Śląsk Wrocław zdemolował Lechię Gdańsk: Hat trick Flavio Paixao

Śląsk pokonał w wyjazdowym meczu Lechię Gdańsk 4:1 po kolejnym strzeleckim popisie Portugalczyka Flavio Paixao. Wrocławianie po tym zwycięstwie ponownie są na czele ligowej stawki.


Wrocławianie na nowym stadionie Lechii jeszcze nie przegrali. Z kolei gdańszczanie ostatni raz ze Śląskiem wygrali jeszcze na starym stadionie przy ul. Traugutta w sezonie 2010/11. Zwyciężyli wówczas 2:0 po bramkach Piotra Wiśniewskiego i Pawła Buzały. - Rzeczywiście, nigdy nie wygraliśmy ze Śląskiem na PGE Arenie. Nasz ostatni bilans to remis i dwie porażki. Śląsk umiał rozmontować naszą defensywę, ale teraz postaramy się do tego nie dopuścić. Żeby tym razem wygrać, trzeba będzie zagrać podobnie, o ile nie lepiej niż w Warszawie - mówił jeszcze przed meczem obrońca Lechii Marcin Piotrowski. Szybko się okazało, że Śląsk po raz kolejny nie będzie miał większych problemów z rozmontowaniem obrony gdańszczan.

Strzelanie rozpoczął już w 5. minucie spotkania. Na listę strzelców wpisał się ten, który skutecznością imponuje już od ponad dwóch miesięcy, czyli Flavio Paixao. Portugalczyk przedarł się prawym skrzydłem pod pole karne Lechii, w efektowny sposób ograł Antonio Colaka i mocnym strzałem posłał piłkę do siatki rywali. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od stopera gdańszczan Tiago Valentego i zmyliła bramkarza Mateusza Bąka.

Po tej bramce piłkarzom Śląska było już dużo łatwiej. Dodatkowo sprawę podopiecznym Tadeusza Pawłowskiego uprościł pomocnik Lechii Ariel Borysiuk, który sprokurował rzut karny, faulując w polu karnym Sebastiana Milę. Zawodnik gdańszczan zobaczył za to czerwoną kartkę, a Flavio pokonał Bąka, posyłając z 11 m piłkę pod poprzeczkę.

Później inicjatywę - mimo gry w osłabieniu - przejęli "Lechiści". Mieli kilka okazji ze stałych fragmentów gry, ale żadnej nie potrafili zamienić na bramkę. Czego nie udało się wykorzystać piłkarzom z Gdańska, to udało się Śląskowi. Na listę strzelców znów wpisał się Flavio. Wykorzystał zagranie w pole karne Dudu Paraiby, wyskoczył zza pleców obrońców Lechii i skierował piłkę do bramki. Telewizyjne powtórki pokazały, że Paixao w tej sytuacji był na minimalnym spalonym.

Do końca pierwszej części meczu wrocławianie znów oddali więcej pola do gry rywalom, a sami próbowali kontrataków. Niezadowolony z tego faktu wydawał się być szkoleniowiec Śląska Tadeusz Pawłowski, któremu mimo trzybramkowego prowadzenia przy linii bocznej udzielały się emocje.

Druga połowa znów rozpoczęła się pod znakiem Śląska i portugalskiego supersnajpera. Flavio wykorzystał niefrasobliwość Nikoli Lekovicia i Mavrudisa Bougaidisa, przejął piłkę, technicznym strzałem z ponad 30 m przelobował Bąka i tym sposobem skompletował hat trick. Dla Portugalczyka było to już dziesiąte trafienie w tym sezonie.

Drużyna z Gdańska zdołała odpowiedzieć tylko trafieniem Kevina Friesenbichlera, który - co ciekawe - był przymierzany do Śląska. Trener Pawłowski kilka tygodni temu przyznał, że młody Austriak był na liście życzeń wrocławian, ale klub z Gdańska okazał się szybszy.

Śląsk pokonał Lechię 4:1 i znów jest w ligowej czołówce. Wrocławianie z 26 pkt zajmują drugie miejsce. Pierwsza w tabeli z taką samą liczbą punktów, ale lepszym bilansem bramkowym, jest Jagiellonia Białystok. Inny zespół z czołówki, Legia Warszawa, gra w niedzielę z Zawiszą Bydgoszcz.

Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:4 (0:3)

Bramki: 0-1 Valente (6. samobójczy), 0-2 Flavio Paixao (12. rzut karny), 0-3 Flavio Paixao (23.), 0-4 Flavio Paixao (51.), 1-4 Friesenbichler (80.)

Czerwona kartka: Borysiuk (12.)

Lechia: Bąk - Pietrowski, Janicki, Valente (46. Bougaidis), Leković - Borysiuk, Łukasik, Nazario, Vranjes (61. Wiśniewski), Makuszewski (79. Friesenbichler) - Colak

Śląsk: Pawełek - Dudu, Hołota, Celeban, Zieliński - Danielewicz, Hateley, Pich (66. Dankowski), Mila, F. Paixao (88. Ostrowski) - Machaj (84. Droppa)

Wrocław.sport.pl ćwierka także na Twitterze >>