym terminie Śląsk nadal będzie mógł bowiem kontraktować piłkarzy wolnych, czyli takich, jakich brał do zespołu do tej pory. W ten sposób do zespołu trafili przecież Paixao czy Plaku.

- Nasza strategia się nie zmienia. Wolimy działać rozważniej, ale dzięki temu starać się możliwie mocno zniwelować ryzyko pomyłki. Myślę, że jak dotąd dość dobrze nam się to udało - podkreśla prezes.

Wrocławianie już przygotowują się na ewentualną stratę Waldemara Soboty na skrzydle, a dodatkowo ewentualnych wzmocnień będą szukać również w ataku. Nadal nie wiadomo jednak, czy mimo testów do drużyny trafia Izraelczyk Alroy Cohen, do którego umiejętności nie jest przekonany sztab szkoleniowy. Znacznie bliżej jest za to pozyskanie czeskiego obrońcy Lubosa Adamca. Tutaj do uzgodnienia pozostało jedynie parę szczegółów w rozmowach ze Spartą Praga.

A jak władze klubu reagują na publiczne narzekania trenera Levego na ubogą kadrę? - Szczerze mówiąc, to nie pracowałem jeszcze z trenerem, który byłby w pełni zadowolony z liczby zawodników do dyspozycji, zawsze szkoleniowcy chcieli mieć więcej piłkarzy. Oczywiście rozumiem te potrzeby, ale z drugiej strony klub funkcjonuje w określonych realiach. One są, jakie są, i trener ma ich świadomość - kończy Piotr Waśniewski.