Sport.pl

Jagiellonia - Śląsk 1:3. Pierwszy raz wrocławian

Śląsk pierwszy raz w tym sezonie wygrał na wyjeździe i zaprezentował się naprawdę efektownie. Wrocławianie pokonali Jagiellonię 3:1.


Jeszcze w tygodniu trener Tadeusz Pawłowski przekonywał w wywiadzie dla "Wyborczej", że wspólnie z Sebastianem Milą doszli do przekonania, iż ten gracz da najwięcej Śląskowi jako prawoskrzydłowy.

Pewnie właśnie dlatego przeciwko Jagiellonii w tym miejscu boiska ustawiony został Flavio Paixao. Mila wrócił na naturalną dla siebie pozycję rozgrywającego. W ataku zagrał zaś Mateusz Machaj. Wreszcie wyszło świetnie.

Ofensywna czwórka Śląska, do której poza wymienionymi piłkarzami zaliczamy jeszcze Roberta Picha, miała udział niemal w każdej groźnej akcji wrocławian. A tych mieliśmy całkiem sporo, bo i sam mecz należał do dość ciekawych. Goście oddali w nim w sumie 19 strzałów, w tym dziewięć celnych. Gospodarze 15, z czego siedem w światło bramki.

W Białymstoku wrocławianie od początku przeważali i grali efektowniej, ale bramkę stracili jako pierwsi. Zadecydował o tym głównie jeden skuteczny wślizg stopera Jagiellonii Martina Barana, który jeszcze na swojej połowie ubiegł Machaja. Po tym zagraniu świetnym kontratakiem popisał się duet Przemysław Frankowski - Mateusz Piątkowski. Akcję wykończył ten ostatni, oddając mocny strzał ze skraju pola karnego w długi róg bramki Śląska. Mariusz Pawełek z uderzeniem sobie nie poradził.

Piłkarze Śląska mimo utraconego gola starali się nadal utrzymywać przy piłce i grać cierpliwie. Efekt ich starań przyszedł jednak po nieco ponadgodzinie spotkania.

W 61. minucie złe ustawienie linii defensywnej Jagiellonii zauważył Machaj i posłał prostopadłą piłkę do Flavio Paixao. Portugalczyk wyszedł sam na sam ze Słowikiem, który chcąc ratować swój zespół, sfaulował zawodnika Śląska w polu karnym. Sędzia Krzysztof Jakubik podyktował jedenastkę, a golkipera gospodarzy wyrzucił z boiska.

Karnego na bramkę zamienił Sebastian Mila, pokonując rezerwowego bramkarza białostoczan 17-letniego Bartłomieja Drągowskiego. Młody golkiper, dla którego był to dopiero drugi ekstraklasowy mecz w karierze, później popisał się kilkoma dobrymi interwencjami. Najpierw efektownie wybronił strzał głową Roberta Picha, a potem wykazał się refleksem, wybijając piłkę po uderzeniu Paixao. Mimo to tuż przed końcem pojedynku puścił dwa gole.

Najpierw w 85. minucie po podaniu wprowadzonego w drugiej połowie Krzysztofa Ostrowskiego technicznym strzałem w samo okienko popisał się Lukas Droppa. Chwilę później piłkarzy Michała Probierza dobił jeszcze Ostrowski po asyście Machaja. Dla wrocławskiego skrzydłowego była to druga bramka dla Śląska w ekstraklasie. Pierwszą zdobył sześć lat temu 23 listopada 2008 roku przeciwko Wiśle Kraków.

Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 1:3 (1:0)

Bramki: 1:0 Piątkowski (23.), 1:1 Mila (65. - rzut karny), 1:2 Droppa (85.), 1:3 Ostrowski (89.)

Czerwona kartka: Słowik (61.)

Jagiellonia: Słowik - Waszkiewicz, Baran, Pazdan, Jasiński - Grzyb, Romanczuk (64. Drągowski), Gajos (90. Świderski), Frankowskim (69. Wasiluk) - Piątkowski - Tuszyński

Śląsk: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu Paraiba - Droppa (86. Hateley), Danielewicz (89. Calahorro) - Mila, Machaj, Pich (73. Ostrowski) - F. Paixao

Więcej o: