Tadeusz Pawłowski: Byłbym idiotą, gdybym teraz zmienił swoją filozofię

- Chcemy zbudować zespół, który przyciągnie kibiców, który będzie grał efektownie i efektywnie. Na pewno nie można osiągnąć tego w ciągu miesiąca, ale poszliśmy w kierunku gry w piłkę. Byłbym idiotą, gdybym po meczu z Zawiszą wycofał się z tej linii - powiedział na konferencji prasowej przed meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała trener Śląska Wrocław Tadeusz Pawłowski
Wrocław.Sport.pl ćwierka na Twitterze. Obserwuj nas >>

Porażką z Zawiszą w Bydgoszczy Śląsk pogrzebał swoje szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Choć wrocławian w najbliższych tygodniach czeka walka o utrzymanie w T-Mobile Ekstraklasie, Pawłowski w optymistycznym tonie wypowiadał się o dyspozycji swoich podopiecznych.

- Wyniki potwierdzają dobrą formę całego zespołu, dlatego jestem optymistą przed kolejnymi meczami. Pojedynek z Zawiszą pokazał, że prezentujemy się z dobrej strony. Chciałbym zwrócić uwagę, że mieliśmy bardzo trudny terminarz gier z czterema meczami wyjazdowymi do trudnych przeciwników. Z Zawiszą w Bydgoszczy przegrała przecież Legia Warszawa - zauważył szkoleniowiec Śląska.

W piątek wrocławian czeka bardzo ważny wyjazdowy mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała, które tak jak zespół ze stolicy Dolnego Śląska okupuje dolne rejony tabeli. Niewykluczone, że w tym meczu szanse gry od pierwszej minuty dostanie Sebastian Mila, który w dwóch ostatnich spotkaniach wchodził jedynie na końcówki. Trener Pawłowski przyznał, że jest zadowolony z tego, jak na treningach pracuje były kapitan WKS-u, i przyznał, że Mila jest w coraz lepszej dyspozycji fizycznej, do której wcześniej miał sporo zastrzeżeń.

- Wczoraj rozmawiałem z Sebastianem. Widziałem jego ostatnie wyniki i mogę powiedzieć, że są dobre. Wskazują, że znajduje się fizycznie w dobrej formie. Czy wybiegnie na murawę, zadecydujemy dziś lub jutro, ale mogę powiedzieć, że jest bardzo bliski powrotu na boisko - przyznał Pawłowski.

W Bielsku-Białej szkoleniowiec Śląska nie będzie mógł natomiast skorzystać z Rafała Grodzickiego, który będzie pauzował za kartki. - Każda zmiana składu, zwłaszcza w linii obrony, stanowi problem dla trenera i zespołu. Niestety, w ostatnim czasie w każdym meczu pauzował ktoś inny: Dudu, Ostrowski czy teraz Grodzicki. Zagrożony jest także Kokoszka. Mamy jednak w kadrze innych zawodników, myślę tutaj o Juanie Calahorro i Odedzie Gavishu. Uważam, że są w stanie zastąpić Rafała, dlatego nie przejmuję się jego absencją. W pierwszym składzie planuję wystawić Juana, a Gavish usiądzie na ławce - zdradził Pawłowski.

Trener Śląska mówił także o swojej filozofii prowadzenia zespołu. - Na treningach zastanawiam się, co robić, w którym kierunku pójść. Wielu ludzi namawia mnie do zdecydowanej gry obronnej, czyli gry na przetrwanie z nadzieją na zdobycie bramki. Zastanawiam się, jak wygląda dzisiaj polska piłka. Znajdujemy się między 70. i 80. miejscem na świecie i nadal preferujemy grać według zasady "a może się uda". Przychodząc tutaj, przyjąłem inną filozofię - zaznaczył.

Dalej kontynuował: - Chcemy zbudować zespół, który przyciągnie kibiców, który będzie grał efektownie i efektywnie. Na pewno nie można osiągnąć tego w ciągu miesiąca, ale poszliśmy w kierunku gry w piłkę. Byłbym idiotą, gdybym po meczu z Zawiszą wycofał się z tej linii, ponieważ totalnie go zdeklasowaliśmy, ale nie przełożyło się to na gole. Pojawia się pytanie, dlaczego tak się stało. W tym momencie mamy tylko jednego zawodnika, który znajduje się w czołówce klasyfikacji strzelców, a na drugim miejscu jest Waldek Sobota, który nie gra w Śląsku od sierpnia, a w dodatku ma na koncie najwięcej asyst w zespole. Uważam, że wszystko zależy od tego, czy zawodnik posiada smykałkę snajpera, czy nie. W związku z tym musimy rozłożyć zdobywanie bramek na cały zespół, a przynajmniej na większą ilość zawodników. Widzę rozwój Śląska dotychczasową drogą, ale musimy nadal pracować.