Sport.pl

Śląsk gasi emocje: Nie ma żadnej transferowej łapanki. Tylko realizujemy plan

W Śląsku trwa tonowanie emocji po nieudanej inauguracji rundy wiosennej z Lechem Poznań. Prezes Paweł Żelem przekonuje, że testowanie teraz wielu piłkarzy to realizacja planu, a nie łapanka. Natomiast Marco Paixao łagodzi swoją wypowiedź na temat klubowej młodzieży
Od porażki z Lechem 1:2 minęło już trochę czasu, a jednak na Oporowskiej wciąż wyczuwa się echo niedzielnego meczu. A właściwie tego, co zdarzyło się zaraz po nim.

Najpierw sfrustrowany snajper drużyny Marco Paixao skarżył się, że na ławce Śląska pozostały "dzieci" i otwarcie domagał się transferów kolejnych piłkarzy. Potem klub ogłosił, iż na testy przyjedzie aż czterech graczy: fiński napastnik Roope Riski, hiszpański obrońca Juan Calahorro, francuski pomocnik Allan Kimbaloula oraz czeski zawodnik Lukas Droppa. Dołączyć ma jeszcze jeden gracz z szerokiej kadry zespołu Premiership.

Takie ruchy kadrowe, tuż po rozpoczęciu rundy, na osiem kolejek do końca sezonu zasadniczego, przypominają działanie dość chaotyczne. W Śląsku jednak zaprzeczają. Prezes Paweł Żelem tłumaczy, że testy od dawna były zaplanowane, a ich przeprowadzenie dopiero teraz związane jest z kilkoma czynnikami. Przede wszystkim wraz ze zbliżającym się zamknięciem okienka transferowego (trwa do końca lutego) spadają oczekiwania finansowe graczy i menedżerów. W podobny sposób latem drużynę budował prezes Zawiszy Radosław Osuch, który graczy pozyskiwał już po rozpoczęciu sezonu. Wyszło taniej. Wówczas jednak drużyna na poprawę pozycji w tabeli miała o wiele więcej czasu niż teraz Śląsk. Wrocławianie na osiem kolejek przed końcem sezonu zasadniczego są na 13. miejscu, mają już sześć punktów straty do czołowej ósemki i tylko cztery przewagi nad strefą spadkową.

W Śląsku zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, ale tłumaczą, że niektórzy gracze są testowani dlatego, iż poważne okazały się urazy Tomasza Hołoty jak i Przemysława Kaźmierczaka. Obaj do końca sezonu zasadniczego mogą już nie wystąpić i Śląskowi potrzeby jest defensywny pomocnik. Kolejny element sprzyjający transferom to podniesienie kapitału akcyjnego spółki przez właścicieli o 4,4 mln zł. Według szefów Śląsk te pieniądze pozwolą na kontraktowanie kolejnych zawodników.

Wrocławianie chcieliby, aby od niedzielnego meczu z Ruchem Chorzów do dyspozycji trenera Levego był wreszcie Flavio Paixao. Co prawda irański klub Tractor Sazi nadal twierdzi, iż Portugalczyk jest jego zawodnikiem i nigdzie grać nie może. Śląsk sugeruje, że to korzystna sytuacja, bowiem trwający pat może rozwiązać FIFA. Śląsk zwróci się do FIFA o wystawienie piłkarzowi tymczasowego certyfikatu i zezwolenie na występy we Wrocławiu. Prezes Żelem liczy, że stanie się to przed niedzielnym meczem z Ruchem.

Elementem gaszenia emocji w Śląsku jest również wpis na Facebooku Marco Paixao. Portugalczyk, który po spotkaniu z Lechem był wyjątkowo poirytowany, tym razem złagodził swoją wypowiedź: "Ludzie chyba nie zrozumieli moich słów we właściwy sposób. Ten klub ma bardzo utalentowanych piłkarzy jak Mixu [Patryk Misik - przyp. red.] Danek (Kamil Dankowski) czy Lubos (Adamec) i mam nadzieję, że oni zaczną grać dla naszej drużyny tak szybko jak to możliwe. Te dzieciaki są moją motywacją i inspiracją każdego dnia, kiedy idę na trening. Mówiąc to, staram się wyjaśnić, że nasza drużyna potrzebuje nowych piłkarzy, by podnieść swoją jakość. To wszystko, co mam do powiedzenia".

Więcej o:
Komentarze (3)
Śląsk gasi emocje: Nie ma żadnej transferowej łapanki. Tylko realizujemy plan
Zaloguj się
  • yanusz2760

    Oceniono 3 razy 1

    śląsk postępuje zgodnie z planem tylko czemu nikt nie mówił że planem jest spadek,a żelem to będzie panikował po spadku gdy kibice dobiorą mu się do d...

  • pysiek38

    Oceniono 15 razy -11

    "Śląsk zwróci się do FIFA o wystawienie piłkarzowi tymczasowego certyfikatu"
    To lepiej się dowiedzcie dlaczego jeszcze tego nie zrobili.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX