Czy poza Milą któryś z piłkarzy Śląska zasługuje na powołanie do reprezentacji Polski?

Na powołanie do reprezentacji Polski na pewno może liczyć jeden piłkarz Śląska - Sebastian Mila. Czy kogoś poza Milą doceni selekcjoner Adam Nawałka?
Świetna forma i styl, w jakim Śląsk zdobywa kolejne punkty, robią wrażenie. Dobrą postawę wrocławskiego zespołu już wcześniej docenił selekcjoner reprezentacji Adam Nawałka, który przywrócił do kadry 32-letniego Sebastiana Milę. Pomocnik Śląska był bohaterem meczu z Niemcami, świetnie wypadł też w pojedynku ze Szkocją.

Ale trener Śląska Tadeusz Pawłowski przekonywał, że wkrótce do reprezentacji mogą trafić kolejni zawodnicy wrocławskiego zespołu.

- Szanse miałby np. Zieliński, gdyby wszedł na jeszcze wyższy poziom. Nie musi od razu zastąpić Piszczka, ale stworzyć alternatywę na tej pozycji. To samo dotyczy Tomasza Hołoty - mówił Pawłowski kilkanaście dni temu.

Paweł Zieliński od początku sezonu prezentuje się solidnie, a jeszcze rok temu piłkarz występował na trzecioligowych boiskach w barwach Ślęzy Wrocław. Ale jego ewentualne powołanie do kadry byłoby niespodzianką i na razie jest mało realne. Wiarygodnym sprawdzianem możliwości Zielińskiego był chociażby niedzielny mecz z Lechem Poznań.

Na tle prawego obrońcy Lecha Tomasza Kędziory Zieliński wypadł dużo słabiej. Defensor "Kolejorza" pod każdym względem prezentował się korzystniej - motorycznie czy technicznie. Był znacznie bardziej kreatywny niż gracz Śląska, który w meczu niczym specjalnym się nie wyróżnił. Poza tym Kędziora jest o cztery lata młodszy od Zielińskiego - ma dopiero 20 lat, a już ponad 40 występów w barwach Lecha.

Droga Zielińskiego do kadry nie będzie łatwa. Tym bardziej że jego pozycja jest wyjątkowo mocno obsadzona. Od 2010 roku na prawej obronie występuje tam Łukasz Piszczek z Borussii Dortmund. Mogą tam grać również: Artur Jędrzejczyk z FK Krasnodar czy Paweł Olkowski z FC Koeln. A przecież w szerokim kręgu zainteresowań Nawałki znajduje się też Jakub Rzeźniczak z Legii. Miejsca dla Zielińskiego na razie tam nie widać.

Natomiast wspomniany przez Pawłowskiego Tomasz Hołota pierwsze reprezentacyjne powołanie ma już za sobą. Piłkarz Śląska otrzymał nominację w listopadzie 2013 roku na mecze towarzyskie ze Słowacją i Irlandią. Choć ostatecznie w żadnym z tych spotkań nie zagrał, to selekcjoner na pomeczowej konferencji poruszył jego temat. - To perspektywiczny zawodnik, który całe życie poświęcił piłce - mówił Nawałka.

Hołota, podobnie jak Zieliński, od początku sezonu prezentuje niezłą formę. 23-latek gra w Śląsku jako stoper, mimo że nominalnie jest defensywnym pomocnikiem. Jednak u Pawłowskiego Hołota na pozycji stopera wygrał rywalizację z Rafałem Grodzickim i Mariuszem Pawelcem.

Ciężko przewidzieć, jaką pozycję w kadrze selekcjoner widziałby dla Hołoty. Raczej jako cofniętego, defensywnego pomocnika aniżeli obrońcy. Tu konkurencja jest równie duża. Mogą tam grać zbierający rewelacyjne noty w Sevilli Grzegorz Krychowiak czy jeden z najlepszych piłkarzy naszej ekstraklasy Tomasz Jodłowiec z Legii. W efekcie na razie Hołota - podobnie jak Zieliński - ma niewielkie szanse na znalezienie się w szerokiej kadrze drużyny narodowej.

W obydwu tych przypadkach trener klubowy, czyli Tadeusz Pawłowski, komplementuje swoich zawodników i poleca ich do kadry, co przede wszystkim jest świetnym posunięciem psychologicznym. Podkreślając, że ci piłkarze są wartościowymi kandydatami do gry w kadrze, Pawłowski dowartościowuje swoich graczy, wzmacnia ich psychicznie. A to ma bezpośrednie przełożenie na ich dobrą i solidną grę w Śląsku.

Na reprezentację to wciąż za mało, ale to już zupełnie inna kwestia.

Reprezentacja Polski 14 listopada w Tbilisi zmierzy się w eliminacjach do Euro 2016 z Gruzją, a cztery dni później we Wrocławiu zagra towarzysko ze Szwajcarami. Na te mecze powołanie ze Śląska otrzyma na pewno Sebastian Mila. Każda inna nominacja piłkarza wrocławskiego zespołu będzie jednak sporą niespodzianką.

Kto ze Śląska powinien zostać powołany do kadry?
Więcej o: