Sport.pl

Tomasz Hołota: Śląsk musi awansować do mistrzowskiej ósemki! [WYWIAD]

W Śląsku widzę jednak potencjał i na pewno nie pękniemy przed Lechem czy Legią. Nie wyobrażam sobie, że nie zakwalifikujemy się do pierwszej ósemki. Stać nas na to - deklaruje Tomasz Hołota, piłkarz Śląska Wrocław


Dariusz Łuciów: Transfer do Śląska okazał się dla pana dobrym wyborem. Jesienią wywalczył pan miejsce w składzie, a selekcjoner Adam Nawałka powołał do reprezentacji.

Tomasz Hołota: Piłkarsko miniony rok był dla mnie bardzo udany. Udało mi się wywalczyć miejsce w składzie, a taką wisienką na torcie było powołanie do reprezentacji. Cieszę się, że udało mi się uzyskać taką formę, że ktoś ze sztabu trenerskiego kadry mnie dostrzegł. Teraz ta poprzeczka jest zawieszona jeszcze wyżej. Występami w Śląsku chcę udowodnić, że zasługuję na kolejną szansę od selekcjonera, tym razem już na boisku, bo debiut w reprezentacji wciąż przede mną.

Był pan rozczarowany, że jako jeden z niewielu nie zagrał ze Słowacją i Irlandią nawet minuty?

- Nie spodziewałem się tego powołania, ale kiedy przyjechałem na zgrupowanie, to wiadomo, apetyt rósł w miarę jedzenia. Liczyłem na to, że trener pozwoli mi zagrać choć kilka minut, ale niestety, nie udało się. Mimo wszystko cieszę się, że mogłem przepracować te kilka dni na zgrupowaniu. To dla mnie kolejne doświadczenie. Mam nadzieję, że moja przygoda z kadrą dopiero się rozpoczyna. Selekcjoner mówił, że będę obserwowany. Nie ukrywam, że po cichu liczyłem, że dostanę powołanie na towarzyskie mecze Norwegią i Mołdawią, w których wystąpili zawodnicy z polskiej ligi. Wiem jednak nad czym pracować i jakie błędy wyeliminować. Trener Nawałka dużą uwagę zwraca na podania po ziemi lewą i prawą nogą, technikę i sprawy taktyczne.

Powołał pana jako prawego obrońcę, defensywnego pomocnika czy skrzydłowego?

- Rzeczywiście byłem rzucany już po różnych stronach boiska. Wynikało to z bieżących potrzeb drużyny, ale dzięki temu mogłem regularnie grać. W lidze występowałem w środku pomocy, na boku obrony i prawej pomocy. W kadrze byłem w roli środkowego pomocnika, chociaż w gierkach taktycznych na treningach byłem też wystawiany na skrzydle.

W dwóch ostatnich sparingach Śląska wystąpił pan na środku obrony.

- Na zgrupowaniu w Turcji zabrakło z nami powołanego do kadry Adama Kokoszki, a także Mariusza Pawelca, przechodzącego rehabilitację po kontuzji. Brakowało stoperów, więc zostałem przesunięty na środek obrony. Słyszałem, że nie wyglądało to najgorzej. Jeżeli trener Levy zdecyduje, że mam grać akurat na tej pozycji, to nie będzie to dla mnie problemem. Zresztą w Polonii Warszawa w poprzednim sezonie miałem mecze, w których grałem na stoperze.

Ta uniwersalność, to atut czy przekleństwo? Przecież nie gra pan tam, gdzie czuje się najlepiej.

- Z jednej strony to atut, bo można wiele się nauczyć. Z drugiej jednak ciężej jest ustabilizować formę kiedy role i zadania na boisku ciągle się zmieniają. Nie zamierzam jednak marudzić. Bez względu, jakie miejsce znajdzie dla mnie na boisku trener, dam z siebie wszystko.

Po świetnych występach z Brugge w Lidze Europy wydawało się, że jesień będzie dla Śląska udana. Ale zajmujecie dopiero 13. miejsce.

- Sam zastanawiam się, jakie były przyczyny naszych słabszych występów. Początek był bardzo obiecujący. W pucharach szło nam nieźle, ale w lidze zaczynały się już schody. Występy w Lidze Europy sprawił, że graliśmy więcej meczów niż zwykle. Tylko Legia grała częściej. Przed sezonem drużyna została przebudowana i mieliśmy mało czasu na dogranie się, bo graliśmy mecze praktycznie co trzy dni. Do tego trener miał do dyspozycji wąską kadrę i utrudnioną rotację. Teraz jednak musimy zrobić wszystko, że poprawić naszą pozycję w tabeli i awansować do pierwszej ósemki. Będzie bardzo ciężko, bo zostało nam już tylko dziewięć spotkań. Wiemy, jak trudna przeprawa jest przed nami, ale podejmujemy rękawicę.

Miejsca na pomyłki już nie ma.

- Dla nas każdy kolejny mecz będzie jak o mistrzostwo, na wagę złota. Teraz już nie ma czasu na kalkulowanie, w każdym meczu musimy grać o pełną pulę, bo remisy nic nam nie dadzą. Ogromne znaczenie będzie miało to, jak wystartujemy. W sparingach możemy wygrywać, ale trzeba pamiętać, że kluczowy będzie pierwszy mecz z Lechem Poznań, czyli bardzo doświadczoną drużyną. Będzie on dodatkowo trudniejszy, bo zagramy na wyjeździe. W Śląsku widzę jednak potencjał i na pewno nie pękniemy przed Lechem czy Legią. Nie wyobrażam sobie, że nie zakwalifikujemy się do pierwszej ósemki. Stać nas na to.

Będzie to możliwe bez wzmocnień? Flavio Paixao ma grać dopiero od 1 lipca, a jedyny nowy zawodnik to bramkarz Pawłowski.

- Wierzę w ten zespół. Drużyna jest obecnie w przebudowie i to na pewno nie pomaga, ale okienko transferowe jeszcze jest otwarte, tak więc poczekajmy. Nie jest żadną tajemnicą, że przydałoby się nam kilka wzmocnień. Jedziemy w piątek na drugie zgrupowanie i być może ktoś do nas do łączy. W tej kadrze jest jednak kilku zawodników, którzy mają coś do udowodnienia. Jest także kilku młodych zdolnych graczy, jak Kamil Dankowski, Paweł Uliczny czy Patryk Misik, który bardzo dobrze zaprezentował się w dotychczasowych sparingach. Wszystko zależy jednak od nich. Zresztą trener Levy powiedział, że samo bycie młodym nie daje przepustki do pierwszego składu.

Polub nas na Facebooku i żyj sportem razem z nami >>

Czy Śląsk awansuje do grupy mistrzowskiej?
Więcej o: