Sport.pl

Testowany Juan Calahorro o Śląsku: Chciałbym być częścią tego zespołu

- Bardzo dobrze znam Rubena Jurado z Piasta Gliwice, z którym na pewno w najbliższym czasie zamienię kilka słów i dowiem się nieco więcej o waszych rozgrywkach i moich rodakach, których przecież kilku tutaj gra. Mam nadzieję, że będzie mi dane ich poznać osobiście - mówi testowany w Śląsku Wrocław Juan Calahorro.


Hiszpan jest obecnie sprawdzany przez sztab szkoleniowy Śląska. Zawodnik udzielił wywiadu dla oficjalnej strony wrocławskiego klubu.

Juan Calahorro o wiedzy na temat Śląska:

Znam historię Śląska Wrocław i wiem, co ten klub dotychczas osiągnął. Chciałbym być jego częścią i razem z kolegami z szatni osiągnąć jeszcze więcej. Przyznam, że sporo czasu poświęciłem na szukanie informacji, ale dla mnie najważniejsze były wiadomości, które napływały do mnie od menedżerów. To oni są ekspertami w tych dziedzinach i to ich słowa były dla mnie najbardziej wartościowe.

O innych Hiszpanach grających w polskiej lidze:

Bardzo dobrze znam Rubena Jurado z Piasta Gliwice, z którym na pewno w najbliższym czasie zamienię kilka słów i dowiem się nieco więcej o waszych rozgrywkach i moich rodakach, których przecież kilku tutaj gra. Mam nadzieję, że będzie mi dane ich poznać osobiście, ale najpierw muszę przekonać sztab szkoleniowy, aby Śląsk zechciał podpisać ze mną umowę. Jestem jednak dobrej myśli i wierzę, że obie strony będą zadowolone.

O piłkarskiej absencji przez ostatnie pół roku:

Przyznam szczerze, że chodziło o pieniądze. W poprzednim klubie zarabiałem dość dużo, a w pewnym momencie zaczęły się w nim problemy finansowe. Zarząd robił wszystko, aby się mnie pozbyć, a odsunięcie od treningów było jednym z elementów ich planu. Latem nie dostałem żadnych ciekawych propozycji, dlatego mimo wszystko zdecydowałem się zostać w klubie. Teraz dostałem jednak ofertę ze Śląska i jestem bardzo zadowolony z perspektywy gry tutaj.

O ubiegłorocznym pojedynku Śląska z Sevillą w Lidze Europy:

Oczywiście wiem o tym spotkaniu i znam jego rezultat. Tak się składa, że pochodzę z Sewilli, dlatego spotkanie miejscowego klubu w ramach rozgrywek Ligi Europy nie mogło umknąć mojej uwadze. Ponadto, kiedy zapoznawałem się z historią Śląska, naczytałem się o tym meczu dość sporo. I choć wynik dla WKS-u był niekorzystny, to przyznam, że w pewnym momencie napędziliście moim rodakom trochę strachu.

Wrocław.sport.pl ćwierka także na Twitterze >>

Więcej o: