Wrocławskiego konfliktu ciąg dalszy: Z Aquaparku do klubu piłkarskiego, czyli podtapianie Śląska

Piotr Waśniewski został zdymisjonowany z funkcji prezesa klubu. Wczoraj zastąpił go Krzysztof Hołub, prezes miejskiej spółki Aquapark Wrocław.
Do zarządu Śląska Waśniewski był desygnowany przez gminę Wrocław. Jednak od dawna nie miał pełnego zaufania przedstawicieli władz Wrocławia.

Miasto było przekonane, że sprzyja Zygmuntowi Solorzowi, większościowemu właścicielowi klubu. Dlatego jego dymisja była tylko kwestią czasu. Jego następca Krzysztof Hołub ma zaufanie prezydenta Dutkiewicza. Na razie nadal pozostanie prezesem Aquaparku oraz będzie pracował w Śląsku. Pensje ma pobierać w tej pierwszej spółce.

Nominacja nowego prezesa ma niewielkie znaczenie praktyczne. W zarządzie Śląska przewagę ma większościowy akcjonariusz Zygmunt Solorz. Desygnował tam dwóch swoich przedstawicieli - Marcina Domańskiego oraz Adama Stefanika. Członek zarządu nominowany przez prezydenta Dutkiewicza zawsze zostanie przegłosowany.

W oficjalnym oświadczeniu miasta czytamy m.in., że działania zarządu Śląska są sprzeczne z jej polityką, a dodatkowo interesy miasta nie były reprezentowane w zarządzie. To miało zadecydować o dymisji Waśniewskiego.

Kiedy w minionym tygodniu zarząd Śląska podjął decyzję o złożeniu do sądu wniosku o ogłoszenie upadłości układowej, Waśniewski wstrzymał się od głosu. Pewnie miasto oczekiwało, że sprzeciwi się temu. Taki wniosek zarządu może pokrzyżować plany prezydenta Dutkiewicza, który chce, aby klub zlicytowano za długi. Wówczas miasto mogłoby przejąć Śląsk.

Waśniewski konsekwentnie od wielu miesięcy starał się być merytorycznym mediatorem pomiędzy skłóconymi właścicielami Śląska - Solorzem oraz władzami miasta. Prosił o zgodę i porozumienie w kwestii finansowania drużyny. Przestrzegał, że dalszy spór właścicieli może zakończyć się dla Śląska katastrofą.

Warto zaznaczyć, że jako prezes zarządu odpowiadał własnym majątkiem za sytuację finansową klubu. Kiedy dług Śląska przekroczył 50 mln zł, członkowie zarządu w zasadzie musieli wszcząć procedurę upadłościową.

Waśniewski pełnił funkcję prezesa przez ostatnich pięć lat. Za jego kadencji Śląsk sięgał po największe sukcesy w swojej historii - przez ostatnie trzy lata zawsze kończył ligową rywalizację na podium. Śląsk był mistrzem i wicemistrzem Polski, zdobył Superpuchar, Puchar Ekstraklasy, zespół awansował do finału Pucharu Polski, rywalizował w Lidze Europy.

Dymisja Waśniewskiego tylko zaostrza wojnę o Śląsk prowadzoną między akcjonariuszami. Nie widać żadnej nadziei, że prezydent Dutkiewicz może szukać porozumienia z Zygmuntem Solorzem. Konflikt się zaognia i trudno przewidzieć, do czego to wszystko doprowadzi.

Wzajemna niechęć akcjonariuszy jest tak ogromna, że w zasadzie porozumiewają się już tylko przez prawników. We wczorajszej "Gazecie" napisaliśmy o planie Solorza, który chce wykupić od miasta Śląsk i przejąć finansowanie zespołu. Ofertę transakcji prawnicy miliardera mieli złożyć w znanej warszawskiej kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, prowadzącej sprawy gminy Wrocław.

Miasto twierdzi, że nic o tym nie wie.

Nieprawdą jest, że otrzymaliśmy od pana Solorza ofertę sprzedania mu Śląska, więc nie mogliśmy się odnieść do tej propozycji - tłumaczy Arkadiusz Filipowski, rzecznik wrocławskiego urzędu miejskiego.

Jednak Józef Birka, najbliższy współpracownik Zygmunta Solorza, dodaje:

- W minionym tygodniu złożyliśmy w kancelarii prawnej ofertę skierowaną do władz Wrocławia, że odkupimy od nich Śląsk i będziemy go utrzymywać. Jeśli ta propozycja nie dotarła do pana prezydenta Dutkiewicza, to powtórzymy naszą propozycję i jeszcze raz złożymy ją bezpośrednio do przedstawicieli miasta - podkreśla Józef Birka.

Dodajmy, że w sądzie sa dwa wnioski dotyczące Śląska. Jeden złożony przez prawników miasta o zlicytowanie Śląska za długi. Inny złożony jest przez zarząd - o wszczęcie upadłości układowej Śląska. W dużej mierze od sądu zależy, co dalej będzie się działo z wrocławskim klubem i jakie ruchy będą podejmować jego właściciele.