Sport.pl

Po remisie w derbowym meczu Zagłębia ze Śląskiem: Do zobaczenia wkrótce w grupie słabeuszy

Po dramatycznym meczu Zagłębie zremisowało ze Śląskiem 2:2. To wynik, który żadnej z drużyn nie pomoże i obie przybliżył do ponownego spotkania w grupie drużyn walczących o utrzymanie
Po remisie Zagłębie wciąż traci do pierwszej ósemki 11 punktów, a Śląsk siedem. Na cztery kolejki przed końcem tej części sezonu lubinianie są pewni tego, że będą bronić się przed degradacją. Wrocławianom wciąż pozostał cień nadziei.

Same derby były specyficzne. Niby regionalne, ale pełne obcokrajowców i pozbawione wychowanków obydwu klubów. Zagranicznych piłkarzy zagrało w obu drużynach aż 15 - ośmiu w ekipie z Lubina, siedmiu w zespole z Wrocławia.

Derby były też pełne goli, choć wcale nie z powodu wielu akcji ofensywnych i dobrego futbolu. Raczej z powodu błędów z obu stron. Z pewnością były to derby wypełnione emocjami, walką i ambicją. Tego piłkarzom obu zespołów nie można odmówić.

Co ciekawe, jeśli przed meczem w Śląsku bali się, że trener Orest Lenczyk może ich czymś zaskoczyć, to doświadczony szkoleniowiec nie zaskoczył niczym. Jego Zagłębie było przewidywalne: przyczajone i skoncentrowane na defensywie, a w ataku opierające się na szybkich i aktywnych Dawidzie Abwo i Arkadiuszu Piechu. Lubinianie nie grali niczego nadzwyczajnego, ale na Śląsk wystarczyło.

Podopieczni Lenczyka w pierwszej połowie wygrywali przede wszystkim pojedynki indywidualne: Dorde Cotra niemal wyłączył z gry anemicznego Flavio Paixao, Elvedin Dżinić był uważny w starciach z Marco Paixao, a w odbiorze dobrze grali Lubomir Guldan i Aleksander Kwiek. W Śląsku Robert Pich i Mateusz Machaj byli bezproduktywni.

Zagłębie bramkę zdobyło tak jak planowało. W 15. minucie piłkę źle wybił Adam Kokoszka, Aleksander Kwiek momentalnie podał ją do Piecha, a ten pokonał Mariana Kelemena. Podczas gdy we wcześniejszych meczach za trenera Tadeusza Pawłowskiego wrocławianie zawsze prowadzili, to teraz stracili gola niemal w pierwszej ofensywnej akcji rywali. I jednej z nielicznych klarownych okazji w całej pierwszej połowie z obu stron.

W przerwie trener Pawłowski, chcąc zdynamizować grę Śląska, statycznego Calahorro zastąpił Sylwestrem Patejukiem, przesuwając do środka pomocy Machaja. To był dobry pomysł.

To właśnie Machaj dośrodkowywał w 54. minucie po krótkim rozegraniu rzutu rożnego, kiedy piłkę do własnej bramki skierował Jiri Bilek. Śląsk może przystąpiłby wówczas do jeszcze większego ataku, ale dosłownie sekundy później Dudu Paraiba brutalnie sfaulował Dawida Abwo, a sędzia Borski pokazał mu od razu czerwoną kartkę.

Gra uległa przemianie. Zagłębie musiało atakować, a Śląsk czekał na kontry. Jednocześnie wrocławianom brakowało lewego obrońcy, bo w tej roli występował boczny pomocnik Patejuk, i lubinianom udało się to wykorzystać. W 79. minucie właśnie z tej strony świetnie dośrodkował Bartosz Rymaniak, na pierwszy słupek wbiegł Piech i dał swojej drużynie prowadzenie. Wrocławianie wyrównali pięć minut przed końcem. Z wolnego znów centrował Machaj, a strzałem głową popisał się nieobstawiony Rafał Grodzicki.

- To zagranie to kompromitacja zawodnika, który miał go kryć - wściekał się trener Lenczyk, dodając, że jego drużyna bramki straciła jak w B klasie. Tadeusz Pawłowski ze Śląska mógł być bardziej zadowolony. Śląsk szczęśliwie, ale jednak punkty w Lubinie wyszarpał. Dwa razy przegrywał, grał w dziesiątkę, lecz nie dał się pokonać. To jakaś pociecha, choć marna, biorąc pod uwagę, że wrocławianie mieli na ten sezon zupełnie inne cele, niż walka o utrzymanie. Mieli grać o europejskie puchary i mistrzostwo Polski. W Zagłębiu ambicje były też znacznie większe, niż końcówka tabeli i walka o uniknięcie degradacji.

W dalszej części sezonu z prawdziwych emocji kibicom na Dolnym Śląsku zostaną tylko derby. W grupie drużyn słabych, ale zawsze będą to nasze derby.

Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław 2:2 (1:0)

Bramki: 1:0 - Piech (15), 1:1 - Bilek (53, samobójcza), 2:1 - Piech (79), 2:2 - Grodzicki (83)

Zagłębie: Rodić - Rymaniak, Bilek, Dżinić, Cotra - Abwo, Bertilsson (75. Janoszka), Guldan, Kwiek, Curto - Piech

Śląsk: Kelemen - Ostrowski, Grodzicki, Kokoszka, Dudu - Machaj, Calahorro (46. Patejuk), Stevanović, Pich (86. Zieliński), F. Paixao - M. Paixao

Więcej o: