Jaki Śląsk na Cracovię? Flavio w ataku, a Hołota za nim?

- Chcemy z przodu dodać zespołowi trochę siły fizycznej, dlatego przeciwko Cracovii na szpicy wystąpi Flavio Paixao, a za nim dołożymy jeszcze jednego gracza. Nie będzie to Sebastian Mila - mówił trener Tadeusz Pawłowski przed niedzielnym pojedynkiem z ?Pasami? we Wrocławiu.
Śląsk z Cracovią zmierzy się na Stadionie Miejskim w niedzielę o godz. 15.30. Będzie to trzeci mecz w tym sezonie na własnym obiekcie. Poprzednie dwa wrocławianie wygrali, notując potem porażki na wyjeździe. - Skąd te wahania? Zespół potrzebuje czasu, z jednej strony pojawiło się w nim dużo młodych zawodników, z drugiej właściwie straciliśmy oś rozgrywania, piłki licząc od Kelemena przez Kokoszkę, Stevanovicia aż po Marco Paixao - tłumaczy trener Tadeusz Pawłowski, który dodaje: - Brakuje nam punktów zdobytych na wyjeździe, bo gdybyśmy je zyskali, bylibyśmy dzisiaj liderem tabeli. Uważam jednak, że z każdym dniem idziemy do przodu, robimy postęp zarówno w taktyce, jak i jeśli chodzi o formę indywidualną.

Pytany o słabszą dyspozycję Śląska w meczu w Bełchatowie trener wrocławian odpowiedział: - Po pierwsze to sędziowie powinni ustalić zasady dyktowania karnych, bo jeśli dali dwa dla GKS-u to przy 0:1, jeden należał się także nam. Po drugie zdecydowały indywidualne błędy - podobnie zresztą jak podczas pojedynku z Pogonią w Szczecinie - ocenił Tadeusz Pawłowski.

Z wielkim uśmiechem trener Śląska zareagował na pytanie dotyczące tego, czy w ataku jego drużyny nie brakuje dziś zawodników silniejszych fizycznie, takich, którzy potrafiliby przetrzymać piłkę, przepchnąć rywala. - Jeśli chodzi o wagę, to właściwie ja nadawałbym się najbardziej - odpowiedział rozbawiony Pawłowski.

A potem poważnie dodał: - Jedynym zawodnikiem, który, jeśli chodzi o warunki fizyczne i jakość gry, odpowiada nam teraz w ataku, jest Flavio Paixao. Dlatego z Cracovią zagra na szpicy, bez większych obowiązków w defensywie.

Co ciekawe, szkoleniowiec chce za plecy Paixao dołożyć jeszcze jednego silniejszego zawodnika i jak zaznacza nie będzie to Sebastian Mila. Choć Pawłowski nie wymienił nazwiska, to można przypuszczać, że na tej pozycji mógłby wystąpić Tomasz Hołota. Ten gracz występuje przecież w drugiej linii, jest uniwersalny i na tyle silny fizycznie, iż trener rozważał kiedyś nawet wystawienie go na szpicy.

Pewne jest, że podczas spotkania z Cracovią w kadrze wrocławskiej drużyny będzie już Krzysztof Danielewicz pozyskany w środę, który wcześniej występował .... właśnie w ekipie "Pasów". A Śląsk z jego byłym klubem ścierał się, jeśli chodzi o ekwiwalent za wyszkolenie.

Czy Danielewicz wystąpi przeciwko swojej byłej drużynie? - Trudno powiedzieć, muszę dopiero z nim porozmawiać. Krzysiek z pewnością pasuje do naszego stylu gry, bo Cracovia w poprzednim sezonie grała podobnie jak my teraz - mówił trener Śląska.

Tadeusz Pawłowski po raz kolejny nawiązał do kwestii gry w zespole młodych piłkarzy. - Dobrze, że ci chłopcy są i rozwijają się. Do wszystkiego trzeba jednak podchodzić z głową, jeśli wstawimy teraz 3-4 do podstawowej jedenastki, to spadniemy z ligi. Staramy się, żeby Śląsk był klubem rozwijającym się i dolnośląskim. Chcielibyśmy mieć na parkingu 50 autobusów z różnych miejscowości, z kibicami, którzy przyjadą na nasz mecz obejrzeć swojego kolegę w barwach drużyny w ekstraklasie - zakończył Tadeusz Pawłowski.