Sport.pl

Jagiellonia - Śląsk. Twierdza Wrocław, czyli z rywalem o meczu nie gadaj

Piłkarze Śląska przed meczami mają nie rozmawiać z graczami drużyn przeciwnych, których znają. Do spotkania z Jagiellonią wrocławianie nie znaleźli zastępcy Marco Paixao i stracili dwóch kolejnych piłkarzy


Śląsk od kilku dni testował napastnika Vladimirsa Kamessa, który miał zastąpić najlepszego strzelca zespołu poprzedniego sezonu - kontuzjowanego Marco Paixao. 25-letni Łotysz, który grał ostatnio w lidze rosyjskiej, trenował we Wrocławiu od poniedziałku. Najpierw, przez dwa dni z trzecioligowymi rezerwami. Dopiero później dostał możliwość sprawdzenia się na tle zawodników pierwszej drużyny. Kamess ćwiczył z zespołem w środę i czwartek i został przez trenera Tadeusza Pawłowskiego odrzucony.

Wypadli Grodzicki i Plaku

- Mimo pozytywnej opinii sztabu drużyny rezerw Łotysz to nie jest zawodnik, jakiego aktualnie poszukujemy. Po treningach mogę stwierdzić, że to piłkarz z inklinacjami do gry bardziej jako skrzydłowy, aniżeli środkowy napastnik - tłumaczył Pawłowski.

Szkoleniowiec Śląska wciąż liczy na to, że klub pozyska wartościowe-go gracza do ataku jeszcze przed końcem okna transferowego. - Myślę, że uda nam się jeszcze znaleźć takiego zawodnika, który będzie solidnym zastępcą Marco. Nie będziemy wykonywać pochopnych ruchów. Interesuje nas tylko gracz, który od razu podniesie naszą jakość. Mamy jeszcze trochę czasu, aby nad tym pracować - zaznaczył

Brak napastnika to niejedyne zmartwienie Pawłowskiego. Środowy trening kontuzjami przypłacili obrońca Rafał Grodzicki i skrzydłowy Sebino Plaku. Tej dwójki na pewno zabraknie w Białymstoku.

Grodzicki w ostatnim czasie zmagał się z kontuzją małego palca u stopy i z tego powodu nie zagrał w ostatnim meczu z Cracovią. Wydawało się, że na Jagiellonię będzie gotowy. By odciążyć kontuzjowane miejsce, wyciął sobie nawet specjalną dziurę w bucie. Podczas wewnętrznej gierki jednak tak niefortunnie starł się z przeciwnikiem, że nie mógł kontynuować zajęć. 31-letni stoper jest już pierwszych badaniach, które wykazały, że może mieć pękniętą kość. Na razie nie wiadomo, jak długo będzie pauzował. Wiadomo natomiast, że tygodniowa przerwa w treningach czeka Plaku, który doznał urazu kolana.

Pawłowski popełnił błąd

Na miejsce w meczowej "osiemnastce" nadal nie może liczyć Wojciech Pawłowski, zesłany karnie do trzecioligowych rezerw. Szkoleniowiec Śląska co prawda przyznaje, że nie skreśla młodego bramkarza, ale zaznacza, że 21-latek popełnił błąd, odmawiając gry w meczu drugiego zespołu.

- Każdy popełnia błędy, ale chcemy, żeby Wojtek wyciągnął z nich wnioski. Powiedziałem mu, że chcę z nim rozmawiać w cztery oczy, a nie za pośrednictwem mediów czy stron internetowych - mówi trener wrocławian.

Czy Śląsk na Jagiellonię w ataku ponownie wybiegnie z Robertem Pichem, Sebastianem Milą na skrzydłach i wysuniętym na szpicy Flavio Paixao? Tego nie wiadomo, gdyż szkoleniowiec wrocławian założeń taktycznych na przedmeczowej konferencji zdradzać nie chciał. Przyznał natomiast, że w szatni zwrócił uwagę piłkarzom, aby ograniczali przed meczem kontakty z zawodnikami przeciwnej drużyny.

Można się wygadać

- Zawodnicy znają się między sobą. To normalne, że rozmawiają przed meczem, ale lepiej, gdyby nie dochodziło do takich sytuacji jak przed spotkaniem z Cracovią, kiedy Rafał Grodzicki dzień przed spotkaniem pojechał do hotelu, w którym nocowała Cracovia. Czasami podczas rozmowy nieświadomie możemy zdradzić ustawienie drużyny albo taktyczne założenia - tłumaczy Pawłowski.

Mimo kadrowych problemów trener Śląska z optymizmem patrzy na najbliższy mecz z Jagiellonią.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z mikrocyklu, który realizowaliśmy w mijającym tygodniu. Dokładnie przeanalizowaliśmy poprzednie spotkanie z Cracovią i staraliśmy się pracować nad tymi aspektami gry, które w tamtym meczu nam nie wychodziły. To elementy zarówno w destrukcji, jak i ofensywie. Jednym z nich była zbyt duża swoboda dla przeciwnika. Nie chcemy dopuścić, aby kolejny rywal miał szanse na takie kontrataki jak Cracovia. Sporo do życzenia pozostawiała też nasza skuteczność - podkreśla Pawłowski.

Dalej kontynuuje: - Analizowaliśmy grę Jagiellonii i wiemy, czego się spodziewać. Wiemy też, że wbrew temu, co się słyszy, Dani Quintana przeciwko nam nie zagra. Różnica między mną a trenerem Probierzem jest taka, że ja nie ukrywam, jak wygląda aktualna sytuacja kadrowa Śląska. On takich rzeczy nie praktykuje.

Śląsk do Białegostoku uda się w piątek rano. Wrocławianie do Warszawy polecą samolotem, a pozostałą część trasy pokonają autokarem.

Mecz Jagiellonia - Śląsk w sobotę o godz. 20.30.

Wrocław.Sport.pl - jesteśmy także na Facebooku >>

Więcej o: