Sport.pl

Piłkarskie życie po Śląsku. Voskamp strzela w domu, Diaz siedzi na bezrobociu

Johan Voskamp znów strzela bramki, Rok Elsner dołuje w Grecji, a Cristian Diaz siedzi na bezrobociu. Sprawdziliśmy, jak po odejściu ze Śląska radzą sobie jego byli piłkarze.
Czy któregoś z tych piłkarzy chciałbyś dalej oglądać w Śląsku? Podyskutuj na naszym Facebooku >>

Latem Śląsk opuściło w sumie ośmiu ważnych zawodników. Każdy z tych graczy zdobywał z zespołem przynajmniej jeden medal, każdy w jakiś sposób przyczynił się do jego ostatnich sportowych sukcesów. Każdy miał też swoje problemy.

Cristian Diaz kiedyś nazwał trenera Lenczyka "ch...", a potem sportowo zgasł, ale bez niego Śląsk nie zostałby przecież sensacyjnym wicemistrzem Polski. Johan Voskamp przez półtora roku nie potrafił zdobyć gola, ale gdyby nie on, to wcześniej wrocławianie nie wyeliminowaliby szkockiego Dundee United i nie wygrali pierwszego meczu na nowym stadionie. Nawet jeśli Rok Elsner w końcówce swoich występów we Wrocławiu znacznie obniżył loty, to wszyscy pamiętają mu choćby bramkę decydującą o mistrzostwie Polski z Wisłą Kraków.

Wreszcie bez Piotra Ćwielonga czy Marcina Kowalczyka Śląsk mógłby zapomnieć o ostatnim, brązowym medalu i wejściu do Ligi Europy. Do sukcesów dokładali się też napastnicy Łukasz Gikiewicz czy Eric Mouloungui, choć do każdego z nich było podczas meczów mnóstwo uwag.

Gdyby nie taki Mouloungui, to Śląsk nie strzeliłby bramki Lechowi i nie wszedł na trzecie miejsce na kolejkę przed końcem sezonu. Bez tej bramki teraz nie emocjonowalibyśmy się meczami z Club Brugge czy Sevillą. Sprawdziliśmy więc, jak wymienionym graczom piłkarskie życie płynie już po grze we Wrocławiu. Jak się okazuje, żaden z nich nie wyrósł na gwiazdę, choć kilku narzekać nie może. Grają w bogatszych klubach od Śląska albo odrobinę się odbudowali.

Piłkarzem, który po odejściu z wrocławskiego zespołu może naprawdę odetchnąć, jest Johan Voskamp. Holender wrócił do Sparty Rotterdam, czyli klubu, w którym imponował skutecznością i zapracował na transfer do Śląska. Tym razem nie miał tak mocnego wejścia, jak w swoim debiucie w Sparcie w 2010 roku, kiedy strzelił osiem goli w jednym meczu, ale i tak początek sezonu może zaliczyć do udanych. W czterech spotkaniach w Eerste Divisie zdobył dwa gole. Drużyna z Rotterdamu z pięcioma punktami na koncie zajmuje 12. miejsce.

Z kolei Łukasz Gikiewicz w barwach cypryjskiej Omonii Nikozja ma na swoim koncie nawet bramkę w Lidze Europy. Rosły napastnik zanotował ją w rewanżowym starciu z rumuńskim klubem FC Astra Giurgiu. Cypryjczycy przegrali jednak 1:2 i ostatecznie odpadli w II rundzie eliminacji. Cypryjska ekstraklasa startuje dopiero w najbliższy weekend. Na inaugurację Omonia zmierzy się na wyjeździe z Anorthosisem Famagusta.

Póki co przeciętnie, odpowiednio w ligach niemieckiej i rosyjskiej, radzą sobie najlepsi gracze poprzednich rozgrywek Marcin Kowalczyk i Piotr Ćwielong. Ten pierwszy nadal spiera się wprawdzie w FIFA ze Śląskiem o sposób przejścia do Wołgi Niżny Nowogród, ale i tak występować już w niej może. W pierwszym meczu z polskim obrońcą w składzie Wołga przegrała z FK Rostów nad Donem aż 0:4. W kolejnym spotkaniu z Kowalczykiem w jedenastce Wołga pokonała już 1:0 Tereka Grozny i po sześciu kolejkach, z siedmioma punktami na koncie, zajmuje 11. miejsce w rosyjskiej Premier Lidze.

Piotr Ćwielong jest podstawowym zawodnikiem Vfl Bochum, drużyny prowadzonej przez Petera Neururera. "Pepe" już na początku sezonu zanotował pierwsze trafienia w nowym zespole. Strzelił dla Bochum dwa gole w wygranym 3:1 meczu z Bahlinger SC w Pucharze Niemiec. Natomiast w 2. Bundeslidze miał asystę w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Dynamem Drezno i został ukarany czerwoną kartką w przegranym pojedynku z FSV Frankfurt 0:1. Dla Bochum w tym sezonie rozegrał pięć spotkań. Jego nowa drużyna ma pięć punktów i zajmuje 13. miejsce w tabeli.

Wspomniani piłkarze i tak mogą chwalić się, że ich drużyny osiągają przyzwoite wyniki. Taki Rok Elsner po dwóch kolejkach ligowych zajmuje z Arisem Saloniki ostatnie miejsce w greckiej ekstraklasie. Jego zespół jako jedyny w lidze nie zdobył choćby punktu.

W pierwszej kolejce przegrał z Apollonem 1:2, a Elsner całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych. W nowych barwach były pomocnik Śląska zadebiutował dopiero w minioną sobotę. Jego drużyna przegrała na własnym terenie z AEL Kalloni 0:2. Słoweniec spędził na boisku 58 minut i w tym czasie oddał trzy strzały na bramkę.

Najgorzej po odejściu ze Śląska radzą sobie natomiast Cristian Diaz, Eric Mouloungui i Marek Wasiluk. Argentyńczyk nadal nie znalazł klubu i siedzi na bezrobociu. Mouloungui wciąż jest zaś tylko rezerwowym w katarskim Al Wahda FC, choć podobno zainteresowane jego pozyskaniem jest szwajcarskie Servette Genewa. Marek Wasiluk podpisał wprawdzie kontrakt w Cracovii Kraków, ale póki co nie zagrał w niej ani minuty.

Więcej o:
Komentarze (2)
Piłkarskie życie po Śląsku. Voskamp strzela w domu, Diaz siedzi na bezrobociu
Zaloguj się
  • sparow57

    Oceniono 101 razy 85

    "Gdyby nie taki Mouloungui, to Śląsk nie strzeliłby bramki Lechowi i nie wszedł na trzecie miejsce na kolejkę przed końcem sezonu. Bez tej bramki teraz nie emocjonowalibyśmy się meczami z Club Brugge czy Sevillą." To Śląsk by przeszedł przez przez puchar Polski, którego był finalistą. W ogóle takie gdybanie, że jakby Voskamp nie strzelił to by od razu przegrali, może właśnie u siebie by więcej wygrali, może inaczej by to wszystko wyglądało. Takie jednowymiarowe, krótkowzroczne patrzenie pokazuje, że jesteście bandą ignorantów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX