Sport.pl

Chwiejny Śląsk. Wyjazdy nie służą wrocławianom

Śląsk przegrał na wyjeździe z GKS-em 0:2. W meczach poza Wrocławiem drużyna wypada na razie bardzo słabo.
Wrocław.Sport.pl - jesteśmy także na Facebooku >>

Właściwie można powiedzieć, że Śląsk u siebie i na wyjeździe to zupełnie różne zespoły. Na własnym boisku podopieczni trenera Tadeusza Pawłowskiego w dwóch meczach wywalczyli komplet punktów, strzelili rywalom cztery bramki, stracili jedną. Kiedy występują na terenie przeciwników, jest zupełnie inaczej. Z Pogonią wrocławianie przegrali aż 1:4, wypadli bardzo słabo. GKS-owi ulegli wprawdzie tylko 0:2, ale mogli znacznie wyżej.

Bełchatowianie nie wykorzystali jednego rzutu karnego, akcji ofensywnych mieli zdecydowanie więcej od Śląska. Nawet trener Pawłowski - zwykle przecież nastawiony bardzo optymistycznie - tym razem nie ukrywał: - To było zasłużone zwycięstwo GKS-u. My szczególnie w pierwszej połowie zagraliśmy zbyt pasywnie. Poza tym jeśli nie strzela się bramek na wyjeździe, nie ma co myśleć o zdobyczy punktowej.

Po czterech meczach ekstraklasy nie da się jednoznacznie ocenić, czy gra Śląska rzeczywiście determinowana jest przez boisko, na którym przychodzi drużynie występować. Czy może jednak po prostu wszystko zależy od okoliczności.

W dwóch meczach we Wrocławiu zespół trenera Pawłowskiego bramki strzelał bardzo szybko, potem mógł niejako obserwować, co zrobi rywal. Na wyjeździe piłkarze Śląska gole dwukrotnie tracili pod sam koniec pierwszej połowy, w Bełchatowie dodatkowo stało się to z rzutu karnego. Poza tym o ile na Stadionie Miejskim dwukrotnie błyszczał skrzydłowy wrocławian Robert Pich, który przeciwko Ruchowi i Zawiszy uzbierał trzy trafienia, o tyle w sobotę długimi momentami trudno było się zorientować, że w ogóle jest na boisku. Tak słabego spotkania jak z GKS-em Słowak w Śląsku chyba jeszcze nie rozegrał.

Należy się przyzwyczaić, że przy kontuzji Marco Paixao długo będziemy skazani na mizerię wrocławian w ataku. Niezależnie od tego, czy szkoleniowiec zespołu wystawi na szpicy Sebastiana Milę, Flavio Paixao czy Mateusza Machaja, efekt jest właściwie ciągle ten sam - dramatyczny. W Bełchatowie było podobnie.

W defensywie szczególnie niepokoi lewa strona. Przeciwko GKS-owi nie wystąpił na niej kontuzjowany, ale również niezwykle krytykowany wcześniej Brazylijczyk Dudu Paraiba. Zastąpił go doświadczony Krzysztof Ostrowski. Efekt? Dwa rzuty karne spowodowane przez Ostrowskiego po zagraniach ręką. Pierwszy w wykonaniu Błażeja Telichowskiego obronił jeszcze najlepszy w Śląsku Mariusz Pawełek. Drugi, nieco szczęśliwie, ale jednak zamienił na bramkę jeden z liderów bełchatowian - Michał Mak. Po jego podaniu padł też drugi gol dla gospodarzy. 10 minut przed końcem meczu dośrodkowanie z prawej strony na bramkę strzałem z powietrza zamienił Kamil Poźniak.

W kontekście osłabień należy podkreślić, że większe były one w GKS-ie. Zespół Kamila Kieresia do spotkania ze Śląskiem przystąpił bez Bartosza Ślusarskiego czy Mateusza Maka - dwóch bardzo ważnych piłkarzy dla bełchatowskiej ofensywy. W miejsce drugiego z nich na boisku pojawił się 20-letni wychowanek Łukasz Wroński. I był zdecydowanie lepszy od grającego po przeciwnej stronie 18-letniego Kamila Dankowskiego ze Śląska. Dobrze, że Dankowski po raz pierwszy w sezonie w podstawowym składzie wystąpił. Po raz kolejny okazało się jednak, że tak młodemu zawodnikowi czasem łatwiej z dobrej strony pokazać się w sparingu z wicemistrzem Niemiec, renomowaną Borussią Dortmund, niż w spotkaniu z beniaminkiem polskiej ekstraklasy. Meczu o punkty.

Po dotychczasowych spotkaniach widać, że obecny Śląsk to póki co konstrukcja chwiejna, o jego wyniku przesądzić może wiele czynników: boisko, okoliczności. Niesprzyjających warunków wrocławianie piłkarską siłą nie są w stanie przezwyciężyć. Póki co są na to za słabi.

GKS Bełchatów - Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Michał Mak (44. - rzut karny); 2:0 Kamil Poźniak (81.)

GKS: Malarz - Basta, Baranowski, Telichowski, Alexis Ż - Wroński (61. Prokić), Baran, Rachwał Ż, Poźniak (90. Komołov), Michał Mak Ż - Bartosiak Ż (69. Turkov).

Śląsk: Pawełek - Ostrowski (53. Machaj Ż), Celeban, Grodzicki, Zieliński, Droppa (76. Plaku), Hołota, Dankowski, Pich, Flavio (86. Bartkowiak) - Mila.

Więcej o:
Komentarze (2)
Chwiejny Śląsk. Wyjazdy nie służą wrocławianom
Zaloguj się
  • wojak5036

    Oceniono 12 razy 8

    Gazeta Wrocławska prowadzi ankietę jaki klub byśmy chcieli zobaczyć w meczu ze Śląskiem...Dla mnie to jakaś PARANOJA...Byłem na meczu z Borusią Dortmund i to co widziałem i słyszałem to przeszło moje wszelkie WYOBRAŻENIA dotyczące TĘPYCH DEBILI z MŁYNA...Ta HOŁOTA powinna dostać DOŻYWOTNI zakaz wstępu na mecze...Wyzwiska i obelgi w stronę gości z Niemiec i Polski to NAJMNIEJSZE przewinienie tych BEZMÓZGOWCÓW...Kradzież flagi i szalików nota bene sprzedawanych na Stadionie Miejskim to KRETYŃSTWO...ale BICIE kobiet to już HAŃBA...Kibole-Bandyci pokazali Polską GOŚCINNOŚĆ...Nie róbcie nam NORMALNYM kibicom KRZYWDY i nie zapraszajcie nawet Iskry Pasikurowice bo i im te TĘPE MŁOTY ukradną flagi i szaliki...Niejaki R.Zieliński który mieni się NARODOWCEM jest zwykłym GŁUPIM faszystą...Z jego ust wyzywanie piłkarzy Borusii od HITLEROWCÓW brzmi GROTESKOWO...Pozdrawiam KAŻDEGO NORMALNEGO kibica Śląska Wrocław również tych z sektora "B"...Jeśli dobro drużyny leży wam na sercu to WYRZUĆCIE ze swojego grona IDIOTÓW i ZADYMIARZY którzy mają wszystko w D...ie byle tylko rozrabiać...

  • kllk1221

    Oceniono 9 razy -3

    znowu nic o kibolach!!! na psy schodzicie!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX