Sebastian Mila szczerze o formie Śląska: Kibice nie są ślepi i widzą, jak trudno jest nam teraz zwyciężać

- Gołym okiem widać, że zdobywanie punktów nie sprawia nam łatwości. Mam nadzieję, że ta blokada w ostatnich meczach puści i zdobędziemy sześć oczek - mówił po wczorajszym meczu z Pogonią Szczecin kapitan Śląska Sebastian Mila.
Podopieczni Stanislava Levego wczoraj we Wrocławiu zremisowali 1:1 z Pogonią Szczecin. Dla piłkarzy Śląska było to czwarte spotkanie bez zwycięstwa. Wrocławianie ostatni raz lepsi okazali się dokładnie miesiąc temu, pokonując w Gdańsku tamtejszą Lechię 2:1. Mistrzowie Polski z 2012 roku po 19 kolejkach zajmują dopiero 12. miejsce w tabeli.

Po wczorajszym meczu wypowiedział się kapitan wrocławskiego zespołu Sebastian Mila: - Ten remis był bardzo szczęśliwy, ale w ostatnim czasie mamy mało powodów do radości. Jednak nie satysfakcjonuje on ani nas, ani kibiców. Zrobimy wszystko, by w dwóch ostatnich kolejkach jesieni zdobyć sześć punktów. Chociaż kibice nie są ślepi i widzą, jak trudno jest nam teraz zwyciężać. Powodem naszej formy nie jest zmęczenie. Po prostu w trakcie sezonu miewa się jakiś kryzys, na nas trafiło właśnie teraz - mówi popularny "Milowy".

Rozgrywający Śląska odniósł się również do swojej dyspozycji i zmiany, której podczas wczorajszego spotkania dokonał Stanislav Levy, wprowadzając w drugiej części meczu Przemysława Kaźmierczaka. 31-letni defensywny pomocnik w 89. minucie zdobył bramkę z rzutu wolnego, dając remis wrocławskiemu zespołowi: - Trener miał nosa, ściągając mnie z boiska, i gratulacje dla niego. Już przed meczem wiedziałem jednak, że przebywał będę na boisku mniej więcej godzinę. W kolejnych meczach również zagram w podobnym wymiarze czasowym. Zdaję sobie sprawę z tego, że do końca rundy po tej kontuzji moja pozycja w zespole będzie nieco inna niż zwykle - tłumaczył Mila w rozmowie dla portalu goal.pl.