Dudu Paraiba: Polska to moja druga ojczyzna. Gra z orzełkiem na piersi byłaby dla mnie wielką sprawą

- Jeśli selekcjoner Fornalik uznałby, że mógłbym pomóc tej kadrze, to oczywiście zrobiłbym wszystko, żeby zjawić się na zgrupowaniu - przyznaje brazylijski obrońca Śląska Wrocław Dudu Paraiba.
Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Z powodu reprezentacyjnej przerwy Śląsk najbliższe ligowe spotkanie z Górnikiem Zabrze rozegra dopiero za tydzień, 18 października. - Te najbliższe dni dają nam możliwość intensywniejszych treningów, ale staramy się głównie poprawić nasz stan fizyczny. Pracujemy przede wszystkim nad siłą i motoryką. Elementy taktyczne również występują, ale nad nimi będziemy skupiali się między poszczególnymi spotkaniami - mówi Dudu Paraiba w rozmowie z oficjalną internetową stroną klubu.

Śląsk po 11 kolejkach zajmuje ósme miejsce w T-Mobile Ekstraklasie, ostatnie gwarantujące awans do grupy mistrzowskiej. Zdaniem Dudu obecna sytuacja w tabeli nie odzwierciedla prawdziwego potencjału wrocławskiego zespołu. - Wierzę w to, że jesteśmy w stanie walczyć o miejsca premiowane awansem do europejskich pucharów. Kto wie, może przy odrobinie szczęścia pokusimy się także o kolejne mistrzostwo Polski.

Brazylijczyk zamierza się wkrótce starać o polskie obywatelstwo. Piłkarz nie ukrywa, że bardzo chciałby zagrać w przyszłości w biało-czerwonych barwach. - Jeśli selekcjoner Fornalik uznałby, że mógłbym pomóc tej kadrze, to oczywiście zrobiłbym wszystko, żeby zjawić się na zgrupowaniu. Szczerze przyznam, że gra z orzełkiem na piersi byłaby dla mnie wielką sprawą i wielkim honorem, bowiem Polska to moja druga ojczyzna - podkreśla defensor Śląska.

Dudu, tak jak większość Brazylijczyków, jest bardzo wierzący. Podczas każdego spotkania okazuje swoje przywiązanie do religii, która odgrywa w jego życiu ważną rolę. - Przed każdym meczem modlę się do Boga i proszę go o dobre spotkanie. Jestem osobą wierzącą, dlatego codzienna modlitwa nie jest mi obca. Zwracam się do Boga o zdrowie dla mnie i kolegów z drużyny - aby nikt z nas nie odniósł kontuzji podczas zawodów - przyznaje.