Zaskakująca ofensywa transferowa Śląska. Jeszcze będzie ciekawie?

Ewentualne szybkie pozyskanie przez Śląsk trzech nowych zawodników jest dość zaskakujące. Czy wrocławianie mimo kłopotów finansowych będą w stanie realnie się wzmocnić?
Co myślicie o ruchach transferowych Śląska? Czekamy na FB

Nie ma co ukrywać, pod względem informacyjnym niedziela na ligowym podwórku należała do Śląska. Wszyscy emocjonowali się wprawdzie przejściem Roberta Lewandowskiego z Borussii Dortmund do Bayernu Monachium, ale to wrocławianie w ciągu niespełna sześciu godzin oficjalnie poinformowali o trzech możliwych transferach odpowiednio: bramkarza Wojciecha Pawłowskiego (roczne wypożyczenie), obrońcy Toma Hateleya, jak również portugalskiego skrzydłowego Flavio Paixao. Wszyscy zawodnicy wprawdzie mają się pojawić dopiero na testach, ale tak naprawdę zakontraktowanie każdego z nich jest bardzo prawdopodobne. Wrocławianie piłkarzy chcą po prostu zobaczyć na żywo, de facto dogłębną wiedzę o nich zbierali już wcześniej.

Nawet w przypadku Flavio Paixao, który wciąż ma ważny kontrakt z klubem z Iranu, należy przewidywać, że wszystko układa się raczej po myśli Śląska. W końcu, jak mówią w klubie: "Nie zapraszaliby Flavio na wycieczkę". Podobnie zresztą jak Pawłowskiego czy Hateleya. Niby każdy z nich wcale do klubu z Oporowskiej trafić nie musi, a jednak gdyby tak się nie stało, byłaby to swego rodzaju przykra niespodzianka.

Na razie niespodzianką jest zresztą sama ofensywa wrocławian. Przypomnijmy bowiem, że testy wspomnianych zawodników Śląsk ogłosił przecież ledwie chwilę po tym, jak prezes Paweł Żelem w wywiadzie dla "Wyborczej" omówił złą sytuację finansową w klubie i nie ukrywał, iż wrocławianie mają spore problemy. Dziś byli mistrzowie Polski wysyłają do swoich kibiców zupełnie inny komunikat. Brzmi on: "Nie jest tak źle, mimo kłopotów będziemy w stanie kontraktować nowych zawodników". Z pewnością pojawienie się Pawłowskiego, Hateleya i F. Paixao pomoże Śląskowi wizerunkowo, ale i piłkarsko każdy z nich wydaje się opcją ciekawą. 21-letni bramkarz niewątpliwie potencjał ma, bo inaczej w tak młodym wieku nie trafiłby do włoskiego Udinese, słynącego zresztą z wyszukiwania talentów w całej Europie. Za Hateleyem stoi bardzo ciekawe CV: w szkockiej Premiership wystąpił w 148 meczach, zdobył dziewięć goli i zanotował 24 asysty. 24-letni zawodnik grywał również w rozgrywkach Ligi Europy oraz eliminacjach Ligi Mistrzów, a na boisku ma być niezwykle uniwersalny.

Z kolei Flavio Paixao specjalnie przedstawiać nie trzeba. To piłkarz, który już latem spodobał się trenerowi Levemu, wówczas jednak do transferu nie doszło. O Flavio mówi się, że technicznie jest nawet lepszy od swojego brata bliźniaka Marco, a ten stał się przecież gwiazdą Śląska i całej ekstraklasy.

Inna sprawa, że pewne zastanowienie mogą budzić pozycje, na których występują wspomniani gracze. O ile bowiem Paixao miałby być oczywistym wzmocnieniem ofensywy, o tyle Pawłowski i Hateley już nie. A to przecież właśnie w ofensywie wrocławianie mają największe braki. Póki co działacze rozpoczęli jednak od sprowadzenia zastępcy dla Rafała Gikiewicza (są pewni, że odejdzie?) oraz kolejnego zawodnika do destrukcji. Ewentualne pozyskanie Anglika albo jest więc docelowym wzmocnieniem linii środkowej i sygnałem do przebudowy (po tym sezonie odejść mogą dwaj defensywni pomocnicy Dalibor Stevanović i Przemysław Kaźmierczak), albo po prostu okazją na wzięcie kogoś ciekawego. Słowem, Śląsk na dobrych warunkach może pozyskać gracza uniwersalnego, a zadaniem trenera Stanislava Levego będzie wkomponowanie go w zespół. Piszę o tym, przypominając dwa ostatnie transfery wrocławian, które również dotyczyły obrońców. Nazywali się Oded Gavish i Lubos Adamec. Grają bardzo mało, a od trenerskich narzekań na siłę rażenia wrocławian nie uwolnili.

Chcesz wiedzieć wszystko o transferach w Śląsku? Zapisz się na bezpłatny newsletter Śląsk Extra