Wyjaśniamy, dlaczego Zygmunt Solorz domaga się 30 mln zł od Śląska

Zdaniem miasta Zygmunt Solorz nie powinien domagać się od Śląska 30 mln zł za prace przygotowawcze pod budowę galerii przy stadionie, bo grunt nie należy do klubu, a do gminy. Problem w tym, że jeszcze w czerwcu ówczesny rzecznik prezydenta Paweł Czuma podkreślał, że Wrocław żadnej umowy z Solorzem nie ma. Czyli pieniędzy płacić mu nie musi.
Pod koniec ubiegłego tygodnia spółka Zygmunta Solorza zażądała od Śląska zwrotu prawie 30 mln zł za prace wykonane pod budowę galerii handlowej, która miała stanąć koło Stadionu Miejskiego. Ostatecznie galeria nie powstała, a jej rozliczenie jest powodem chronicznego pata między właścicielami klubu.

To roszczenie spowodowało, że długi Śląska wzrosły do ponad 50 mln zł. Wcześniej bowiem wrocławianie byli winni miastu 16,5 mln zł tytułem niespłaconej pożyczki oraz około 4 mln zł piłkarzom. Wobec takiego zadłużenia zarząd Śląska zdecydował się złożyć do sądu wniosek o upadłość układową. Głosowali za tym dwaj przedstawiciele Zygmunta Solorza. Desygnowany przez miasto prezes Piotr Waśniewski wstrzymał się od głosu.

Co ciekawe, oficjalny portal miasta Wroclaw.pl w tekście pod znamiennym tytułem Czy Bithell Holdings chce zatopić Śląsk pisze: "Dziwić może adresat roszczenia, bowiem grunt obok stadionu należy nie do Śląska, lecz do miasta Wrocławia, a jego władze wielokrotnie deklarowały chęć rozliczenia tych nakładów, warunkując to przedstawieniem przez Polsat Nieruchomości odpowiednich dokumentów, co nigdy się nie stało".

Problem w tym, że jeszcze w czerwcu przedstawiciele miasta stawiali sprawę nieco inaczej. Ówczesny rzecznik prezydenta Paweł Czuma w specjalnym oświadczeniu pisał m.in.: "Miasto nie jest związane z Polsatem Nieruchomości żadną umową dotyczącą inwestycji, która miała się dokonać na gruncie przy stadionie. Medialne roszczenia Polsatu związane z tą inwestycją nie są w żaden sposób udokumentowane. Dialog za pośrednictwem prasy nie ułatwia formalnego i cywilizowanego sposobu rozwiązania problemów.

Potem Czuma dodawał uszczypliwie: "Źle odbieramy warunkowanie finansowania klubu koniecznością uprzedniego naprawiania przez miasto ewidentnej fuszerki Polsatu".

Pierwsze zdanie o tym, że miasto nie jest związane z Polsatem żadną umową, jest tutaj kluczowe. Tłumaczy ono, na jakiej podstawie Zygmunt Solorz domaga się od Śląska pieniędzy za swoją inwestycje. Faktem jest jednak, że nawet podczas ostatniej konferencji prasowej prezydent Rafał Dutkiewicz osobiście zapewniał, że rozliczy się z miliardem w sprawie galerii. Musi mieć tylko odpowiednie dokumenty.