Sport.pl

Prawie pięć tysięcy młodych fanów futbolu obejrzało mecz Śląska z Lechią

Sobotnia akcja ?Dzieci na stadionie - uczymy się dopingu? podczas meczu Śląska z Lechią Gdańsk sprowadziła na trybuny Stadionu Wrocław niemal pięć tysięcy najmłodszych kibiców.
Było to już szóste takie wydarzenie zorganizowane przez Śląsk Wrocław. W poprzednich odsłonach akcji - podczas spotkań z Arką Gdynia (ćwierćfinał Pucharu Polski 2011/12), GKS-em Bełchatów (1/8 finału Pucharu Polski 2012/13), Flotą Świnoujście (ćwierćfinał Pucharu Polski 2012/13), Wisłą Kraków (półfinał Pucharu Polski 2012/13) oraz Jagiellonią Białystok (1/8 finału Pucharu Polski) - na trybunach Stadionu Wrocław zasiadło łącznie ponad 33 tysiące dzieci, które zostały zaproszone przez Śląsk. Jak podaje oficjalna strona Śląska slaskwroclaw.pl, na sobotnim spotkaniu było ich dokładnie 4815.

Akcja "Dzieci na stadionie - uczymy się dopingu" kierowana była do dzieci z rocznika 1998 oraz młodszych, a tych podczas poniedziałkowego spotkania nie zabrakło. Najmłodsi kibice Śląska Wrocław szczelnie wypełnili cały sektor D na stadionie przy Al. Śląska 1, przez cały czas głośno dopingując swoich piłkarskich idoli.

- To fantastyczne uczucie grać przed naszymi najmłodszymi kibicami. Na murawie naprawdę słychać ich doping, a trzeba przyznać, że głos dzieci zdecydowanie odróżnia się od głosu starszych kibiców - mówił tuż po zakończeniu spotkania z Lechią najskuteczniejszy strzelec WKS-u Marco Paixao.

- To właśnie te dzieci będą kiedyś stanowiły o sile kibicowskiej klubu oraz być może któreś z nich zostanie kiedyś zawodnikiem WKS-u. Trzeba robić wszystko, aby takich inicjatyw było więcej, bowiem to właśnie dziecięce grupy powinny być ściągane na stadion jak najczęściej - kontynuował Portugalczyk.

Dzieci miały możliwość rozmowy oraz zrobienia sobie zdjęć z tymi zawodnikami WKS-u, którzy nie znaleźli się w meczowej osiemnastce i z chęcią weszli na sektor D, gdzie zasiedli najmłodsi fani wrocławskiego klubu.

- Bardzo się cieszę, że mogłem tutaj przyjechać i na własne oczy zobaczyć piłkarzy, których zazwyczaj oglądam tylko w telewizji. Mam pamiątkowe zdjęcia i na pewno nie zapomnę tego dnia przez długi czas. Marzenia się spełniają. Jeszcze nigdy nie byłem na tak dużym stadionie i nie oglądałem meczu piłkarskiej ekstraklasy. Bardzo mi się spodobało i mam nadzieję, że będę mógł uczestniczyć w takich wydarzeniach we Wrocławiu częściej - mówił podekscytowany Grzesiu, który na sobotni mecz przyjechał aż z Pabianic.

Więcej o: