Sport.pl

Po wygranej z Lechem: Plusy dodatnie i plusy ujemne Śląska

Po widowiskowym wyrównanym meczu Śląsk wygrał z Lechem 2:0. Wrocławianie zaimponowali skutecznością, ale równocześnie popełnili niepokojąco dużo błędów w grze defensywnej.
Po spotkaniu trenerzy obydwu zespołów Mariusz Rumak z Lecha oraz Paweł Barylski, zastępujący zawieszonego Stanislava Levego, komplementowali grę i spotkanie. Obydwaj przyznali, że spotkanie było widowiskowe, z dużą ilością sytuacji bramkowych. A wygrał ten, kto był skuteczniejszy, czyli Śląsk.

Wszystko to prawda. Choć obiektywnie trzeba dodać, że wynik w pełni nie oddaje tego, co działo się na boisku. Bo Lech wypracował sobie chyba nawet więcej doskonałych okazji bramkowych niż Śląsk, ale na szczęście dla wrocławian, wszyscy rywale pudłowali na potęgę. A już środkowy napastnik Bartosz Ślusarski kompromitował się niewiarygodnie, gdyż sam w fatalnym stylu zmarnował trzy stuprocentowe okazje bramkowe. Szymon Pawłowski też ze dwa razy mógł trafić do siatki. Skończyło się na kopaniu piłki w trybuny.

Analizując zwycięstwo i grę Śląska językiem filmowego klasyka, nie można jednak pozwolić, aby "plusy nie przysłoniły minusów". Paradoksalnie na razie odejście Waldemara Soboty nie wpłynęło aż tak bardzo na osłabienie potencjału ofensywnego zespołu. Tu możliwości Śląska nadal są spore. Niestety, problemem wciąż jest gra całego zespołu w defensywie. W Lidze Europy boleśnie udowodniła to hiszpańska Sevilla, która w dwumeczu strzeliła wrocławianom aż dziewięć goli.

Na szczęście w polskiej ekstraklasie rywale są o kilka klas słabsi i taki Lech nie był w stanie wykorzystać momentów słabości Śląska. Problem z grą w destrukcji jest tym większy, że co zaskakujące, we wrocławskiej drużynie solidnie prezentuje się duet stoperów: Pawelec-Kokoszka. Szczególnie może zaimponować ten pierwszy, który z siłowego gracza do zadań specjalnych, rzucanego na różne pozycje, powoli staje się solidnym środkowym obrońcą trzymającym całą formację.

Jeśli więc stoperzy grają przyzwoicie, a rywal dochodzi do wielu świetnych okazji bramkowych, to problem leży gdzie indziej - w grze destrukcyjnej pozostałych graczy, innych formacji.

Równocześnie mecz z Lechem pokazał, że na warunki polskiej ekstraklasy Śląsk jest zespołem mocnym, z aspiracjami do najwyższych miejsc w tabeli. Gra od kilku sezonów o najwyższą stawkę, a także starcia w europejskich pucharach spowodowały, że Śląsk jest zespołem doświadczonym, "cwanym piłkarsko", potrafiącym bezwzględnie wykorzystać słabość przeciwnika.

Lech szarpał się, biegał, stwarzał okazje do strzelania goli, ale to Śląsk je zdobywał. Zadecydowały o tym głównie duże umiejętności indywidualne niektórych graczy. Dzięki temu, że Śląsk ma w swoim składzie indywidualności, potrafił wygrać arcyważny mecz. Przy pierwszym golu filmową akcję przeprowadził Brazylijczyk Dudu, który w ofensywie jest jednym z najlepszych defensorów ligi. A wykończył ją pięknym uderzeniem głową Tomasz Hołota, defensywny pomocnik, który tym razem zagrał na prawym skrzydle. Tam gdzie do niedawna błyszczał Waldemar Sobota.

Drugi gol to popis Portugalczyka Marco Paixao. To napastnik, jakiego Śląsk nie miał od wielu, bardzo wielu lat. Środkowy napastnik, który gra nie tylko efektownie i widowiskowo, ale co najważniejsze - strzela gole. A w ostatnich latach ostatnią rzeczą, którą robili napastnicy Śląska, było zdobywanie goli.

W starciu drugiej i trzeciej drużyny minionego sezonu lepszy okazał się Śląsk. I tym samym potwierdził pewną prawidłowość - że w ważnych meczach z trudnymi rywalami wrocławianie pokazują pewną klasę. A co najważniejsze - nie przegrywają ich. Śląsk pokonał teraz Lecha, a niedawno - będąc zespołem lepszym - zremisował z Wisłą Kraków. Mający równie wysokie aspiracje Lech niby dobrze zagrał i z Wisłą, i ze Śląskiem, ale obydwa te starcia przegrał.

Śląsk po słabszym początku ligi powoli dogania czołówkę tabeli. Jednak nie wiadomo, czy zimna wojna właścicieli klubu nie przełoży się na postawę zespołu w kolejnych pojedynkach. Na pewno to, co dzieje się wokół Śląska, nie ułatwia życia piłkarzom.

Śląsk - Lech 2:0 (2:0)

Bramki: 1:0 - Hołota (24), 2:0 - Paixao (41)

Śląsk: Gikiewicz - Ostrowski (84. Socha), Pawelec, Kokoszka, Dudu - Hołota, Stevanović, Kaźmierczak, Mila, Plaku (90. Przybylski) - Paixao (90. Więzik).

Lech: Kotorowski - Kędziora, Wołąkiewicz, Arboleda, Henriquez - Lovrencsics (60. Pawłowski), Trałka, Linetty (70. Ubiparip), Hamalainen, Claasen - Ślusarski (82. Teodorczyk).

Widzów: 18 761

Więcej o:
Komentarze (3)
Po wygranej z Lechem: Plusy dodatnie i plusy ujemne Śląska
Zaloguj się
  • sztywny_pal_bzu

    Oceniono 3 razy 3

    Tymczasem wczoraj w 2 kolejce ligi cypryjskiej strzelił drugą(pierwsza w meczu 1 kolejki) bramkę i asystę zaliczył Łukasz Gikiewicz dla Omonii . www.youtube.com/watch?v=TndoyIt6lLw
    Nasuwa się pytanie czy słuszne było oddanie za darmoszkę Gikiego ? Co będzie kiedy Paixao przytrafi się przewra za kartki, albo kontuzja ? Zmiennikiem dla Marco nie jest przecież co ogólnie wiadomo Więzik.

  • acckid

    Oceniono 2 razy 0

    Zgadza się, ale w czym ten Paixao jest lepszy od Diaza, Więzika czy Voskampa? Odpowiedź tutaj krotkapilka.pl/artykul,marco_paix%C3%A3o_wroclawski_marco_polo,1217

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX