Śląsk zacznie nowy sezon od IV ligi? Wrocław będzie Europejską Stolicą Kultury i zapadłą sportową dziurą!

ANALIZA. Wiele faktów wskazuje, że władze Wrocławia pogodziły się z tym, że w nowym sezonie piłkarski Śląsk najprawdopodobniej nie dostanie licencji na grę w ekstraklasie i rozpocznie rozgrywki na szczeblu regionalnym - co najwyżej w IV lidze. To sportowa katastrofa Śląska, niedawnego mistrza Polski.
Władze Wrocławia chcą przejąć Śląsk od Zygmunta Solorza, który ma większościowe udziały w klubie. I są przygotowane na każdą wersję. Nawet taką, w której Śląsk zacznie nowy sezon w rozgrywkach regionalnych.

Śląsk bez licencji

Jeżeli powiedzie się plan miasta, klub zostanie zlicytowany za długi i przejęty od Solorza przez gminę Wrocław. W całym planie jest jednak jeden bardzo słaby punkt - zarejestrowana przez miasto nowa spółka Wojskowy Klub Sportowy Śląsk Wrocław SA nie otrzyma licencji na grę w ekstraklasie. Wprawdzie wynajęty przez prezydenta adwokat Jacek Masiota zapewnia, że nowy twór licencję dostanie, ale co ma mówić. Przecież po to jest zatrudniony i opłacany, aby licencję wywalczył albo przynajmniej mówił, że ją zdobędzie.

A przepisy PZPN jasno i wyraźnie mówią, że licencji ze spółki do spółki przenosić nie można.

Tę wiedzę władze Wrocławia mają i nieoficjalnie przyznają, że rzeczywiście Śląsk nowy sezon może zacząć w niższej lidze. We wczorajszej "Gazecie" pisaliśmy, że gmina jest przekonana, iż odbudowa Śląska zacznie się na poziomie III ligi. Potwierdzał to również prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej Andrzej Padewski. Problem w tym, że wcale tak się stać nie musi.

Tak jak ŁKS i Polonia

Niedawno podobne problemy jak Śląsk stały się udziałem Polonii Warszawa oraz ŁKS-u Łódź. Po bankructwach tych klubów ich przedstawiciele starali się, aby nowa Polonia i ŁKS zaczęły sezon w jak najwyższej klasie rozgrywkowej. Ale pewnych przepisów nie uda się ominąć.

W czerwcu tego roku zarząd PZPN podjął uchwałę dotyczącą klubów bankrutów. Czytamy w niej:

"Za zgodą właściwego Wojewódzkiego Związku Piłki Nożnej, prowadzącego dane rozgrywki, klub zgłaszający się do PZPN lub zgłaszający do rozgrywek drużynę seniorów może rozpocząć rozgrywki mistrzowskie od przedostatniej klasy w danym Związku Piłki Nożnej, ale nie wyższej niż klasa A".

Co ciekawe, kilka dni wcześniej Łódzki Związek Piłki Nożnej podjął decyzję, aby ŁKS zaczynał grę od III ligi. Decyzja to została zablokowana przez PZPN.

Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy PZPN, stwierdził wówczas, że według Krzysztofa Malinowskiego, rzecznika ochrony prawa związkowego w PZPN, ŁZPN złamał prawo, przyznając ŁKS-owi prawo gry w III lidze. Dlatego zarząd zażądał wyjaśnień od Edwarda Potoka, szefa łódzkiego związku. - Po ich złożeniu będzie wiadomo, w której lidze zagra ŁKS - dodawał Kwiatkowski.

Ostatecznie zarówno ŁKS, jak i Polonia Warszawa po bankructwie i utracie licencji na występy w ekstraklasie rozpoczęły ten sezon w IV lidze. Obydwa kluby powinny startować od A klasy, ale biorąc pod uwagę prośby fanów tych zespołów oraz zasługi dla polskiej piłki, pozwolono im na start w nieco wyższej klasie rozgrywkowej.

Przy scenariuszu przyjętym przez władze Wrocławia ze Śląskiem będzie tak samo. Wbrew nadziejom drużyna nie będzie mogła zacząć sezonu od III ligi, bo nie zezwalają na to związkowe przepisy.

Powrót na klepiska

Co oznacza degradacja klubu do IV ligi, raczej nie trzeba tłumaczyć. To śmierć futbolu we Wrocławiu. Odejdą wszyscy podstawowi zawodnicy i Śląsk stanie się amatorskim klubikiem.

Podobną historię Śląsk przeżywał już 10 lat temu, gdy również zbankrutował i spadł do III ligi. Wówczas przez dwa lata tułał się po prowincjonalnych boiskach i klepiskach, grał z takimi zespołami jak TOR Dobrzeń Wielki czy Swornica Czarnowąsy. Odbudowa klubu trwała kilka lat, kosztowała wiele pieniędzy i ludzkiego wysiłku.

Teraz może być jeszcze gorzej. Wtedy droga do najwyższej klasy rozgrywkowej była krótka - III, II i I liga. Dziś IV liga piłkarska to dopiero piąty poziom rozgrywek (liga IV, III, II, I oraz ekstraklasa). Taki scenariusz może na wiele lat, a nawet na zawsze zniszczyć profesjonalną wrocławską piłkę nożną.

Taka ewentualna dramatyczna przyszłość Śląska niesie ze sobą wiele innych poważnych problemów. Choćby pytanie dotyczące sensu funkcjonowania 43-tysięcznego Stadionu Miejskiego. Bo chyba meczów Śląska w IV lidze z LZS-em Stary Śleszów, Orlą Wąsosz czy Sokołem Wielka Lipa nie będziemy organizować na pustym kolosie?

Przepadną też miliony złotych z wynajmu lóż VIP oraz miejsc biznesowych na stadionie. W efekcie znów z miejskich pieniędzy trzeba będzie wciąż dokapitalizować spółkę zarządzającą obiektem.

Wrocław będzie Europejską Stolicą Kultury i zapadłą sportową dziurą.