Po piłkarskich derbach regionu: Tylko Śląsk chciał wygrać ten pojedynek

Śląsk pokonał Zagłębie 1:0 - wrocławianie zwyciężyli, bo bardziej tego chcieli oraz mieli w swoich szeregach niezawodnego strzelca bramki Marco Paixao.
Najlepszym podsumowaniem spotkania są słowa wypowiedziane przez trenerów po jego zakończeniu. Tadeusz Pawłowski ze Śląska mówił, że chciał zmniejszyć dystans do wyprzedzającej jego zespół Cracovii, Orest Lenczyk z Zagłębia, że byłby zadowolony z remisu.

Trudno uwolnić się od wrażenia, iż właśnie w przytoczonych słowach zawarta była cała filozofia gry, którą widzieliśmy na boisku. Filozofia, którą trenerzy Śląska i Zagłębia wpoili swoim podopiecznym. Filozofia, dzięki której wygrali wrocławianie. Gry Zagłębia w derbach nie da się nazwać inaczej niż antyfutbolem. W dzisiejszej piłce można być nastawionym bardzo defensywnie, można skupiać się na neutralizowaniu poczynań rywala, ale jednocześnie trzeba mieć pomysł, co zrobić z piłką, kiedy już się ją odbierze. A piłkarze z Lubina takiego pomysłu nie mieli.

No, chyba że uznać zań wysokie i bezsensowne podania do osamotnionego w ataku Arkadiusza Piecha. On musiał być we Wrocławiu wyjątkowo sfrustrowany - nawet jeśli już jakimś cudem piłkę przyjął, to zupełnie nie miał jej do kogo odegrać. W środku pomocy do statycznych Manuela Curto i Aleksandra Kwieka trener Lenczyk dołożył jeszcze wolniejszego Adama Banasia - nominalnie stopera.

O grze całej tej trójki trudno powiedzieć cokolwiek dobrego.

Zagłębie wprost zaprosiło Śląsk do prowadzenia gry, a właściwie i do strzelenia gola. Jeśli lubinianie nie stwarzali niemal żadnego zagrożenia pod bramką wrocławian - jedyną szansę w końcówce zmarnował Adrian Błąd - to było jasne, że we własnym polu karnym muszą być niemal perfekcyjni. Nie byli.

Po dziewięciu minutach prowadzenie Śląskowi mógł dać Marco Paixao, ale zablokował go Djorde Cotra. W 50. min Flavio Paixao z 6 metrów strzelił za słabo i Silvio Rodić świetnie obronił. W samej końcówce piłkarze Zagłębia popełnili koszmarny błąd. Po rzucie rożnym Sebastiana Mili nie upilnowali Marco Paixao, a ten strzałem głową zapewnił Śląskowi wygraną. Wygraną zasłużoną.

Na tle Zagłębia wrocławianie naprawdę wyglądali na zespół, który chce grać w piłkę, zwyciężyć, iść do przodu, remisem się nie zadowoli. Podopieczni trenera Pawłowskiego pokonali lubinian w niemal identycznych okolicznościach jak wcześniej Lechię, drugi raz z rzędu udało im się wygrać dopiero drugi raz w sezonie. Poprzednio stało się tak na przełomie października i listopada.

Teraz Śląsk i Zagłębie wciąż czeka mozolna walka o uniknięcie degradacji. To, jak bardzo będzie ona trudna, do tej pory można było tylko sobie wyobrażać. Teraz można poczuć. Wszak Podbeskidzie wygrało z Cracovią na wyjeździe i krakowianie natychmiast stali się drużyną zagrożoną spadkiem. Do końca sezonu pozostało już tylko sześć kolejek. Szczególnie drużyna z Lubina musi sobie zdawać sprawę z tego, że dziś żarty się skończyły, że nie można nieco archaicznie dzielić spotkań na mecze u siebie - gdzie należy wygrać - i wyjazdowe, z których warto przywieźć choćby remisik, murując dostęp do swojej bramki. Jeśli grasz na remis, to przegrywasz. Tak jak Zagłębie we Wrocławiu.

Śląsk - Zagłębie 1:0 (0:0)

Bramka : 1:0 - Marco Paixao (88)

Śląsk : Kelemen - Zieliński, Grodzicki, Kokoszka, Dudu - Droppa (63. Plaku), Stevanović (82. Kaźmierczak), Hateley, Mila, F. Paixao - M Paixao.

Zagłębie: Rodić - Vidanov, Bilek, Guldan, Cotra - Przybecki (58. Abwo), Banaś (71. Dzinić), Curto (79. Piątek), Kwiek, Błąd - Piech.

Inne wyniki grupy spadkowej: Cracovia - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1, Jagiellonia Białystok- Piast Gliwice 4:3, Korona Kielce - Widzew Łódź 2:2.

Tabela grupy spadkowej

9. Jagiellonia312350:46
10. Śląsk312039:40
11. Cracovia312037:44
12. Korona312038:43
13. Podbeskidzie311928:39
14. Piast311732:51
15. Zagłębie311531:41
16. Widzew311228:53