Awantura w szatni Śląska Wrocław: Piłkarze pobili się po przegranym meczu z Zawiszą

Awantura między piłkarzami Śląska Wrocław - w szatni doszło do ostrego starcia bramkarza Rafała Gikiewicza z pomocnikiem Przemysławem Kaźmierczakiem. Przyszłość Gikiewicza w Śląsku stoi pod dużym znakiem zapytania.
Żyj sportem razem z nami! Jesteśmy także na Facebooku >>

Do kłótni w szatni Śląska doszło w minioną niedzielę, po przegranym 1:2 meczu z Zawiszą Bydgoszcz. Śląsk prowadził w tym pojedynku 1:0, ale później pogubił się i stracił dwa gole. Dzięki temu beniaminek ekstraklasy Zawisza wygrał pierwszy w tym sezonie mecz na wyjeździe.

Przez kilka dni zdarzenie udało się ukryć w tajemnicy. Jednak z bardzo wiarygodnego źródła wiemy, że po meczu w szatni wrocławian było bardzo nerwowo. Najbardziej wściekły po porażce był bramkarz Rafał Gikiewicz, który krzyczał na kilku kolegów z drużyny. Obrażał ich i obwiniał za porażkę, podkreślając, że przez takich nieudaczników Śląsk nic nie osiągnie. Z relacji naszego rozmówcy wynika, że bramkarz wrocławian używał przy tym dosadnych, wulgarnych porównań.

Konflikt próbował rozładować masażysta drużyny Jarosław Szandrocho. Ale to tylko jeszcze bardziej rozzłościło Rafała Gikiewicza, który swoją agresję skierował przeciwko klubowemu masażyście.

Wtedy do akcji wkroczył pomocnik Przemysław Kaźmierczak. Ruszył na Gikiewicza i uderzył go w twarz. Gdyby nie natychmiastowa reakcja kilku innych piłkarzy, w szatni mogło dojść do poważnej bójki. Grupa kilku zawodników z ogromnych trudem powstrzymała niezwykle silnego Kaźmierczaka, który nie zamierzał odpuścić Gikiewiczowi. W końcu udało się go odciągnąć od bramkarza.

- Z naszej szatni miały nie wychodzić takie informacje, ale jeśli panu ktoś o tym wszystkim opowiedział, to proszę pisać. Jednak ja na razie niczego nie będę komentował - zaznacza Rafał Gikiewicz. - Teraz w Śląsku jest tymczasowy prezes, więc czekam na nowego szefa, który ma zostać nominowany w połowie listopada. O pewnych rzeczach będę chciał porozmawiać z nowym prezesem - dodaje bramkarz Śląska.

Przemysław Kazimierczak: - Niczego nie będę komentował. To są nasze wewnętrzne sprawy, które nie powinny wychodzić poza szatnię.

Po awanturze trener Stanislav Levy ukarał Gikiewicza oraz Kaźmierczaka. W kolejnym meczu przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała obydwaj trafili na ławkę rezerwowych i nie zagrali w tym spotkaniu. Część obserwatorów uznała, że Gikiewicz znalazł się na rezerwie ze względu na słabszą formę. Ale nie do końca tak było - szkoleniowiec odsunął obydwu zamieszanych w bójkę graczy.

W sporze dwóch piłkarzy Śląska pozostała część zespołu zdecydowanie opowiedziała się za Kaźmierczakiem. W niedzielnym meczu z Lechią Gdańsk Kaźmierczak wrócił już do składu i został kapitanem Śląska. A Gikiewicz znów usiadł na ławce rezerwowych.

- Nie wnikam w to, z jakiego powodu usiadłem na ławce rezerwowych. Trener ma prawo do takiej decyzji, bo to on ustala, kto gra w podstawowym składzie. Normalnie trenuję i chcę nadal grać dla Śląska - deklaruje Rafał Gikiewicz.

Po tym zdarzeniu pojawiły się nieoficjalne informacje, że aby rozładować atmosferę w szatni, być może Śląsk zimą rozważy sprzedaż Gikiewicza. Piłkarz ma ważny kontrakt do końca grudnia 2014 roku. Jednak sprawa jest skomplikowana i delikatna, gdyż podstawowy teraz bramkarz wrocławian Marian Kelemen jest wściekły na informacje rozpowiadane przez przedstawicieli miasta. Konkretnie Kelemen ma pretensje do sekretarza miasta Włodzimierza Patalasa, który niedawno powiedział, że Słowak nie jest już potrzebny Śląskowi i klub po sezonie pożegna się z bramkarzem.

Co ciekawe, wcześniej w Śląsku podobne problemy z akceptacją przez większość drużyny miał brat bliźniak Rafała Gikiewicza - Łukasz. W listopadzie 2012 roku podczas jednego z treningów Łukasz Gikiewicz miał krzyknąć do trenującego z nim w parze Słowaka Patrika Mraza: "Z pijakami nie gram", sugerując, że piłkarz przyszedł do klubu pod wpływem alkoholu.

Po tym zdarzeniu Śląsk rozwiązał kontrakt z Mrazem, a inni zawodnicy Śląska potraktowali Łukasza Gikiewicza jako donosiciela. Konflikt był bardzo poważny. Nie ukrywał tego Marek Citko, menedżer Gikiewicza, który błyskawicznie chciał znaleźć napastnikowi nowy klub.

Ostatecznie spór udało się wyciszyć i Gikiewicz wtedy został w Śląsku. Jednak latem tego roku Śląsk zgodził się na rozwiązanie z tym graczem umowy. Łukasz Gikiewicz trafił na Cypr, gdzie występuje w Omonii Nikozja.

Wrocław.Sport.pl ćwierka na Twitterze. Obserwuj nas >>