Sport.pl

Miał tylko odwiedzić babcię, a trafił do Śląska. Teraz chce zadebiutować w ekstraklasie

Patryk Misik 2,5 roku temu przyjechał do Polski na Igrzyska Polonijne. Miał w nich zagrać i odwiedzić babcię w Bielsku-Białej. Młodzieżowy reprezentant Kanady po turnieju trafił do juniorów Śląska, a teraz z pierwszym zespołem przygotowuje się do walki w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy.
Misik z seniorami Śląska przebywa na zgrupowaniu w tureckim Belek. Młody pomocnik wystąpił w podstawowym składzie wrocławian w sparingu z Howerłą Użhorod wygranym 3:1 i wraz z kolegami był chwalony m.in. przez Marco Paixao. - Opinia takiej klasy piłkarza niezmiernie cieszy i daje jeszcze większy impuls do ciężkiej pracy. Zresztą rozmawiałem o tym z Marco po treningu. Mówił, żeby tak dalej trzymać. To naprawdę niesamowita postać. Nie tylko świetny piłkarz, ale bardzo pozytywny i dobry człowiek. Jest zawsze uśmiechnięty, dla każdego znajdzie miłe słowo. Bardzo lubię spędzać z nim czas - opowiada Patryk Misik w wywiadzie dla oficjalnej strony klubu.

W jego historii najciekawsze jest jednak to, jak trafił do Śląska. Piłkarz 2,5 roku temu przyjechał do Wrocławia na Igrzyska Polonijne. Miał wziąć udział w turnieju piłkarskim i odwiedzić babcię w Bielsku-Białej. - Los chciał, że przed zawodami zagraliśmy sparing z Młodym Śląskiem. Po meczu trener Łukasz Becella powiedział mi, że podczas turnieju przedstawiciele klubu będą obserwowali mnie, Patryka Majchera i Michała Krzemińskiego. Musieliśmy się im spodobać, bo po igrzyskach zaprosili nas na testy. W ten sposób ja trafiłem do zespołu juniorów, a Patryk i Michał do Młodej Ekstraklasy. A z dwutygodniowego wyjazdu do Polski zrobił się pięciomiesięczny - opowiada zawodnik.

W Kanadzie Misik grał zarówno w hokeja, jak i w piłkę nożną. Tę ostatnią profesjonalnie zaczął uprawiać w wieku 15 lat. Teraz piłkarz jest młodzieżowym reprezentantem kraju, w którym się urodził, a niedawno na prestiżowym turnieju państw francuskojęzycznych strzelił dwie bramki w trzech meczach.

- Pierwszą zdobyłem w spotkaniu z Francją. Co prawda przegraliśmy mecz, jednak gol strzelony w kadrze jest czymś wyjątkowym. Na trybunach byli moi rodzice, a tato nawet się rozpłakał po moim trafieniu. Druga bramka padła w spotkaniu z Kongiem, które również przegraliśmy - mówi Misik. Pytany o występy w pierwszej reprezentacji, stwierdza: - Doszły mnie słuchy, że moje nazwisko przewinęło się w sztabie szkoleniowym pierwszej reprezentacji. Nie było to nic oficjalnego, ale podobno istnieje szansa, że mógłbym dostać powołanie do seniorskiej kadry.

Chcesz znać niezwykłe historie piłkarzy Śląska Wrocław? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter

Więcej o:
Komentarze (1)
Miał tylko odwiedzić babcię, a trafił do Śląska. Teraz chce zadebiutować w ekstraklasie
Zaloguj się
  • jagvet84

    Oceniono 15 razy -13

    5 tysięcy zdrajcow. Chodźmy dalej na cyrki organizowane przez PZPN to tego dziadostwa nigdy sie nie pozbedziemy. Trzeba im pokazać, że Euro sie skonczylo a z razem nim tolerancja dla bandytów pasożytujących na NASZYM futbolu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX