Wkrótce kończą się kontrakty dziewięciu piłkarzom Śląska: Co zrobią szefowie wrocławskiego klubu?

Przerwa zimowa będzie dla Śląska bardzo ważna - od stycznia 2014 roku kontrakty z nowymi klubami może podpisać aż dziewięciu graczy. Decyzję, czy ich zatrzymać, i jak budować zespół na przyszłość, podejmą nowi prezesi klubu, których oficjalnie jeszcze nie nominowano.
Sytuacja Śląska jest słodko-gorzka. Z jednej strony, po przejęciu przez miasto, pieniądze na funkcjonowanie klubu będą zapewnione, ale z drugiej o jakiejkolwiek wizji sportowego rozwoju w przypadku wrocławian trudno w ogóle mówić.

Na razie klub jest w okresie bezkrólewia, głębokich przemian organizacyjnych. To oznacza, że tak naprawdę nie ma w nim nikogo kto mógłby taką wizję nakreślić. Prezes Śląska Krzysztof Hołub funkcję sprawuje tymczasowo, dyrektor sportowy Krzysztof Paluszek za chwilę nie będzie przy Oporowskiej pracował.

Pozostaje oczywiście trener Stanislav Levy, teoretycznie dla całej sportowej układanki postać kluczowa. Problem polega na tym, że Czech notuje ostatnio bardzo słabe wyniki, a co za tym idzie sam osłabia swoją pozycję. Jeśli po dobrych występach w europejskich pucharach nie było żadnych wątpliwości, czy powierzyć mu budowę drużyny, to przy ligowej mizerii takie wątpliwości pojawiać się zaczną.

Sam Levy kontrakt ma przecież jedynie do końca tego sezonu, czyli krótki. Nie wiadomo więc, czy za parę miesięcy on sam ze Śląska nie będzie chciał odejść albo czy nie przestaną wierzyć w niego władze miasta. A to oznaczałoby konieczność kolejnej zmiany szkoleniowca i obrania nowego kursu. Kursu, który w bardzo dużym stopniu uwarunkowany zostanie już tej zimy.

Dlaczego zbliżająca się przerwa w rozgrywkach jest dla Śląska taka istotna i kluczowa? Z dwóch powodów. Po pierwsze, już teraz widać, że zespół kadrowo jest przeciętny i potrzebuje wzmocnień, transferów. Poza tym trzeba się zastanowić, kogo z obecnej kadry w drużynie zatrzymać.

W czerwcu 2014 roku kontrakty kończą się bowiem aż dziewięciu zawodnikom: Przemysławowi Kaźmierczakowi, Daliborowi Stevanoviciowi, Adamowi Kokoszce, Sylwestrowi Patejukowi, Amirowi Spahiciowi, Krzysztofowi Ostrowskiemu, Marianowi Kelemenowi, Mateuszowi Cetnarskiemu oraz Lubosowi Adamcowi. To oznacza, że od początku nowego roku kalendarzowego każdy z tych zawodników zgodnie z przepisami UEFA i PZPN może podpisać umowę z nowym pracodawcą i przejść do tego klubu za darmo po zakończeniu sezonu. Przy czarnym scenariuszu w styczniu mogłoby się okazać, że za kilka miesięcy ze Śląska odejdzie niemal połowa kadry! Jak wówczas zachowywaliby się piłkarze i jaki miałoby to wpływ na wyniki drużyny naprawdę trudno przewidzieć.

Co więcej w gronie tych zawodników jest w zasadzie tylko jeden piłkarz, którego zatrzymanie nie powinno budzić większych kontrowersji, czyli Adam Kokoszka. Stoper to jak na nasze warunki solidny, z zagranicznym i reprezentacyjnym doświadczeniem, znajdujący się w najlepszym dla piłkarza wieku. Z nim Śląskowi umowę przedłużyć będzie zresztą najłatwiej, bowiem zgodnie z zapisami kontraktu klub może to zrobić jednostronnie do końca 2013 roku.

W przypadku innych graczy pojawiają się większa komplikacje, jak i wątpliwości. Amir Sphić - od dłuższego czasu częściej bywa w gabinetach lekarskich niż na boisku, Mateusz Cetnarski przez cały okres w Śląsku zawodzi, a Lubosa Adamca na boisku jeszcze nie widzieliśmy. Marian Kelemen w przeszłości był znakomity, ale dziś częściej siedzi na ławce rezerwowych ma już 33 lata i sporo zarabia. Podobnie młodszy od niego Dalibor Stevanović z pewnością lepszy niż wcześniej, ale nie aż tak dobry jak się spodziewano. I sowicie opłacany.

Z kolei Przemysław Kaźmierczak i Krzysztof Ostrowski dla obecnej drużyny są ważni, ale obaj urodzili się w roku 1982. A metryka przy zawieraniu umowy może odgrywać pewną rolę, co widzieliśmy w przypadku perturbacji przy podpisywaniu kontraktu z Sebastianem Milą (również rocznik 1982) Piłkarz chciał się z klubem związać jak najdłużej, władze Śląska pragnienie miały odwrotne, obawiając się, czy nie obniży on swoich lotów. Przy Kaźmierczaku i Ostrowskim rozterki będą z pewnością podobne.

Wszystkie te problemy prawdopodobnie będą musiały rozwiązać nowe władze, czyli prezes Paweł Żelem oraz wiceprezes Marek Drabczyk. Kiedy przyjdzie podejmować strategiczne decyzje czy negocjować umowy, obaj panowie będą w klubie pracować niespełna dwa miesiące. Trochę krótko jak na wyznaczenie kierunków na lata.

Który z piłkarzy powinien zostać w Śląsku?
Więcej o: