Sekretarz miasta Wrocławia: Jeżeli piłkarski Śląsk upadnie, to miasto odbuduje klub

Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta Wrocławia i członek rady nadzorczej Śląska, twierdzi, że miasto bez względu na to, w której lidze zespół rozpocznie rozgrywki, odbuduje piłkarski Śląsk.
Złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości przez zarząd Śląska oraz wcześniejsze złożenie do sądu wniosku o zlicytowanie Śląska za długi spowodowało, że radni Wrocławia musieli zostać poinformowani o tym, co dzieje się w piłkarskim klubie. W piłkarskim Śląsku 51 procent akcji ma biznesmen Zygmunt Solorz, a prawie 49 procent akcji gmina Wrocław.

Podczas pierwszego po wakacjach posiedzenia rady miasta sprawozdanie dotyczące Śląska złożył Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta oraz członek rady nadzorczej Śląska. Patalas w swoim wystąpieniu przypomniał historię zaangażowania się miasta w piłkarski klub. Miasto od 2007 roku finansuje drużynę piłkarzy i od tamtej pory przekazało na klub 28 milionów złotych.

Patalas przypominał czasy, kiedy miasto przejęło drużynę, gdy ta była w drugiej lidze, a potem sięgała po wicemistrzostwo i mistrzostwo Polski, Superpuchar czy Puchar Ekstraklasy.

Sekretarz miasta tłumaczył, dlaczego teraz miasto złożyło wniosek do sądu o zlicytowanie Śląska za długi.

Patalas opowiadał, że prawnicy wynajęci przez miasto twierdzą, iż nowy Śląsk - już bez Zygmunta Solorza - powinien otrzymać licencję na grę w ekstraklasie. Ale szczerze dodał, że są opinie innych prawników, twierdzących że nowy Śląsk nie dostanie licencji na występy w ekstraklasie. Wtedy - zgodnie z regulaminem i przepisami PZPN - będzie musiał zacząć występy od niższej ligi. Najprawdopodobniej od IV ligi.

- Jeśli nawet Śląsk upadnie, to odbudujemy Śląsk - podkreślał Patalas.

Zgodnie z regulaminem PZPN, jeśli Śląsk zostanie zlicytowany za długi i zgłoszony do nowych rozgrywek przez inną spółkę, wówczas nie może rozpocząć rozgrywek wyżej niż w A klasie. Ale jest szansa, że wrocławianie zaczną grać w IV lidze - w podobny sposób latem tego roku potraktowano Polonię Warszawę i ŁKS Łódź.

Niestety, możliwy jest jeszcze gorszy scenariusz. Zarząd Śląska w czwartek złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości układowej Śląska. Upadłość układowa ma doprowadzić do porozumienia wierzycieli klubu i spłacenia długów.

Zobowiązania Śląska sięgają 50 mln zł, a wierzycielami są przede wszystkim właściciele spółki - biznesmen Zygmunt Solorz oraz gmina Wrocław. Jeżeli wierzyciele nie dojdą do porozumienia w sprawie spłaty zadłużenia, a sąd uzna, że nie widzi szans na uregulowanie zobowiązań, sytuacja skomplikuje się. Wówczas sąd może zadecydować o przekształceniu upadłości układowej w upadłość likwidacyjną. Oznaczałoby to całkowitą likwidację klubu i możliwe wycofanie drużyny z rozgrywek.

- Jeśli sąd w trakcie sezonu podejmie decyzję o upadłości likwidacyjnej, to Śląsk będzie miał problem - twierdzi Andrzej Padewski, prezes DZPN Wrocław. - Wówczas, zgodnie z naszym regulaminem, Śląskowi może zostać zabrana licencja na grę w ekstraklasie i drużyna nie miałaby prawa rywalizować w rozgrywkach. Teoretycznie drużynie może zostać cofnięta licencja i w takim wypadku Śląsk nie przystąpiłby do rundy rewanżowej tego sezonu. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - kończy prezes Padewski.