W Śląsku spieszą się powoli. Nie ma budżetu, mało transferów

Nowy Śląsk - z czterema właścicielami i z prezesem Pawłem Żelemem na czele zarządu, przypomina lokomotywę, która rozpędza się dość powoli. Oby, kiedy już się to stanie, gnała szybko i po właściwych torach. Na razie klub nie ma jednak ani budżetu, ani wielu dopiętych transferów
Szybko, skutecznie, ciekawie. Oto nasz bezpłatny newsletter Śląsk Extra

Trudno nie ulec wrażeniu, że póki co Śląsk nadal znajduje się trochę w fazie zawieszenia i co najwyżej przygotowuje się do wielkich zmian. Klub formalnie od miesiąca ma nowych właścicieli, a są nimi miasto Wrocław (49 procent udziałów) oraz prywatne firmy: Hasco-Lek, Inter System oraz Supra Invest (po 17 procent).

Do walnego zgromadzenia wspólników wciąż w Śląsku jednak nie doszło. To oznacza, że klub nadal funkcjonuje na podobnych zasadach jak wtedy, gdy akcjonariuszy było dwóch, a z miastem współpracował Zygmunt Solorz.

Jak będą decydować?

Kiedy chcieliśmy porozmawiać o walnym zgromadzeniu z rzecznikiem magistratu Arkadiuszem Filipowskim, ten odesłał nas do rzecznika klubu Michała Mazura.

Mazur poinformował z kolei, że zebrania właścicieli jeszcze nie było, a planowanego terminu nie wskazał. Dlaczego jest on tak istotny? Dlatego że dopiero po walnym zgromadzeniu będzie wiadomo, jak nowi akcjonariusze zamierzą współdziałać, jak podejmować decyzję i jak zmienić skład rady nadzorczej. Przypomnijmy, że za Solorza na transfer piłkarza musieli się zgodzić przedstawiciele zarówno miasta, jak i Polsatu. Czy podobnie będzie, gdy właścicieli klubu jest czterech? Odpowiedzi na to pytanie wciąż nie znamy.

Skoro już o transferach mowa, to na razie ich liczba również nie powala. Śląsk pozyskał Toma Hateleya, Pawła Zielińskiego z III ligowej Ślęzy i wypożyczył na rok Wojciecha Pawłowskiego. Wrocławianie zakontraktowali też Flavio Paixao, ale na razie dopiero od nowego sezonu. Sprawa gry Portugalczyka wiosną wciąż nie jest rozstrzygnięta.

Budżet? Prace trwają

Na brak transferów niemal tradycyjnie narzeka trener Stanislav Levy, który stwierdził ostatnio, że klub musi pozyskać jeszcze dwóch-trzech zawodników. Co na to zarząd Śląska?

- Cały czas pracujemy nad kolejnymi wzmocnieniami. Przypominam, że w Polsce okienko transferowe trwa do końca lutego - odpowiada rzecznik Mazur.

Być może jedną z przyczyn, dla których nie wszystko idzie płynnie, jest fakt, że Śląsk nie ma jeszcze budżetu na 2014 rok. Według szefa rady nadzorczej i sekretarza miasta Włodzimierza Patalasa budżet miał być gotowy do połowy stycznia. Kiedy jednak zapytaliśmy o to Michała Mazura, ten odpowiedział: - Prace nad budżetem trwają.

Na razie ze styczniowych zapowiedzi zrealizowano jedynie rozpoczęcie audytu. - Przeprowadza go renomowana firma Deloitte - mówi rzecznik Śląska.

Już teraz wiadomo, że wnioski z audytu prawdopodobnie nie zostaną przekazane opinii publicznej. Paweł Żelem zapowiedział bowiem, że to dokument do użytku wewnętrznego.

Co myślicie o sytuacji Śląska? Czekamy na Facebooku