Sport.pl

Piłkarski Śląsk ma już nowego, mocnego lidera

Trenerowi Tadeuszowi Pawłowskiemu udało się przełamać fatalną passę aż ośmiu meczów bez zwycięstwa i ogólny marazm panujący przez ostatnie miesiące w Śląsku. Oby efekt nowego szkoleniowca zadziałał na dłużej, bo wciąż czeka go zadanie piekielnie trudne
Tadeusz Pawłowski rządy w Śląsku rozpoczął mocniej, niż ktokolwiek się spodziewał. I nie chodzi tylko o niedzielną wygraną z Cracovią, choć również ona może mieć duże znaczenie dla sportowego przełamania się wrocławskiej drużyny.

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na nasz newsletter Śląsk Extra

Pawłowski rozpoczął mocno, bo uderzył w dotychczasową hierarchię w drużynie. Trener niemal natychmiast zmienił kapitana i radę zespołu. Poza tym bez ogródek skrytykował dotychczasowego lidera Sebastiana Milę za sześć kilo nadwagi. Kto tego faktu nie docenia, niech zważy, że Mila był przywódcą Śląska podczas wszystkich jego najważniejszych sukcesów, gdy był zdrów, to od niego ustalanie jedenastki zaczynali trenerzy Ryszard Tarasiewicz, Orest Lenczyk i Stanislav Levy. Niemal żaden z nich swojego kluczowego rozgrywającego otwarcie nie krytykował.

Nowy szkoleniowiec Śląska postąpił inaczej. Choć nie było tu niepotrzebnego spektaklu, "polowania na czarownice", zwalania winy za ostatnie niepowodzenia na dotychczasowego kapitana. Pawłowski jednoznacznie dał raczej do zrozumienia, że u niego miejsca za zasługi nikt mieć nie będzie, że nawet tak ważni i doświadczeni gracze muszą sportowo się prowadzić i być w formie.

Oczywiście problemy Śląska w żadnym wypadku nie koncentrowały się tylko na dotychczasowym kapitanie. Były znacznie większe. I być może właśnie w tym tkwi największy, a niewypowiedziany dotąd atut nowego szkoleniowca wrocławian. Tadeusz Pawłowski, w przeciwieństwie do innych trenerów, pracę w Śląsku podjął już z pewną wiedzą na temat zespołu, miał rozeznanie, co dzieje się także w jego wnętrzu.

Jako legenda klubu i człowiek interesujący się losami wrocławian, niemal cały czas był na bieżąco z wydarzeniami w drużynie, także tymi, które dla innych szkoleniowców pozostawałyby niedostępne. Pawłowski mógł więc zareagować natychmiast, czas jest mu potrzebny raczej do tego, by współpracę z zawodnikami dopracować oraz odcisnąć na drużynie także piętno piłkarskie.

Z Cracovią udało się to połowicznie. Śląsk wygrał, czyli dokonał tego, co najważniejsze, ale z euforią i zachwytami nad dyspozycją zespołu z pewnością należy poczekać. Drużyna w meczu z Cracovią była wprawdzie zdecydowanie mniej apatyczna niż choćby w spotkaniu z Ruchem, walczyła, ale już konstruowanie akcji od obrony - jak założył szkoleniowiec - szło opornie.

I nie ma się co oszukiwać: Śląsk grający z zespołem pozbawionym klasowego napastnika dobry wynik zawdzięcza głównie świetnej postawie bramkarza Mariana Kelemena. A przecież z czasem, w kolejnych meczach będzie tylko trudniej. Teraz Śląsk zmierzy się z Legią, w derbach z Zagłębiem Lubin, a potem z Górnikiem Zabrze. Poza tym wciąż jest na 13. miejscu w tabeli, od dołu całkiem się nie oderwał, dystans do ósemki zniwelował nieznacznie.

To, co należy zapisać na plus wrocławian, to sygnalizowana już wcześniej determinacja, skuteczność i kilka poprawek taktycznych: spokojne przerzuty (po dwóch z nich padła jedyna bramka), a także wygrywanie tzw. drugich piłek.

Jeśli w wywiadzie dla "Wyborczej" przed meczem trener Pawłowski narzekał, że jest z tym problem, to po spotkaniu szkoleniowiec Cracovii przyznał, że jego podopieczni niemal wszystkie takie piłki przegrali. Czyli jakiś progres jest. Z pewnością Śląsk przeciwko Legii będzie musiał zagrać zdecydowanie lepiej niż w Krakowie, ale wrocławianie pracować mogą z większą wiarą w lepsze rezultaty w przyszłości.

Po meczu z Cracovią doszło do dość ciekawej i niespotykanej wcześniej sytuacji. Drużyna podeszła podziękować wrocławskim kibicom, którzy przyjechali na stadion Cracovii, a na czele grupy szedł nowy szkoleniowiec. Podobnego gestu nie wykonali ani trener Tarasiewicz, ani Lenczyk, ani Levy.

Było tak, jakby trener chciał powiedzieć - od dziś Śląsk ma nowego lidera. Nazywa się Tadeusz Pawłowski.

Więcej o:
Komentarze (1)
Piłkarski Śląsk ma już nowego, mocnego lidera
Zaloguj się
  • ebitda

    Oceniono 10 razy 0

    Panie Karbowiak, przepraszam al nie rozumiem czym się Pan podnieca. Wygraną słabej drużyny nad beznadziejną? Przecież tego się oglądać nie dało! Że trenerowi Pawlowskiemu się udało? Ok! Raz do roku i garbaty się prostuje. To musi być stały progres a nie wymeczone zwycięstwo po. beznadziejnej grze. Jeszcze jest kupa do zrobienia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX