Czy właściciele Śląska dofinansują klub? Decyzja zapadnie podczas piątkowego walnego zgromadzenia akcjonariuszy

Na piątek zwołano walne zgromadzenie akcjonariuszy piłkarskiego Śląska. Czy właściciele zdecydują się podnieść kapitał akcyjny spółki i dofinansować wrocławski klub?
W styczniu miasto odsprzedało prawie 51 proc. akcji Śląska. Trzy pakiety - po niecałe 17 proc. - kupiły wrocławskie firmy: Hasco-Lek, PB Inter-System oraz Supra Invest. Gmina Wrocław w piłkarskiej spółce pozostawiła sobie 49 proc. akcji.

Tuż po ogłoszeniu transakcji zapowiadano, że walne zgromadzenie akcjonariuszy odbędzie się w ciągu kilku kolejnych dni. Ostatecznie z różnych przyczyn termin walnego przekładano, wyznaczając go na 14 lutego.

Wiadomo, że najciekawszym punktem piątkowego walnego będzie ewentualna decyzja o podniesieniu kapitału spółki, czyli o dofinansowaniu Śląska przez nowych właścicieli. Teoretycznie pieniądze właścicieli mogą zostać przeznaczone na transfery i wzmocnienie drużyny. Pod koniec minionego roku władze Wrocławia poinformowały "Wyborczą", że przeznaczyły 10 mln zł na dokapitalizowanie spółki, która jest właścicielem piłkarskiego Śląska. Przy takim scenariuszu pozostali akcjonariusze też musieliby w sumie wyłożyć ponad 10 mln zł. Czy to realne?

- Wiem jedno: na pewno będziemy rozmawiać o podniesieniu kapitału akcyjnego - przyznaje Rafał Holanowski, prezes firmy Supra Invest, jeden z akcjonariuszy Śląska. - Jednak teraz nie jestem w stanie przewidzieć, jaką sumą właściciele dokapitalizują Śląsk - zastrzega.

Rzecznik prasowy urzędu miasta Arkadiusz Filipowski potwierdza: - Przewidziano rozmowy o dokapitalizowaniu Śląska, ale właśnie wszelkie szczegóły zostaną ustalone podczas walnego. Wówczas akcjonariusze zadecydują o wielkości dofinansowania. A może uznają, że podniesienie kapitału nie będzie potrzebne? - zastrzega.

Śląsk ma długi. Ponad 5 mln zł. Trzeba spłacić MPWiK dwa miliony pożyczki. Klub zalega piłkarzom z wypłatą dwóch milionów premii meczowych, a milion należy zapłacić menedżerom piłkarzy. W takiej rzeczywistości nowy zarząd Śląska od kilku tygodni konsekwentnie szuka oszczędności, a przede wszystkim stara się zredukować zadłużenie.

Jednym ze sposobów jest rozwiązywanie kontraktów z niektórymi zawodnikami. Piłkarze odchodzą do innych drużyn za darmo, w zamian zrzekając się części zaległych premii. Poza tym Śląsk nie musi im płacić kontraktów do końca trwania umowy. W taki sposób wrocławianie niedawno pożegnali się z Mateuszem Cetnarskim oraz Krzysztofem Żukowskim, trzecim bramkarzem. Żukowski nigdy nie zagrał w ekstraklasie, a zarabiał około 30 tys. brutto miesięcznie. Żegnając się z nim, klub zaoszczędził około 900 tys. zł, gdyż tyle pieniędzy musiałby wypłacić mu do końca trwania kontraktu.

- Dobrze, że z zespołu odchodzą drogo opłacani gracze, którzy w zamian nic Śląskowi nie dawali - przyznaje Rafał Holanowski. - Takie posunięcia sa formą wychodzenia z długów. Więc zanim podczas walnego podejmiemy decyzje o ewentualnym dofinansowaniu Śląska, wysłuchamy sprawozdania przedstawicieli zarządu, którzy przedstawią nam sytuację finansową spółki. Wówczas będziemy bogatsi o tę kluczową wiedzę - zaznacza Rafał Holanowski.

Holanowski przyznaje jednak, że nowi akcjonariusze muszą się liczyć z faktem spłacania starych długów. - W biznesie, żeby się dobrze odbić, trzeba odciąć ogon zaległości, który może ciągnąć spółkę w przepaść. Z drugiej strony to oczywiste, że chcielibyśmy, aby nasze pieniądze zostały przeznaczone na poprawę wyników sportowych Śląska - tłumaczy.

Wiadomo, że podczas walnego zgromadzenia powiększona zostanie rada nadzorcza spółki. Jest już w niej Włodzimierz Patalas, który reprezentuje miasto. Do rady mają wejść też nowi współwłaściciele lub osoby ich reprezentujące. Wiemy, że w radzie chce być Stanisław Han, właściciel Hasco-Lek, oraz Rafał Holanowski z Supra Invest. Na razie nie wiadomo, kogo desygnuje do rady Marek Nowara z firmy PB Inter-System.

A jak Ty będziesz zarządzał budżetem swojego klubu w Wygraj Ligę?