Kibice Śląska ostro skrytykowali swoich piłkarzy: Kelemen obrażony na fanów

Kibice Śląska na swojej stronie internetowej opisali, jak rozmawiali z wrocławskimi graczami po wygranym meczu z Cracovią. Fani zarzucili piłkarzom niesportowe prowadzenie się i nadużywanie alkoholu.
Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na nasz newsletter Śląsk Extra

Po meczu Śląska z Cracovią, wygranym przez wrocławian 1:0, doszło do spotkania drużyny z kibicami pod zajmowanym przez nich sektorem. Piłkarze, na czele z trenerem Tadeuszem Pawłowskim, najpierw zbliżyli się do sektora na pewną odległość, a potem po zachętach fanów podeszli pod sam płot.

Jak piszą kibice Śląska na stronie internetowej kibiceslaska.pl, "po podejściu pod nasz sektor po zakończonym meczu, piłkarze usłyszeli wiele ostrych słów od kilku osób nt. sposobu prowadzenia się i tzw. grupy Mili. Dostali czytelny przekaz, że grupa Mili i jej negatywny wpływ na drużynę to przeszłość, to koniec i nie chcemy więcej o tym słyszeć. Koniec z 6 kg nadwagi, chlaniem wódy na statkach pływających po Odrze czy na melinie w Oleśnicy".

Kibice napisali też: "Piłkarze otrzymali podziękowanie za wygraną z Cracovią, natomiast większość czasu pod naszym sektorem spędzili na słuchaniu uwag na temat słynnej GTW [Grupy Trzymającej Władze - przyp. red.]. Komicznie wyglądała sytuacja, gdzie nowi piłkarze, w większości nierozumiejący polskiego, podeszli do nas, licząc na gorące przyjęcie, a wyszła lekka zawierucha, na szczęście ktoś z piłkarzy w międzyczasie tłumaczył im po kolei o co nam chodzi".

Co ciekawe, najbardziej dostało się od kibiców bramkarzowi Marianowi Kelemenowi - najlepszemu graczowi meczu z Cracovią. Kelemen początkowo został wybuczany, a kibice zarzucali mu, że wchodzi w skład wspomnianej grupy rozrywkowej. Obrażony Słowak odszedł od sektora, ale potem - wrócił.

Kibice zaśpiewali wówczas "Marian, Marian".

O zajściu napisano: "Marian dostał osobiście informację, że od teraz każdy z piłkarzy jak zostanie złapany gdziekolwiek na imprezie zostaną podjęte bardziej radykalne działania. Odebrał to bardzo osobiście i odszedł spod sektora demonstracyjnie ściągając koszulkę. Na szczęście nie cisnął jej o ziemię tylko po namowach trenera oraz głównie Marco Paixao, wrócił do nas, a my z całych sił podziękowaliśmy mu za mecz śpiewając Marian, Marian".